![[Rozmiar: 46439 bajtów]](pocietastr/lewa.jpg)
Aktualności
___________________________________________________________________________________________
___________________________________________________________________________________________
___________________________________________________________________________________________
WIESŁAW
JAROSZ - POETA
SWETROLOG
10. Wieczór Literacki na Kazimierzu
Niespodziewane spotkanie z poezją Wiesława Jarosza wypadło w mroźny wieczór,
ale sympatycy poezji nie zawiedli i tym razem wysłuchali wyboru nowych wierszy,
które złożą się na kolejny tom poetycki. Wieczór autorski odbył się 15 lutego 2012
w ramach cyklu Wieczory Literackie na Kazimierzu (wieczór 10) w siedzibie Krakowskiego
Oddziału Związku Literatów Polskich w Rubinstein Residence
przy ul. Szerokiej 12. Mimo karnawału stroje wieczorowe nie obowiązywały - autor
i Magdalena Węgrzynowicz-Plichta
(prowadząca spotkanie) byli ubrani na sportowo, gdyż poeta programowo odrzuca
każdy przejaw sztuczności i napuszenia, czemu dał wyraz w wielu wierszach
zebranych w przywołanym tomie pt: "A kysz blichtr,
a kysz bibeloty":
outsider (fragment)
Przyznać
się i pogodzić z tym
I
ze sobą samym że się jest takim
Że
wystarczyło mieć serce a nie zawsze rację
Żeby
naprawdę zobaczyć co jest czym na zawsze
Wiesław Jarosz został swego czasu trafnie nazwany przez poetę
Łukasza Mańczyka
mianem "poety swetrologa", nie tylko z powodu prostej
obserwacji stylu ubierania się - chodzenie w swetrach wydaje się być bliżej
swobody i natury człowieka, niż paradowanie w odprasowanych sztywnych garniturach.
Socjologia wiąże styl bycia ze światopoglądem i poczuciem wolności, ale po co
temu zjawisku z punktu widzenia krytyki literackiej nadawać nową nazwę? Silić
się na pseudonaukowość. Choćby i po to, że wszak żartobliwy to neologizm, ale
oddaje pewien istotny sens - zwraca uwagę na zgodność wartości głoszonych w
utworach poetyckich z postawą poety wobec życia, na zgodność jego biografii z
publikowaną liryką, co dzisiaj należy do rzadkości.
Wiesław Jarosz traktuje pisanie jako sposób na życie i w
zwykłych, ale jakże dramatycznych codziennych zdarzeniach odnajduje inspiracje.
Bacznie obserwując rzeczywistość, odrzucając nie tylko blichtr, ale i patos,
wyraża w prosty sposób, często operując zaimkami, to wszystko, co bliskie
doświadczeniu każdego człowieka. Tak rozumiana poezja zdaniem Wiesława Jarosza
"(...) to nie
jest tajemnica, ani zagadka jakaś dla nikogo, tylko to jest to, co można tylko
oczami serca zobaczyć." (Zamiast wstępu, "A kysz blichtr, a kysz bibeloty")
Tak
więc poezja ukryta jest w zwyczajnym życiu, ale żeby do niej dotrzeć i
jednocześnie zrozumieć życie, nie wystarczy tylko mniej skupiać się na myśleniu
o świecie, a bardziej na jego odczuwaniu, trzeba jeszcze umieć to wszystko co
nas otacza nazywać i we właściwy sposób wyrażać, bo poezja jest niczym innym,
jak tylko konsekwencją indywidualnego jednostkowego przeżywania świata we
wspólnotach i przypadkowych zbiorowościach, nawet
wtedy, gdy jest się outsiderem.
Nastrój
refleksji i zadumy nad puentami wysłuchanych wierszy podkreślała oprawa
muzyczna - w czasie wieczoru na pianinie własne kompozycje wykonał poeta Maciej
Bolesławski.
tekst:
(info)
foto:
Joanna Rzodkiewicz
taki dotyk
nawet oczy mogą kłamać
ale nie dotyk
nie dotyk
nie dotyk
nawet jeżeli oczyma
bardziej można dotknąć
bardziej zranić
niż ręką
niż ręką
niż ręką
że nawet ktoś
kogo dotyk nie dotknął
nie może sobie wyobrazić
jak bardzo
jak bardzo
jak dotkliwie -
jakby nie dotknął każdego -
jakby kogoś nie dobił
a kogoś nie odrodził
2011-10-15
Wiesław Jarosz - tak pisze o
sobie:
rocznik 56 (lat też akurat 56). Związany ze Skawiną
(mieszkaniem i pasją twórczą) i Krakowem (udzielaniem się twórczym). Autor
dwóch książek "A kysz blichtr a kysz bibeloty", "Najpiękniejsze słowo świata
MAMA" oraz współautor wielu antologii poetyckich. Zasadniczo samozwańczy i
niewyżyty krytyk i poeta. Na portalach literackich też szuka szczęścia, a
znajduje najczęściej mało co godnego, jeżeli wręcz nie małostkowość. A
przynajmniej twórczość tego jegomościa wywołuje skrajne emocje i oceny.
___________________________________________________________________________________________
___________________________________________________________________________________________
Nadbużańskie Towarzystwo
Kultury -
Środowisko Rodzin Kresowych w
Chełmie
ogłasza
XXIV Ogólnopolski Konkurs
Poetycki
"U progu Kresów"
"Kornel Ujejski (1823-1897) -
cień zapomnianego grobu spod
Lwowa"
Utwory
nadesłane na konkurs winny nawiązywać do ogólnej tematyki Kresów, historii,
tradycji, malowniczości oraz wydarzeń początku XXI wieku.
Nagroda
specjalna przyznana zostanie za twórczość poświęconą Kornelowi Ujejskiemu w 150
rocznicę śmierci - pochowanemu w Pawłowie k/Lwowa ostatniemu z poetów, który z
dziedzictwa romantyzmu wysnuł wielkie, narodowe prawdy.
Konkurs
ma charakter otwarty. Zaprasza poetów z Polski oraz spoza granic kraju. Należy
nadesłać trzy utwory poetyckie, dotychczas niepublikowane, w trzech egzemplarzach maszynopisu
lub czytelnego rękopisu (w przypadku prac z innego kraju), opatrzonych godłem.
Do godła należy dodać informację - imię i nazwisko autora, data urodzenia,
adres, telefon, zawód wykonywany. W przypadku przynależności do
związków twórczych - pełną nazwę związku.
Rozstrzygnięcie Konkursu nastąpi w maju 2012 r. podczas Biesiady Kresowej w Chełmie, na którą zostaną zaproszeni
Laureaci Konkursu. Przewidujemy publikacje prasowe.
Prac konkursowych
oczekujemy do 1 maja 2012 r. pod adresem:
Konkurs Poetycki "U
progu Kresów"
ul. Katedralna 15/2
22-100 Chełm
woj. lubelskie
Organizatorzy
nie zwracają prac konkursowych. Autorzy przystępując do konkursu, wyrażają zgodę
na publikowanie i przetwarzanie swoich danych osobowych w publikacjach i
ogłoszeniach wyników.
___________________________________________________________________________________________
DLACZEGO
LOVE?
Dnia 6 lutego 2012 r. o
godz.18.00 w Śródmiejskim Ośrodku Kultury odbył się wieczór literacki z
cyklu "Orszak Apollina", podczas którego swoją twórczość zaprezentował Kuba Szatko.
LOVE jako tytuł spotkania
niewątpliwie zaskoczył słuchaczy. Trudno odnaleźć w tekstach Szatko tkliwe,
romantyczne wierszyki, dlatego odbiorcy szukający egzaltacji mogli opuścić
wieczór autorski mocno zawiedzeni.
LOVE to prowokacja, to
celowe, zamierzone działanie autora, który wykorzystuje chwyt PR-owców w nader przekorny
sposób, dzięki czemu odsłania jeden z mechanizmów działania techniki
manipulacyjnej. Jak wyjaśnił Kuba Szatko odwołując się do poglądów B. R. Barbera:
- Jest to
najskuteczniejsze słowo pojawiające się w sloganach reklamowych, a jego
skuteczność została potwierdzona dzisiejszą frekwencją. LOVE odwołuje się do
"miłosnych marek" - dowodu manipulacji, zmierzającej do ulokowania
prawdziwych ludzkich uczuć na niewłaściwych obiektach, a w efekcie ich
dramatycznego spłycenia."
Wbrew pozorom nie był to fragment
referatu dotyczącego marketingu, ale preludium wieczoru poetyckiego. W dobie
wszechogarniającego konsumpcjonizmu nawet LOVE przybiera wypaczoną, karłowatą
postać odartą z głębszego, emocjonalnego zaangażowania. Specjalistom służy jako
chwyt marketingowy, a odbiorcom jako hasło-wytrych, które pomieści wszystko -
od kochanych produktów po kochanych ludzi.
Kuba Szatko, jeśli w
swoich wierszach porusza temat miłości, to postrzega ją głównie jako zjawisko
psycho-socjologiczne. Z racji, że została tak skompromitowana przez kulturę
masową, stanowi praktycznie źródło komentarza - przyznaje.
Prowadząca
spotkanie Prezes Krakowskiego Oddziału ZLP Magdalena Węgrzynowicz-Plichta
zwróciła uwagę na egzystencjalny i niemalże eschatologiczny wydźwięk tekstów
autora. Młody poeta często oscyluje wokół tematów ostatecznych - od
mikroapokalips przeżywanych intymnie i indywidualnie, takich jak np. koniec
miłości czy śmierć bliskiej osoby po apokalipsy totalne.
Apokalipsa godziny 7:14
a gdybym tak niósł kubek z
kawą
o 7:14
ręką przygładziłbym włosy
w lustrze
nogą domknął drzwi lodówki
nie zauważyłbym
braku sufitu domina
książek na półkach
okien w miejscu obrazów
słyszałbym za to
ciszę
kół zębatych maszynerii
silników
i wyjrzałbym
upuszczony kubek nie
spadłby na ziemię
wybiegłbym przed dom
i oczami żony Lota
patrzyłbym jak
gwiazdy pożerają mój ogród
Kuba Szatko bez wątpienia jest bacznym obserwatorem
współczesnej rzeczywistości. Unifikacja społeczeństwa czy wszechogarniający
brak idei i wartości tak bardzo okaleczający osobowość, to postępujące choroby
młodego pokolenia. Konsumpcyjna, materialistyczna postawa jest najlepszą drogą
do utraty własnej tożsamości, poczucia szczęścia i spełnienia, na co zwraca
uwagę młody twórca choćby w ironicznym wierszu pt.
Utopia
człowiek drylowany w zalewie z sukcesu
skład zalewy: kariera, pieniądze, seks
konserwanty: fitness, botoks
produkt sterylizowany
wnętrze usunięto mechanicznie; w wyjątkowych przypadkach
może zawierać śladowe ilości
wartości, religii, przekonań
data ważności: max. 35 lat
(po tym terminie produkt nie nadaje się do
spożycia)
-
przechowywać z dala od źródeł
Ciepła i Światła
Magdalena
Węgrzynowicz Plichta w rozmowie położyła nacisk także na zagadnienia dotyczące
relacji międzyludzkich samego poety. Kuba Szatko zapytany o to, czym dla niego
jest przyjaźń, odpowiedział:
Zdarza mi
się spotkać ludzi, z którymi odbieram momentalnie na tych samych falach, ale od
tego etapu jeszcze daleka droga, by nazwać z pełną świadomością człowieka
przyjacielem. Miałem szczęście spotkać kilku wspaniałych ludzi, na których
zawsze mogę liczyć i nazwać moimi przyjaciółmi. To dzięki otaczającym mnie
ludziom i temu, jakim są potężnym źródłem inspiracji, powstają teksty.
Wierszom towarzyszyły fotografie artystyczne
wykonane przez Kubę i Mikołaja Szatko,
które stały się ekwiwalentną, sensotwórczą częścią całości. Niepowtarzalny
klimat wieczoru został uzyskany także dzięki oprawie muzycznej Szymona Frankowskiego (kontrabas) i Jana Kuska (fortepian). Wraz z muzykami
gościnnie wystąpił także Wojciech Rudek.
Warto pogratulować autorowi nie tylko
głębokich, dojrzałych tekstów literackich, ale także zaskakującej koherencji
prezentowanych utworów poetyckich, muzycznych oraz prac wizualnych.
tekst:
Joanna Bąk
foto: Andrzej Makuch
Kuba Szatko - ur.
7.05.1987 r., magister filologii romańskiej UJ.
Sukcesy:
- wyróżnienie na VI
Międzynarodowym Konkursie im. L. Staffa w Starachowicach (proza)
- III nagroda na VIII
Międzynarodowym konkursie im. L. Staffa w Starachowicach (proza)
- wyróżnienie honorowe na
IX Ogólnopolskim Konkursie Literackim im. L. Staffa w
Starachowicach (proza)
- II nagroda w V
Wojewódzkim Konkursie Młodej Poezji przy WBP w Krakowie (poezja)
- publikacje tekstów w
almanachach i pismach kulturalnych
- występy z kabaretem KSA
na krakowskich scenach ( m.in. ŚOK, Kinoteatr "Wrzos", Łaźnia Nowa, Piwnica pod
Baranami) i na przeglądach kabaretowych (PAKA, "Gęba" - Dom Kultury Podgórze,
Festiwal Artystyczny Młodzieży - MDK im. A. Bursy, "Od ucha do ucha cha cha" -
Myślenice)
___________________________________________________________________________________________
___________________________________________________________________________________________
_________________________________
Krakowski Oddział Związku Literatów
Polskich
informuje, że z powodów osobistych nie wystąpi dzisiaj
Maciej Naglicki
i zaprasza na
WIECZÓR LITERACKI NA KAZIMIERZU
15 lutego 2012 r. godz. 18.00
Rubinstein Residence, ul. Szeroka 12 Kraków
"A kysz blichtr, a kysz
bibeloty"
poezja Wiesława
Jarosza
Prowadzenie: Magdalena Węgrzynowicz-Plichta
Mecenat: Marzena i Krzysztof Pierścionkowie
______________________________________
___________________________________________________________________________________________
LIRYKA MAGDALENY WĘGRZYNOWICZ-PLICHTY W OBIEKTYWIE ANDRZEJA MAKUCHA
___________________________________________________________________________________________
NIEZATARTE AUTOGRAFY (7)
LIRYKA MAGDALENY WĘGRZYNOWICZ-PLICHTY
Dość często, z chwilą podjęcia się przez literata
działalności społecznej na rzecz środowiska, obserwujemy spowalnianie jego aktywności
na polu twórczości własnej. Mniej pisze, mniej wydaje, ogranicza spotkania z
czytelnikami., etc., etc. Uwierający brak czasu nie pozwala mu skupić się na
słowie. Na sobie.
Nie jest to, na szczęście, regułą. I Magdalena Węgrzynowicz-Plichta
nie należy do takich właśnie literatów. Gdyby prześledzić Jej drogę twórczą
musimy cofnąć się do lat 90. Pierwszy tom wierszy pt.: "Doznania" wydała w 1998 roku. Należała już wtedy do Grupy
Poetyckiej "Każdy", której prowadzenie przejęła w kwietniu 2011 r., po śmierci
poprzedniej opiekunki Grupy Anny Kajtochowej. Mniej więcej w tym samym czasie związała
się z Formacją Artystyczną "Szesnaście", działającą od 1995 r. przy Dworku Białoprądnickim w Krakowie.
W roku 2003 roku została członkiem
Krakowskiego Oddziału Związku Literatów Polskich, w którym od lutego 2011 r.
pełni funkcję Prezesa. Dodatkowo jest członkiem Komisji Kwalifikacyjnej Zarządu
Głównego ZLP w Warszawie.
Krakowska strona internetowa naszego Oddziału
zawiera pokaźną dokumentację działalności Magdaleny Węgrzynowicz-Plichty
na przestrzeni ostatnich 12 miesięcy. Cztery, prowadzone przez Nią cykle:
Literackie Wieczory na Kazimierzu, Niezatarte autografy, Orszak Apollina, Łączy nas pasja tworzenia, odbywające się w: siedzibie
KOZLP w Hotelu Rubinstein Residence,
w Klubie Dziennikarzy "Pod Gruszką" i w Śródmiejskim Ośrodku Kultury przy ul. Mikołajskiej 2 umożliwiły blisko połowie członków Krakowskiego
Oddziału ZLP (i nie tylko) promocję dorobku pisarskiego.
Jeśli, choćby wybiórczo, dodać jeszcze: zorganizowanie ważnych imprez literackich (Krakowska Noc Poetów,
Krakowskie 15. Targi Książki) oraz reprezentowanie
KOZLP na Międzynarodowych Festiwalach Poetyckich (Warszawska Jesień Poezji,
Festiwal "Poeci bez granic" w Polanicy-Zdroju), pracę redakcyjną (Almanach
KOZLP, Literat Krakowski), działalność edytorską, zajęcia administracyjne na
rzecz Związku i wreszcie pracę zawodową, trzeba bezstronnie przyznać, iż czasu
na osobistą realizację, własną twórczość pozostaje niewiele. A jednak autorka
kilku książek poetyckich i opowiadań znajduje go, czego dowodem są aktualne publikacje
w znaczących, ogólnopolskich i lokalnych pismach literackich ( m.in. w Gazecie
Kulturalnej, Hybrydzie, Świętokrzyskim Kwartalniku Literackim,). Ukazują się w
nich nie tylko wiersze, ale też utwory epickie, choćby interesujące opowiadanie
"Sąsiedztwo", pomieszczone w ostatnim numerze Krakowskiego Literata.
Poezja Magdaleny Węgrzynowicz-Plichty
jest w środowisku twórczym dobrze znana; Jej wiersze od lat 90. publikowane są cyklicznie
w zbiorowych wydawnictwach zwartych, a także na łamach wielu periodyków literackich.
Słuchaliśmy ich na antenie Radia Alfa, podczas kolektywnych prezentacji (Krakowska
Noc Poetów, Bronowicki Karnawał Literacki, Pożegnanie
Lata Pisarzy i Artystów) i wielu indywidualnych, autorskich spotkaniach w
Krakowie, jak też poza nim: w Limanowej, w Domu Greckim w Myślenicach, w Złotym
Potoku - Janowie, w Bukownie, w Kluczach, w Gnojniku
i w Myszkowie.
Niemniej jednak, podczas spektaklu
poetycko-muzycznego: "Zanim odejdę - światu wyśpiewam" z serii Niezatarte
autografy, który odbył się w 9 lutego br., w Klubie Dziennikarzy "Pod Gruszką",
po raz kolejny przenieśliśmy się w liryczny świat Magdaleny Węgrzynowicz-Plichty,
zawarty w tomach:" Doznania" (1998), "Anemony" (2003), ,,Łaptaki"
(2005), "Kalkomanie" (2007) "Pokolenia"(2009; tomach, które stanowią -
przyjemną też dla oka - serię edytorską.
Usłyszeliśmy, głównie, sporo wierszy
lirycznych z debiutanckiego tomu "Doznania", który zyskał pochlebne opinie
recenzentów (m.in. Anny Kajtochowej), ale wybrzmiał też
nagrodzony i popularny w całej Polsce za sprawą Internetu (www.literaci.eu)
liryk "Moje dłonie" z ostatniej książki poetyckiej "Pokolenia". Poetka
wyrecytowała także kilka utworów rozpoczynających się cytatami z Safony (z tomu "Łaptaki").
Wprawdzie nie czytała tego wieczoru wierszy
satyrycznych, które wypierają lirykę z jej twórczości, ale są one ogólnie znane
i na tejże podstawie można stwierdzić, iż Magdalena Węgrzynowicz-Plichta
wciąż ewoluuje; poszukuje nowych środków wyrazu, świeżych inspiracji. Ocenę Jej
twórczości należy jednak powierzyć krytykom. Natomiast dodać, iż wiersze twórczyni
"Anemonów" zainspirowały młodą, krakowską kompozytorkę Agnieszkę Dulny do napisania muzyki. Wokalistka
zaśpiewała - przy gitarowym akompaniamencie Magdaleny Dąbroś - kilka Jej wierszy,
uświetniając to czwartkowe spotkanie poetyckie w Sali Fontany.
Dla uzupełnienia sylwetki bohaterki
wieczoru spróbuję jeszcze zaklasyfikować temperament Magdaleny Węgrzynowicz-Plichty do jednego z czterech typów osobowości,
powołując się na wykład psychologa społecznego dra Leszka Mellibrudy "O czasie" (w oparciu o książkę Vince Poscente: "Era pośpiechu,
czyli dzisiejsze zabiegane czasy" 2008). Otóż, Magdalenę Węgrzynowicz-Plichtę
- w mojej opinii - można zaliczyć do typu tzw."odrzutowców", czyli do takich
osobowości, które posiadają cechy lidera, są indywidualistami, jednostkami
kreatywnymi, innowacyjnymi, elastycznymi, otwartymi na zmiany; działają szybko
i zapraszają "na pokład", czyli do współpracy.
Spektakl "Zanim odejdę - światu wyśpiewam"
poprowadziła sama Autorka. W części wstępnej nawiązała do pogrzebu Wisławy Szymborskiej, który miał
miejsce również 9 lutego o godz.12. na Cmentarzu Rakowickim
w Krakowie prezentując jeden z jej wierszy "Niektórzy lubią poezję". Tym samym
oddaliśmy hołd zmarłej 1 lutego br. Noblistce,
krakowiance z wyboru, honorowej obywatelce miasta Krakowa.
tekst:
Irena Kaczmarczyk
foto: Aneta Kielan i Joanna Rzodkiewicz
Magdalena
Węgrzynowicz-Plichta - mgr socjologii,
pedagog, redaktor, wydawca; poetka urodzona w Warszawie, mieszka w Krakowie. Na
Mazowszu w Sochaczewie, niedaleko Żelazowej Woli, ukończyła Szkołę Muzyczną I
stopnia w klasie fortepianu i Liceum Ogólnokształcące im. Fryderyka Chopina.
Tytuł magistra socjologii uzyskała w Krakowie na Wydziale
Filozoficzno-Historycznym Uniwersytetu Jagiellońskiego, a uprawnienia
pedagogiczne - po ukończeniu studiów podyplomowych. W latach 1987-1994
pracowała jako nauczyciel nauczania początkowego i języka polskiego w Szkole
Podstawowej. W latach 1995-1998 pracowała jako rzecznik prasowy i redaktor w
Wojewódzkim Urzędzie Pracy. W 1999 r. objęła w Wydawnictwie IDEA stanowisko
redaktora wydawnictw medycznych, obecnie jest redaktorem wydawnictw
edukacyjnych. Od 2004 r. prowadzi własną działalność wydawniczą - Wydawnictwo
SIGNO, w którym wydaje współczesną literaturę piękną. Jest autorką czterech
tomików wierszy: "Doznania"(1998), "Anemony"(2003), ,,Łaptaki"(2005),
"Kalkomanie"(2007) "Pokolenia"(2009) Należy do Związku Literatów Polskich, od
lutego 2011 r. jest Prezesem Oddziału Krakowskiego Związku Literatów Polskich.
TRESERKA
o świcie oswajam śmierć uśmiechemw ciągu dnia tresuję ją dzikością istnieniawieczorem oszukuję kolejny dzieńwilgotnym oddechem jaźniprzed zaśnięciem przeglądam sięw rysach luster wczorajszego dnia w świetle drgających świec łowięnajcichszy szelest przeznaczeniawciągam powietrze i jak zwierzz wiatrem przeczuwam nadchodzące jutronoc nie przynosi ukojeniapo północy kończy się słodki sen o miłości powraca koszmar spopielanych ciałrano oswajam śmierć od nowa
___________________________________________________________________________________________
ŁĄCZY NAS PASJA TWORZENIA W OBIEKTYWIE ANDRZEJA MAKUCHA
___________________________________________________________________________________________
___________________________________________________________________________________________
___________________________________________________________________________________________
___________________________________________________________________________________________
Krakowski
Oddział
Związku Literatów Polskich
i Klub Dziennikarzy "Pod Gruszką"
9.02. (czwartek) 2012 r., godz. 18.00
ul. Szczepańska 1, I piętro
zapraszają na
spektakl poetycko-muzyczny
ZANIM
ODEJDĘ
ŚWIATU
WYŚPIEWAM
słowo - Magdalena Węgrzynowicz-Plichta
vocal - Agnieszka Dulny
gitara - Magdalena Dąbroś
___________________________________________________________________________________________
___________________________________________________________________________________________
ŁĄCZY NAS PASJA TWORZENIA (2)
Eligiusz Dymowski Jadźka
Malina Piotr Oprzędek
W drugim spotkaniu
z cyklu "Łączy nas pasja tworzenia",
które odbyło się 23 stycznia 2012 r. w Śródmiejskim Ośrodku Kultury w Krakowie
wzięło udział trzech kolejnych autorów: Eligiusz
Dymowski, Jadźka Malina i Piotr Oprzędek.
Twórców tych nie łączy
miejsce zamieszkania - Jadźka Malina mieszka w Trzebuni k. Stróży, Eligiusz
Dymowski w Krakowie a Piotr Oprzędek w Stróży pod Myślenicami.
Nie łączy ich
przynależność do zawodowych literackich związków twórczych - Jadźka Malina,
poetka niezrzeszona, Eligiusz Dymowski należy do Krakowskiego Oddziału Stowarzyszenia
Pisarzy Polskich a Piotr Oprzędek jest członkiem Krakowskiego Oddziału Związku
Literatów Polskich. Również dorobek literacki każdego z nich jest różny.
Spoiwem łączącym trójkę
zaproszonych poetów jest wspólna pasja - pasja tworzenia. Taki właśnie był
zamysł inicjatorki i organizatorki cyklu, cieszącego się dużym zainteresowaniem
wśród poetów i miłośników literatury, prezes KO ZLP Magdaleny Węgrzynowicz-Plichty, która zaprasza do udziału w spotkaniach
autorów o różnych światopoglądach, reprezentujących różne zrzeszenia
literackie, odmienne poetyki, różniących się stażem i dorobkiem pisarskim.
Prowadząca wieczór Magda Węgrzynowicz-Plichta zwróciła uwagę na dodatkowe ogniwo,
łączące trzech zaproszonych poetów - ich przynależność do Myślenickiej Grupy Poetyckiej
"Tilia". Historię
działającej od 10. lat grupy przybliżyła jej opiekunka Jadźka Malina.
Podkreśliła ona, iż jest to jedyna literacka grupa w powiecie myślenickim,
skupiająca 10. aktywnych członków. Założycielem "Tilii" był Piotr Oprzędek. Przez kolejne lata skład grupy ulegał zmianom. Ostatecznie na dzień
dzisiejszy w skład grupy TILIA wchodzą: Jadwiga Malina (obecnie kierownik
grupy), Piotr Oprzędek, Antonina Sebesta, Jolanta Szymska-Wiercioch, Sławomir
Hapoński, Inga Malina, Agnieszka Zięba, Joanna Pietrzyk, Dominika Ostafin.
Członkami honorowymi są natomiast Eligiusz Dymowski oraz Maciej Naglicki. W
latach 2006/2010 aktywnym i cenionym członkiem grupy była przedwcześnie zmarła
w lipcu 2010 poetka Elżbieta Guśpiel.
Zrzeszeni w niej poeci nawiązali artystyczną współpracę z, obecną na
spotkaniu w Śródmiejskim Ośrodku Kultury w Krakowie, Dyrektorką Domu Greckiego w Myślenicach Panią Bożeną Kobiałką i wspólnie, w pięknych
muzealnych wnętrzach, organizują okolicznościowe imprezy literackie,
zapraszając na nie również krakowskich poetów. Gościli tam m.in.: Irena Kaczmarczyk, Aneta Kielan, Jan Kirsz,
Janusz Kutyła, Krzysztof Łojek, Joanna Rzodkiewicz, Anna Pituch-Noworolska i
Magdalena Węgrzynowicz-Plichta.
Po indywidualnej prezentacji
wierszy przez zaproszonych gości, prowadząca spotkanie rozmawiała z nimi o
pasji twórczej, o procesie powstawania dzieła, inspiracjach, natchnieniu i
impulsach towarzyszących pisaniu poezji.
Warto przytoczyć wypowiedzi poetów:
Piotr Oprzędek: jestem
ilustratorem życia, moje wiersze powstają z obserwacji świata, inspirują mnie
zachowania ludzkie, zdarzenia. Kiedy poczuję w sobie ów niepokój, swoisty impuls,
muszę niezwłocznie go z siebie wyrzucić, zapisać. Potem cyzeluję, skreślam,
dopracowuję. I - z humorem dopowiedział
- wolałbym zgubić pół stówki, niż jedno
słowo z poetyckiego kontekstu, gdybym go nie zdążył zapisać.
Jadźka Malina: nie
wiem, skąd przychodzą do mnie wiersze; wiersz mnie przeważnie zaskakuje i piszę
go od razu, od początku do końca, bez poprawki ; dopracowanych wierszy nie
lubię, ale zdarza mi się niekiedy posiedzieć nad tekstem dłużej. Wiersz jest
dla mnie jakimś prezentem - dodała
- jakimś prezentem. skądś.
Eligiusz Dymowski: od
dziecka byłem blisko literatury,
poezji.
Wiedziałem, że jest we mnie coś artystycznego. Zanim zostałem księdzem - kontynuował - już
byłem poetą. Poezja mnie zaskakuje w najbardziej nieoczekiwanych
momentach, np. w czasie prowadzenia samochodu, co powoduje, że muszę
kilkakrotnie stawać na poboczu, aby nie umknęło mi słowo, do którego podchodzę
z ogromnym szacunkiem.
Wyznał też, iż uprawianie krytyki
literackiej spowodowało 5-letnią przerwę w edycji nowego tomu wierszy. Wydał
natomiast w 2011 r. znakomitą książkę "Zerwane
kartki kalendarza"(Miniatury poetyckie prozą), z której przeczytał dwa bardzo wzruszające teksty, m.in. "Czekając na wyrok".
W jednej kwestii trójka
autorów pozostawała zgodna: tzw. natchnienie twórcze "spływa na nich"
niespodziewanie i są na ów impuls przygotowani. Utożsamili się z tym
stwierdzeniem, obecni na sali, krakowscy poeci, którzy licznie przybyli do
Śródmiejskiego Ośrodka Kultury, aby ponownie wysłuchać pięknych, lirycznych
wierszy Eligiusza Dymowskiego, dotykającej mikroklimatu natury liryki Jadźki
Maliny i poezji Piotra Oprzędka, zamykającej w słowach ulotne mgnienia
rzeczywistości.
W subtelne strofy
poetyckie wkomponowała się równie delikatna i nastrojowa muzyka. Oprawili nią
wieczór Małgorzata Wilczyńska
(fortepian) i Grzegorz Mazur
(akordeon).
Z uwagi na obszerny
dorobek twórczy i osiągnięcia literackie zaproszonych autorów przytoczę w
skrócie ich biogramy artystyczne, fragmenty recenzji wraz z jednym utworem
poetyckim:
Jadźka
Malina
- Mieszka w Trzebuni.
Wydała 3 tomy
poezji: Szukam Ciemna (1996), Zanim (2007), Strona obecności (2010). Jej wiersze ukazały się na łamach m.in. Dziennika Polskiego, Sycyny, Odry, Regionów,
Poezji dzisiaj, Knjiazevnika
(Serbia), Frazy. Wydaje też w wielu
edycjach zbiorowych i wydawnictwach pokonkursowych. Tłumaczona na język serbski
przez Biserkę Rajcic oraz ukraiński przez Aleksandra Gordona. W 2010 roku
wyróżniona Nagrodą Starosty Powiatowego w Myślenicach za całokształt pracy
twórczej. Jest opiekunką Myślenickiej
Grupy Poetyckiej "Tilia".
"Oddalona od środowiska literackiego samotnie szlifuje
swoje soczewki poetyckie skupiające detale mikroklimatu przyrody. Potrafi z
nich prawie po Leśmianowsku odczytać prawdy uniwersalne dotyczące istnienia,
przemijania, miłości i śmierci. Poetka z Trzebuni ma własną dykcję, oryginalny
styl prowadzenia narracji, operowania rytmem a niekiedy rymem". Józef Baran (do tomu: "Strona obecności")
Strona
obecności
Nie zabieraj
mi jej
choć
musisz zabierać
ocal
jak ona ocala
rozgrywając się
w owadzim rozproszeniu
aż po same końce
widoku
patrz z daleka
jak się z nią rozstaje
jak kąsa
rozcina nas ta obecność
na równowadze tła
ledwo się trzymam
(z tomu: Strona
obecności)
Eligiusz
Dymowski
- Franciszkanin, wykładowca teologii pastoralnej, poeta i krytyk literacki.
Studiował w Instytucie Teologicznym Księży Misjonarzy w Krakowie i na
Uniwersytecie Laterańskim w Rzymie. W 2001 roku doktoryzował się w Papieskiej
Akademii Teologicznej w Krakowie. W latach 1999-2005 rektor Wyższego Seminarium
Duchownego OO. Franciszkanów w Krakowie - Bronowicach Wielkich. Obecnie jest
przełożonym i proboszczem franciszkańskiej parafii w Krakowie - Bronowicach
Wielkich. Zajmuje się pracą dydaktyczną, naukową i literacką. Od 2007 roku członek
Krakowskiego Oddziału Stowarzyszenia Pisarzy Polskich, Stowarzyszenia Autorów
Polskich oraz Stowarzyszenia Akademia Europaea Sarbieviana. Autor licznych
publikacji z zakresu teologii i literatury.
Opublikował tomy wierszy: W cieniu drzew (1988), Wołanie głębin (1990), Krople nadziei (1992),Tęsknota do bezimienności (1993),Cierpienie
anioła (1995), W poczekalni świata
(2000), Okruchy poezji (tomik
polsko-włoski ) 2003, Przemilczenia
(tomik polsko-angielski )2005, Wędrówki z
Nolis (2006). Ponadto jest autorem książek: I ministeri laicali nell' ecclesiologia di Y. M.J. Congar (2001), W ciszy Boga (2001), współtłumacz
książki Giosue Borsiego Rozmowy (1997).
"Zazdroszczę poecie tego, że umie znaleźć ciszę,
obłaskawić codzienność, obudzić dobre myśli, zapamiętać chwile, szukać nowych
ścieżek, dziękować, modlić się w drodze, uczyć się miłości, przepraszać, szukać
jasności, pochylać się nad ciemnością, brać głęboki oddech, patrzeć jasno,
patrzeć smutno. Eligiusz Dymowski jest jednocześnie modlitewny i zwyczajny,
nierzadko z duszą na ramieniu, a jednak pogodzony po franciszkańsku" - Marta Fox (do tomu: "Wędrówki z
Nolis").
Hostia
Pozornie-
niewielka
lekkością nabrzmiała
a
cała Bogiem
( z tomu: Wędrówki z Nolis)
Piotr
Oprzędek
- urodził się w Myślenicach. Obecnie mieszka w pobliskiej Stróży. Członek
Krakowskiego Oddziału Związku Literatów Polskich i Stowarzyszenia Twórczego
Artystyczno-Literackiego w Krakowie oraz Grupy Poetyckiej Każdy. Założyciel Grupy Tilia.
Wydał następujące tomy wierszy: Wierszowisko (1996), Ścieżką i autostradą (1998), W kaplicy snów (2000), Słowa (2003), Dziesięć na dziesięć (2004), I
nic poza tym (2006), Na skrzydłach
porannych aniołów (2007). W 2011 roku ukazał się wybór wierszy: Krople odmierzonego czasu. Jego utwory
poetyckie tłumaczone były na język fiński.
Drukował wiersze w kilkudziesięciu
antologiach i almanachach, m.in. w wydawanych cyklicznie: Krakowskiej Nocy Poetów, Bronowickim Karnawale Literackim i Pożegnaniu
Lata pisarzy i artystów. Laureat
wielu ogólnopolskich i międzynarodowych konkursów poetyckich. Wyróżniony
Nagrodą Powiatu Myślenickiego w dziedzinie kultury i sztuki.
"Poetą rewolucyjnym Piotr Oprzędek nie jest. Nie jego
zadaniem jest zmienianie świata. Bliższa jest twórcza kontestacja, ale
zdecydowanie najbliżej mu do poezji, której celem jest rozumienie i opisywanie"
- Anna Witalis-Zdrzenicka (do tomu:
"Słowa");
"Autor w swojej poezji zamierza utrwalić świat, o
którym wie, że jest przemijający, a zarazem odwieczny, podlegający ciągłym
metamorfozom. Świat okaleczony, tajemniczy, nieogarnięty a piękny, dostępny
tylko w okamgnieniu, kiedy w spojrzeniu objawia się ukryty ład, bo poezja jest
lustrem psyche poety." - Józef
Janczewski ( do tomu: "Krople odmierzonego czasu").
Spostrzeżenie
słyszałem odgłos życia
w osamotnionym kamieniu
jego serce
schowane pod granitowym płaszczem
biło
( z tomu: Krople odmierzonego czasu)
Kraków,
24.01.2012
tekst:
Irena Kaczmarczyk
foto:
Aneta Kielan
___________________________________________________________________________________________
___________________________________________________________________________________________
WIECZÓR AUTORSKI DOROTY LORENOWICZ W OBIEKTYWIE ANDRZEJA MAKUCHA
___________________________________________________________________________________________
Literackie Wieczory na Kazimierzu (9)
"7
światów" Doroty Lorenowicz" - tak
zatytułowała swoje spotkanie bohaterka wieczoru literackiego, który odbył się
18 stycznia 2012 roku na Krakowskim Kazimierzu w Hotelu Rubinstein Residence.
Zaczerpnęła go z 3.tomu poezji "Moje 7
światów", który wydała w roku 2003. Nie nastręcza kłopotu, znającym naszą
koleżankę, uzasadnienie tegoż tytułu, wszak Dorota Lorenowicz, członkini
Krakowskiego Oddziału Związku Literatów Polskich, autentycznie żyje w wielu
światach. Może nawet jest ich więcej niż siedem. Aktywność popularnej,
krakowskiej poetki jest wyraźnie dostrzegana: w działalności literackiej, w
pracy zawodowej, jak i też w tzw. prozie życia.
Dorota
Lorenowicz ceni sobie i uwielbia - co często podkreśla - kontakt z
publicznością. Sama więc przed prezentacją, ogarniając wzrokiem wypełnioną po
brzegi Literacką Piwnicę Państwa Pierścionków, powiedziała: jaka jestem szczęśliwa, że Bóg mi dał tylu
przyjaciół.
I dlatego Dorota Lorenowicz promuje swoje wiersze
w różnych miejscach i przy każdej nadarzającej się okazji: w ekskluzywnych komnatach
(Zamek w Niepołomicach), w Lochu Camelocie, na antenie rozgłośni radiowych
(Radio Kraków, Radio Alfa, Program I Polskiego Radia), w wielu domach kultury w
Krakowie i poza nim (w elitarnym bydgoskim "Węgliszku", w Ostrołęce), podczas literackich
plenerów na północy Polski (Nauczycielski Klub Literacki), na Międzynarodowej
Galicyjskiej Jesieni Literackiej, czy też pod 400 -letnią lipą w prywatnej
posiadłości, gdzie w ubiegłym roku zaprosiła wszystkich członków naszego
oddziału na Integracyjne Ognisko Literackie (czyt."Pod Wielkim Wozem w "Orczykówce").
Poetce
często towarzyszy instrument muzyczny, głównie gitara. I podobnie, jak z
wierszami, używa jej przy każdej sposobności, wzbogacając tym samym okolicznościowe,
nie tak rzadkie też, posiady literackie. Tym razem nie przyniosła instrumentu,
gdyż na tle nastrojowych i zachwycających wideoklipów autorstwa Aldony Zielińskiej, Niezależna Grupa Teatralna Porfirion , prowadzona przez Annę
Blaschke i Halinę Markiewicz, wykonała
(z ekranu) kilka piosenek do słów Doroty Lorenowicz i muzyki Grażyny Łapuszek. Usłyszeliśmy w
piwnicach Rubinsteina znane teksty: Kraków
- miejsce ukojenia, Pamięci Piotra S., Donoszę Ci, że. Pokaz zakończyły
zdjęcia posiadłości Państwa Lorenowiczów - "Orczykówki", której podwoje otwarte
są - jak kilkakrotnie podkreślała twórczyni wierszy - dla
przyjaciół i artystów.
Wieczór
literacki w Rubinsteinie miał charakter retrospektywny. Podzielony na 3 części:
Mój świat - Mój Kraków, Mój świat - Mój Mężczyzna i Mój świat - Moja Orczykówka.
Autorka czytała teksty, na przemian z
prowadzącą spotkanie prezes KOZLP Magdaleną
Węgrzynowicz-Plichtą, z wszystkich dotychczas wydanych tomów: Tobie Mężczyzno (1999), To ja .kobieta (2001), Moje 7 światów (2003) i Duże i małe
formaty (2009).
W tym ostatnim zbiorze Dorota Lorenowicz, oprócz
wierszy, opublikowała siedem utworów epickich, rozproszonych wcześniej w
wydaniach prasowych. Jak pisze we wstępie do książki wieloletni dziennikarz "Głosu
Nauczycielskiego", zresztą też znakomita warszawska poetka Maria Ewa Aulich , jest to
portret wewnętrzny słowem malowany. zwierzenia
z rzeczywistości, odczuwanej całym,
nie tylko literackim jestestwem. Z tego właśnie tomu "Małe i duże formaty"
Dorota Lorenowicz przeczytała w całości, nagrodzone w konkursie, opowiadanie "Moje podwórko". Przy okazji, wspominając
dzieciństwo spędzone w 500-letniej kamienicy nieopodal Małego Rynku w Krakowie,
przywołała nazwiska Piotra
Skrzyneckiego, Mieczysława Święcickiego oraz zaczarowanego dorożkarza Jana Kaczary.
W
drugiej części spotkania "Mój świat- Mój mężczyzna" wybrzmiały wiersze osobiste
z "dwu-tomiku", jak to określiła poetka: "Tobie Mężczyzno" i "To ja .kobieta".
Natomiast w trzeciej odsłonie podzieliła się
ze słuchaczami krótkimi impresjami, zainspirowanymi sielskim pejzażem i letnią
rezydencją oraz przybliżyła historię
"Orczykówki",
jak również znalezionego tam starego medalionu, który - jak mówiła - zawsze
nosi przy sobie.
Przed
finałem spotkania odczytała kilka limeryków. A prowadząca wieczór Magdalena
Węgrzynowicz-Plichta zacytowała fragmenty pochlebnych recenzji, które ukazały
się na łamach kilku czasopism literackich.
Dla uzupełnienia biogramu poetki należy dodać,
iż jest pedagogiem, geografem, absolwentką Uniwersytetu Jagiellońskiego. Należy
do Stowarzyszenia Twórczego Artystyczno-Literackiego i publikuje utwory w
licznych almanachach, antologiach literackich oraz na łamach prasy. Jej interesujące
opowiadanie "Epitafium dla Olsena"
można odnaleźć w ostatnim numerze "Krakowskiego Literata"(2010/2011).
Dorota Lorenowicz była też nagradzana w
wielu konkursach literackich lokalnych i ogólnopolskich (m.in. w Karczewie).
Wieczór
autorski "7 światów" zamknęła
wypowiedź Pani Marzeny Pierścionek,
która podziękowała poetce oraz prowadzącej imprezę literacką Magdalenie
Węgrzynowicz-Plichcie, zapraszając do dalszej artystycznej współpracy.
Wydarzenie
poetyckie, już tradycyjnie, w obiektywie utrwalali: Aneta Kielan, Andrzej Makuch
i Andrzej Walter.
Mam z Tobą
siedem światów!
Nie siedem, sześć.
Ten siódmy, tylko mój
jest ucieczką od Ciebie.
W tym tylko moim świecie,
jak w rosyjskiej Matrioszce
są jeszcze inne światy.
Otwieram je, dotykam
noszę w sobie
i usiłuję obłaskawić.
Zamykam się w nich
na skobel przezorności.
Skulona, najdalej od okien i drzwi
czekam,
aż w świecie na zewnątrz
poukładasz i dopasujesz do siebie
porozrzucane klocki lego
swojej osobowości.
(z tomu "Moje 7 światów")
Wybredny
smok
Smok wawelski powrócił do jamy,
blady strach padł na wszystkie damy.
Lecz bestia żreć nie chciała,
choć z głodu wręcz padała
bo miały niekompletne organy!
(z tomu "Duże i małe
formaty")
Kraków,
19.01.2012
tekst:
Irena Kaczmarczyk
foto:
Andrzej Walter
___________________________________________________________________________________________
___________________________________________________________________________________________
___________________________________________________________________________________________
Promocja tomiku "To to" Pawła Kuzory w obiektywie Andrzeja Makucha
___________________________________________________________________________________________
"To to" - promocja tomu poetyckiego Pawła Kuzory
W cyklu "Niezatarte autografy" dnia 12 stycznia 2012 roku w Klubie
Dziennikarzy Pod Gruszką odbyła się promocja kolejnego tomu poetyckiego Pawła Kuzory pt."To to". Autor książki, oszczędny w słowach - choćby zawężając imię
własne na okładce do dwóch liter "eł" czy nadając tytuł książce, ograniczający
się do dwóch zaimków określonych (wskazujących) " To, to" - w podobnej
konwencji zaprezentował wiersze z promowanej publikacji. Bez komentarzy, bez
przybliżenia drogi twórczej, bez zbędnych słów. Po prostu - czysty tekst. Czysta
poezja. I piękna, oryginalna oprawa muzyczna 7-osobowego Zespołu "DUCH" w składzie: Regina Bogacz (wokal), Przemek
Dajcz (altówka), Wiktor Machowski
(perkusja), Łukasz Madej (kontrabas), Piotr Aleksander Nowak (gitara), Natalia Orkisz (wiolonczela), Stanisław Słowiński (skrzypce).
Tomik
"To to" wydany przez Wydawnictwo SIGNO zawiera 48 utworów o treści różnorodnej,
chociaż poeta oscyluje wciąż wokół tematów egzystencjalnych, prowadzi
nieustanny dialog z Bogiem, pyta o sens istnienia. Dotyka też intymnej sfery
doznań - miłości. Nie stroni - i to należy podkreślić - od mocnych sformułowań,
zaskakujących puent.
Paweł
Kuzora w niekonwencjonalny sposób przedstawia swój biogram na przedostatniej
stronie tomu "To to":
"Paweł Kuzora - ur.19 lipca 1960 roku na
ulicy Kantaka w Poznaniu, we wspaniałym sąsiedztwie Jonasza Kofty. Bez
niebieskiego paska, za to z niezwykle histeryczną opinią grona pedagogicznego, absolwent
szkoły podstawowej numer
Z innej notki biograficznej, zamieszczonej w tomie wierszy "Kotwica moich snów"(2010), dowiadujemy
się o jego dorobku twórczym i działalności literackiej.
W latach 1985-1987 Paweł Kuzora był
członkiem Koła Młodych przy Krakowskim Oddziale Związku Literatów Polskich.
Wspólnie z panią Marzeną Brodą założył
Grupę poetycką Akwarium. Jego wiersze
ukazały się w Życiu Literackim, Spojrzeniach,
Tumulcie, Okolicach. Był także założycielem i twórcą amatorskiego teatru Endo oraz laureatem Turnieju Jednego Wiersza w klubie Pod
Jaszczurami. W 2011 roku zajął 3 miejsce w XIX Ogólnopolskim Konkursie
Poetyckim "Dać Świadectwo", organizowanym przez Śródmiejski Ośrodek Kultury w Krakowie.
Wiersz pt. "Kształt" (cytowany poniżej)
jest zapowiedzią kolejnej książki poetyckiej.
Spotkanie promocyjne z cyklu "Niezatarte
autografy" (przy wypełnionej do ostatniego krzesła Sali Fontany) tradycyjnie
poprowadziła Magdalena Węgrzynowicz-Plichta.
To to
U nas coś się dzieje zawsze
Jak nie to to co innego
I nic się nie kończy
Co się nie zaczęło
W kamiennym świecie
Trzeba być z kamienia
By to zrozumieć
Drzewa sięgają nieba
I rozkwitają gwiazdami
A noc wisi tuż nad głowami
I trębacz co odleciał z gołębiami
Przypadek
Próbuję wyobrazić sobie
Że śmierć jest początkiem
A życie nie jest koniecznością
Że istnieję bez powodu
A umrę przez przypadek
Kształt
Jak to zwykle bywa miłość
To ucieczka z własnego świata
W świat drugiej osoby
To droga nie do przemierzenia która
Rozpływa się w patetyczne upodobania
Innymi słowy kto szuka miłości
Ten ogarnia świat i nadaje mu kształt
Kraków,
13.01.2012
Tekst:
Irena Kaczmarczyk
Foto:
Aneta Kielan
___________________________________________________________________________________________
Spektal "Szpital dla nietutejszych" w obiektywie Andrzeja Makucha
___________________________________________________________________________________________
IDZIE
MŁODOŚĆ, CZYLI "SZPITAL DLA NIETUTEJSZYCH"
Dnia 9 stycznia 2011 r. w Śródmiejskim Ośrodku
Kultury gościłam na spektaklu Grupy
Teatralnej "Nietutejsi" z X LO w
Krakowie. Spektakl wzbudził moje zainteresowanie z kilku przyczyn. Jako
absolwentka wspomnianego liceum czułam potrzebę spojrzenia oczami młodych, po
30 latach od opuszczenia murów tej szkoły. Agnieszka
Sala - autorka scenariusza i prezentowanych na początku spektaklu utworów
poetyckich - jest członkiem Koła Młodych KOZLP. Natomiast Opiekunem Grupy
Teatralnej z X LO jest Marzena Dąbrowa Szatko
- Opiekun Koła Młodych KOZLP, osoba, o której wiem, że kocha młodzież i nieustannie
wspiera jej twórcze pomysły.
Młodzi ludzie odbierają rzeczywistość
wszystkimi zmysłami. Chcą doświadczać miłości i docierać na szczyty marzeń, ale
świeżość i delikatność ich wnętrza sprawia, że niepowodzenie, krytykę, stratę
przeżywają w dramatyczny sposób: ucieczką w głąb siebie lub buntem. To młodość
sprawia, że "słysząc muzykę" w jej pierwotnym brzmieniu są wyczuleni na
wszystkie fałszywe nuty, puste gesty, obłudę. Widzą w sposób jaskrawy i jednoznaczny.
Jest czarne i jest białe, a szarości to już odcienie najczęściej znane
dorosłym. Czy nie powinniśmy zadać sobie pytania o nasz udział w tworzeniu
palety szarych barw? Jakże często gasimy dobry, młodzieńczy zapał, w którym
jest tyle twórczego potencjału. Temat szpitala dla ludzi odbiegających od
ogólnie przyjętych przez społeczeństwo norm jest tematem powracającym w
kolejnych pokoleniach twórców. To krytyka, to potrzeba bezgłośnego krzyku,
próba szukania własnego JA. Młody człowiek wchodzący ze swoją oceną
rzeczywistości w świat dorosłych staje niejednokrotnie przed ścianą braku
zrozumienia lub wręcz całkowitego odrzucenia jego potrzeb. Uciekając w izolację
albo bunt, tak naprawdę szuka miejsca dla samego siebie, szuka przestrzeni do
życia, własnego życia, a nie takiego, jak wyreżyserowali dla niego dorośli.
Jest to odwieczne prawo młodości i naturalna kolej rzeczy.
Dialog Hamleta z Fortynbrasem (wpleciony fragment
tekstu Herberta z "Trenu Fortynbrasa"), to przeciwstawienie sobie świata
idealisty i realisty. Czyżby wygrywał realista?
Co to znaczy być normalnym, a kiedy
człowiek staje się obłąkany? Kto uznała się za Boga i wytyczył granicę?
Zadał już to pytanie Ken Kesey w swojej powieści "Lot nad
kukułczym gniazdem", zekranizowanej w 1975 roku, z brawurową rolą Jacka Nicholsona.
Paulo
Coelho pisze natomiast w swojej autobiografii o
buncie młodości, jaki obudził się w nim po próbach tłumienia przez rodziców
jego zamiłowania do literatury. I tak w wieku 17 lat Paulo miał już za sobą dwa
pobyty w szpitalu psychiatrycznym, gdzie wysłany przez "troskliwego" ojca był
poddawany terapii elektrowstrząsowej. Trzydzieści lat później Paulo napisał
powieść p.t. "Weronika postanawia umrzeć". A my czytając pytamy, dlaczego
Weronika postanawia umrzeć?
Kolejny
przykład: Susanna Kaysen i
"Przerwana lekcja muzyki". Dlaczego siedemnastolatka nie potrafi odnaleźć się w
otaczającej ją rzeczywistości?
Agnieszka
Sala, autorka scenariusza, wykorzystała teksty swoje, Zbigniewa Herberta i Ireny
Conti, aby przedstawić taki właśnie bezduszny obraz współczesnego
społeczeństwa, dla którego regulamin i procedura postępowania jest ważniejsza
od samego człowieka, i jego wewnętrznego rozdarcia. Przypadek kliniczny dobry jest
do obserwacji. Empatia nie jest potrzebna, próba zrozumienia niezasadna.
A.S. Neill, twórca szkoły Summerhill w Wielkiej Brytanii w swojej książce "Summerhill" pisał: "Nie ma w tych dzieciach agresji,
ponieważ nikt wobec nich nie jest agresywny", "Nie jestem geniuszem, jestem
tylko człowiekiem, który porzucił chęć kierowania każdym krokiem dziecka". Mowa
jest o dzieciach, ale właśnie wtedy wszystko się zaczyna.
Cieszy fakt, że Agnieszka Sala i młodzi
artyści z X LO odważnie podjęli trudny temat. Po takim spektaklu, my dorośli,
musimy koniecznie spojrzeć w głąb siebie i być może dokonać wiwisekcji własnego
sumienia.
W
spektaklu
"Szpital
dla nietutejszych, czyli jak wyprowadzić człowieka z człowieka" (scenariusz:
Agnieszka Sala na podstawie
twórczości własnej, Zbigniewa Herberta
oraz Ireny Conti)
wystąpili:
Aleksandra
Dąbek, Arkadiusz Dec, Dominik Jarzyna, Kamil Jastrzębski, Magdalena Kawałek,
Anna Knap, Beata Kubańska, Sofia Mietielica, Katarzyna
Morawska, Klaudia Muniak, Hanna Piech, Anna Puchała, Patrycja Pudek, Zoya Shakhgeldyan,
Łukasz Świerkosz, Aleksandra Wróblewska, Paweł Wydrzyński, Joanna Zbroja,
Joanna Ziętara, Sylwia Ziętara, Anna Zmieniewska.
Tekst:
Renata Batko
Foto:
Magdalena Węgrzynowicz-Plichta
___________________________________________________________________________________________
___________________________________________________________________________________________
-------------------------------------------------------------------------------------------------
Krakowski Oddział Związku
Literatów Polskich
i Klub Dziennikarzy "Pod
Gruszką"
zapraszają na wieczór literacki z cyklu
Niezatarte
autografy
w programie promocja tomu poetyckiego
Pawła Kuzory
"TO TO"
recytacja - Autor
oprawa muzyczna - Zespół
DUCH
w składzie:
Piotr Aleksander Nowak - gitara
Regina Bogacz - wokal
Stanisław Słowiński - skrzypce
Przemek Dajcz - altówka
Natalia Orkisz - wiolonczela
Łukasz Madej - kontrabas
prowadzenie - Magdalena
Węgrzynowicz-Plichta
12.01. (czwartek) 2012 r.,
godz. 18.00
ul. Szczepańska 1, I piętro
-------------------------------------------------------------------------------------------------
___________________________________________________________________________________________
___________________________________________________________________________________________
___________________________________________________________________________________________
___________________________________________________________________________________________
PROMOCJA TOMIKU "WILCZY BILET" GRZEGORZA GNIADEGO W OBIEKTYWIE ANDRZEJA MAKUCHA
___________________________________________________________________________________________
"WILCZY BILET" - POETYCKI DEBIUT GRZEGORZA GNIADEGO
Debiutancki
tomik Grzegorza Gniadego
zatytułowany "Wilczy bilet" ujrzał światło dzienne. Wielka tu zasługa
darczyńców, w tym niemieckiego poety Christopha Heubnera oraz Leszka
Szustera - dyrektora MDSM-u w Oświęcimiu jak
również pani Prezes Krakowskiego Oddziału Związku Literatów Polskich Magdaleny Węgrzynowicz-Plichty, która
zredagowała i wydała ten tomik. Jego promocja miała miejsce 2 stycznia 2012 w
Śródmiejskim Ośrodku Kultury w Krakowie w cyklu spotkań literackich "Orszak Apollina".
Grzegorz
jest pewnego rodzaju efemerycznym "zjawiskiem" na mapie literackiego Krakowa.
Widuje się go na wielu wieczorach poezji. Zmierzwiony włos, na piersi
zawieszony obrazek pięknej kobiety, zbuntowane spojrzenie - słowem, już przy
pierwszym kontakcie odczuwamy, że chadza swoimi ścieżkami. Tym razem zaprasza
nas na wspólną przechadzkę. Dedykacja wyjaśnia kim jest owa muza na piersi. To Dorota Kołodziej "Doris",
i jak sam deklaruje w wierszu "Życie": "Droga mego istnienia wiedzie przez /
Ciebie / Wije się u Twych stóp jak wąż boa (.)".
Nasza przechadzka nie będzie łatwa. Poeta zaprasza
nas raczej na ekstremalną i karkołomną wyprawę, co można odczuć już w
przywołanym krótkim erotyku, kiedy pisze "Gdy zasypiam udręczony światłem dnia"
i płynnie przechodzi w wiersz "Mądrość" będący jego wizją, kim jest dla świata
poeta:
"Poeta-człowiek piękny i brzydki
a nade wszystko głuchy
siedzi na najwyższym szczycie
wpatrzony w niszę pełną pajęczyn
przesiąknięty tysiącem oczu
zaklina samogłoski
podkreśla paznokciem trudne słowa
nie dotykaj go jest przezroczysty
wczoraj widziałem jak płacze z Mądrości"
Poezja
Grzegorza Gniadego jest ważna. Ogarnia cały świat klamrą niepokoju o jego los,
zatracane zasady, sprzedawane wartości. To świat nie tylko naszego podwórka. To
nawet nie tylko świat naszego kraju czy naszej europejskiej - niby lepszej -
cywilizacji. To świat pełny całego świata. "Zaklęte samogłoski" i "trudne
słowa" określają wieczny bunt człowieka budującego mozolnie "lepsze jutro". Z jakże
różnymi skutkami, na coraz mniejszym globie - zamieszkanym przez tak zwaną
ludzkość. Człowiek jest istotą walczącą nie tylko o byt, lecz również o idee. O
nowy - być może wspaniały - świat. Te wersy niepokoją. Pytają nas o sens rewolucji.
Ukazują brud cywilizacji. Dotykają spraw społecznych i wplątanych w nie -
czysto ludzkich. Te wiersze budzą skojarzenia. Z wystawami fotografii prasowej
emanującymi "newsem", tym oczekiwanym przez masy "eventem",
bo "się dobrze sprzeda". Obrazy takich wystaw żywią się tragedią, śmiercią i
cierpieniem. Grzegorz jak Ryszard
Kapuściński, genialnie łączy taki właśnie obraz z prostotą uczuć każdego
człowieka. Każdego z nas. Tak, tak. Nie łudźmy się, że pokój i wolność są na
dane na zawsze. Poeta pokazuje, że pod drastycznym obrazem kryje się cały
wachlarz uczuć , które ma każdy z nas i dlatego te obrazy tak bardzo wbijają
się w świadomość ludzi wrażliwych. Są niejako przestrogą. Wyrzutem. Sygnałem do
opamiętania, a zarazem do wyciągnięcia lekcji:
W
wierszu "Dzień Niepodległości" czytamy: "Ugrzęźliśmy trochę niechcący / pośród
chodnikowych "Faktów" . (.)" Cudzysłów daje pewność o jakie "Fakty" chodzi. Ten
tytuł prasowy żywi się najniższym ludzkim instynktem. Pazerną ciekawością
sytego świata. Ów kontrast machiny medialnej z życiem każdego z nas pokazuje
przejmująco wiersz "Czarny piątek" (dedykowany narodowi irańskiemu):
" dziesięć tysięcy kul
rozerwało młode serca
Z kieszeni marynarek wypadły
zakrwawione indeksy i niedokończone
wiersze miłosne".
Mój
boże. Jak mocny to obraz. Obraz, który serwują nam jakże często serwisy
informacyjne. Jest pod tym obrazem drugie dno. Tam są takie same uczucia,
tęsknoty i miłości, będące i naszym udziałem. Świat stał się małą globalną
wioską. Poeta jest sumieniem tego świata. Zabiera nas w podróż, tą już
wspomnianą - karkołomną wyprawę - do: Tybetu, Iranu, Hawany, Buenos Aires, do
bojówkarzy, partyzantek Peru, Boliwii, Salwadoru . To nie sciene-fiction.
Ci ludzie też cierpią, też kochają i też umierają. Zabiera nas poeta w wiele
egzotycznych miejsc kuli ziemskiej. Czy daje jakąś odpowiedź? Jakąś receptę? A
jakże . daje . W wierszu "Rozbite pragnienia" przywołuje pewien dialog. Jakże
częsty dialog ludzi współczesnego świata, którzy nagle znaleźli się w gąszczu
swoich życiowych wyborów po przeciwnych stronach barykady istnienia:
"Dlaczego tak bardzo mną gardzisz?
Jeszcze kilka lat temu chciałeś być
taki jak Stachura
Marzenia rozwiały się jak dym
Zapytałeś czego pragnę?
Odrobiny miłości - odpowiedziałem
Wyszedłeś bez słowa trzaskając drzwiami"
Ta
odrobina miłości jest chyba jedyną odpowiedzią. Wciąż trzymam w dłoniach
"Wilczy bilet". Do najlepszego ze światów. Jestem tu tylko turystą. Może
pielgrzymem? Poniosłem "koszty" tej podróży. Wy też je poniesiecie. Obyśmy
tylko znaleźli, kolejną "odrobinę" miłości na tych poplątanych ścieżkach życia.
tekst i foto: Andrzej Walter
3 XII 2011 , Gliwice.
___________________________________________________________________________________________
Sponsor Literata Krakowskiego:
___________________________________________________________________________________________
Promocja Literata Krakowskiego w obiektywie Andrzeja Makucha
___________________________________________________________________________________________
Promocja "Literata Krakowskiego"
W
Krakowskim Oddziale Związku Literatów Polskich tradycją już się stało, że po zaraz
po wydaniu, antologie i inne publikacje posiadające status wydań zbiorowych,
mają uroczystą promocję z udziałem (w miarę możliwości) wszystkich autorów.
Takie pierwsze publiczne wspólne czytanie antologii ma dla nas ogromne
znaczenie z tego względu, że mieszkańcy Krakowa oraz środowisko literackie
postrzega nas nie tylko jako poszczególnych twórców zrzeszonych w ZLP, ale jako
pewną grupę o znaczącym dorobku artystycznym.
Ale i dla nas takie wspólne wystąpienie ma przynajmniej jedno zasadnicze
znaczenie - zacieśnia istniejące przyjacielskie więzy jeszcze bardziej. Takie
wydarzenie literackie staje się także świętem samej książki i ważnym dniem dla
autora, bo od razu w kontakcie z czytelnikiem, nawet po przeczytaniu fragmentu
powieści lub opowiadania, otrzymuje on komunikat zwrotny. Kiedy czytając,
wywołuje emocje u słuchaczy, a nastrój potęguje "głęboka prawie namacalna"
cisza na sali i skupienie na twarzach, doświadcza przekonania, że naprawdę
warto pisać.
Koniec 2011 roku był dla Zarządu i członków Krakowskiego Oddziału
Związku Literatów Polskich bardzo pracowity, gdyż promocja dopiero co wydanego "Literata
Krakowskiego" przypadła właśnie na 29 grudnia. Odbyła się w Klubie Dziennikarzy
"Pod Gruszką" i miała charakter spotkania literacko-muzycznego, a poprowadziła
je Prezes KOZLP Magdalena Węgrzynowicz-Plichta. Na promocję tegorocznego
podwójnego numeru (3/4 2010-2011) Literata Krakowskiego przybyli następujący
autorzy: Renata Batko,
Marzena Dąbrowa Szatko, Ignacy S. Fiut, Krystyna A. Jezierska,
Joanna Krupińska-Trzebiatowska,
Dorota Lorenowicz, Maciej Naglicki,
Janusz Orlikowski, Danuta Perier-Berska,
Joanna Rzodkiewicz,
Alicja Tanew, Anna Pituch-Noworolska, Andrzej Walter, Hanna Wietrzny.
Po przywitaniu autorów i gości, Prezes
KOZLP Magdalena Węgrzynowicz-Plichta podziękowała wszystkim
sponsorom i instytucjom, które przyczyniły się do powstania najnowszego "Literata
Krakowskiego"; wymieniła kolejno: Prywatnego
Sponsora, Radio Taxi Barbakan oraz Wydział Kultury i Dziedzictwa Narodowego
Urzędu Miasta Krakowa, podkreślając, że obecne
wydanie jest współfinansowane ze środków Gminy
Miejskiej Kraków. Jako redaktor wydania podziękowała zespołowi
redakcyjnemu: Marzenie Dąbrowie Szatko i Maciejowi Naglickiemu,
osobom, które wykonały korektę 256 stron: Irenie
Kaczmarczyk i Jakubowi Szatko oraz drukarni
Towarzystwa Słowaków w Polsce za jakość i terminowość. Następnie, żeby
wprowadzić w odpowiedni nastrój do wysłuchania fragmentów literatury pięknej (powieści i opowiadań), Izabela Jutrzenka-Trzebiatowska
wykonała Sonatinę Maurycego Ravela.
W tej części promocji wzięła także udział Ewa
Kawalec-Latała, córka Juliana Kawalca, która odczytała
obszerny fragment opowiadania ojca pt.: "Powrót do dzieciństwa". W dalszej
części promocji, po wykonaniu przez Izabelę Jutrzenkę-Trzebiatowską
Arabeski Roberta Schumanna,
odczytane zostały fragmenty wspomnień
i krytyki literackiej. Wtedy też Prezes KOZLP Magdalena Węgrzynowicz-Plichta
podziękowała Andrzejowi Walterowi za udostępnienie fotografii
do "Literata Krakowskiego" oraz obecnej na sali pani Grażynie Potoczek, która jest kierownikiem Klubu Dziennikarzy Pod
Gruszką, za zaangażowanie i owocną współpracę. A na pożegnanie życzyła
wszystkim obecnym: Do Siego Roku!
Finał promocji "Literata Krakowskiego" miał bardzo aktualny akcent
muzyczny - na zakończenie części oficjalnej wybrzmiały trzy kolędy w wykonaniu Hanny Swaryczewskiej
(mezzosopran), przy akompaniamencie Izabeli Jutrzenki-Trzebiatowskiej.
Kraków,
30.12.2011
tekst:
(info)
foto:
Andrzej Walter
___________________________________________________________________________________________
LITERAT KRAKOWSKI-
pismo Krakowskiego Oddziału Związku Literatów Polskich
Literat Krakowski nr 3 -2010/ 4 - 2011 jeszcze pachnie
świeżym drukiem. Dosłownie 2 dni temu wyszedł spod drukarskiej prasy
Towarzystwa Słowaków w Polsce. Wydawcą pisma jest Wydawnictwo Signo, które wyjątkowo zadbało o szatę graficzną magazynu.
Czarno-białe zdjęcie na okładce, zaprojektowanej przez Joannę Plichtę, jak i pozostałe, liczne fotografie wewnątrz, autorstwa
naszego kolegi Andrzeja Waltera,
zwracają na siebie uwagę poprzez nietuzinkowe ujęcia zabytków i miejsc
charakterystycznych dla miasta Krakowa. Intrygujące, artystyczne zdjęcia
pojawiają się przed każdym, kolejnym działem publikacji: prozą, esejem, krytyką literacką, wspomnieniami, wywiadem, podnosząc jej estetyczną wartość.
Aktualny,
podwójny numer Literata Krakowskiego,
liczący 256 stron, jest kontynuacją cyklu publikacji, wydawanych przez
Krakowski Oddział Związku Literatów Polskich, zawierających utwory autorów
zrzeszonych w naszym oddziale. Numer pierwszy ukazał się w 2008 roku. Kolejny w
roku 2009. Potem nastąpiła przerwa z uwagi na brak środków finansowych. Dlatego
w tym roku, przy wsparciu Gminy Kraków i innych sponsorów (sponsor prywatny i
firma Radio Taxi Barbakan) ukazał się numer podwójny. Obszerny. Prozatorski.
Merytorycznie i edytorsko perfekcyjnie dopracowany. Redaktorem naczelnym publikacji jest prezes KOZLP Magda Węgrzynowicz-Plichta, która w założeniu, nie narzucając
konwencji czy tematyki, postanowiła ten numer pisma poświęcić tylko utworom epickim.
Współredaktorami pisma są: Marzena
Dąbrowa Szatko i Maciej Naglicki.
Tegoroczny
numer Literata Krakowskiego to pokaźny
zbiór prozy, skupiający dwudziestu trzech autorów, którzy zaprezentowali
powieści (we fragmentach), opowiadania: (Marzena Dąbrowa Szatko, Arkadiusz Frania, Krystyna Alicja Jezierska,
Julian Kawalec, Joanna Krupińska-Trzebiatowska,
Dorota Lorenowicz, Danuta Perier-Berska, Joanna Rzodkiewicz, Danuta Sułkowska, Alicja Tanew, Wanda
Tatara-Czopek, Jerzy Tawłowicz,
Magdalena Węgrzynowicz-Plichta); wspomnienia: (Józef Bratko, Anna Kajtochowa,
Leszek Konarski, Maciej Naglicki, Anna Pituch-Noworolska, Andrzej Walter, Hanna Wietrzny); krytykę
literacką: (Ignacy S. Fiut, Irena
Kaczmarczyk, Danuta Sułkowska); wywiady: (Joanna Bąk, Danuta Sułkowska oraz
eseje: (Janusz Orlikowski). Udział
swój zaznaczyli również autorzy z Koła Młodych KOZLP (Renata Batko, Joanna
Bąk).
Tematyka
i forma opublikowanych tekstów epickich jest bardzo zróżnicowana. Od krótkich
obrazków po obszerne opowiadania. Od sensacyjnych wątków (Joanna Krupińska-Trzebiatowska)
po wspomnienia osób bliskich, ważnych (Anna Pituch- Noworolska, Leszek
Konarski, Danuta Perier-Berska, Hanna Wietrzny) czy postaci powszechnie znanych
w świecie literackim Krakowa (anegdoty Macieja Naglickiego). Autorzy często odwołują
się do faktów, zdarzeń z życia codziennego (Krystyna Alicja Jezierska, Dorota
Lorenowicz, Arkadiusz Frania), ale nie pomijają zjawisk metafizycznych (Magdalena
Węgrzynowicz-Plichta). Inspiracją do interesujących rozważań stają się niekiedy,
nie umykające oku wrażliwego twórcy, incydenty (Joanna Rzodkiewicz). Literaci nawiązują
w utworach do przeszłości, do przeżyć wojennych (Józef Bratko), do dzieciństwa
(wzruszające opowiadanie Juliana Kawalca). Jest też zajmująca, subtelna erotyka
("Pajęczyna" Marzeny Dąbrowy Szatko). I pełne emocji roztargnienia, obchodzącej
swoje 60.urodziny kobiety, które wspaniale opisała Wanda Tatara-Czopek.
Dużo
miejsca w "Literacie Krakowskim" poświęcono zmarłej tego roku Poetce Annie Kajtochowej. Wspominają Ją na
łamach magazynu Andrzej Walter i Joanna Bąk (wywiad).
W
dziale publicystycznym przywołano ważne wydarzenia literackie, które miały
miejsce w Krakowie w 2011 r. (2.Festiwal Czesława Miłosza, spotkanie z Noblistą
Maria Vargasem Llosą pióra Ireny Kaczmarczyk). O współczesnej i najnowszej literaturze
polskiej w ujęciu prof. Wojciecha Kajtocha oraz ostatnim tomie wierszy Andrzeja
Waltera w dziale krytyki rozważa prof. Ignacy S. Fiut. Natomiast Danuta
Sułkowska zrecenzowała tom "Tatuaż na jabłku" Romy Jegor. Opublikowała również wywiad
z Władysławą Lubasiową.
Jaki wniosek nasuwa się po przeczytaniu
takiego zestawu tekstów? Profesjonalną oceną na pewno zajmą się krytycy
literaccy, a ja mogę tylko powiedzieć, iż jest to naprawdę interesująca lektura.
I wartościowa literatura. Nie nudzi. Zaskakuje. Zarówno problematyką, jak i
formą. A jeśli dodać, iż autorami są także twórcy uprawiający lirykę, tym
bardziej należy podziwiać ich epicką wyobraźnię i pisarski kunszt. Poeci
udowodnili, że w prozie też potrafią być, po prostu, świetni.
Kraków,
30.12.2011
Tekst:
Irena Kaczmarczyk
Foto:
Andrzej Walter
___________________________________________________________________________________________
-------------------------------------------------------------------------------------
KONKURS - NAREW: LUDZIE, PRZYRODA, KULTURA
Społeczne
Stowarzyszenie Prasoznawcze STOPKA z okazji swojego 30-lecia ogłosiło cztery konkursy - na esej, reportaż, fotoreportaż i starą fotografię - pod
wspólną nazwą "Narew:
ludzie, przyroda, kultura". Organizatorzy zapraszają do przygody
artystyczno-intelektualnej wszystkich ludzi pióra i obiektywu.
W
każdym z trzech pierwszych konkursów główna nagroda wynosi 20 000 złotych, z kolei w konkursie
archiwalnych zdjęć przewidziano pięć nagród po 2000 złotych każda.
Prace
w poszczególnych kategoriach ocenią zespoły jurorów pod przewodnictwem:
prof. Janusza
Tazbira (esej), Marka Millera (reportaż) i Andrzeja Zygmuntowicza
(fotoreportaż).
Termin nadsyłania prac upływa 31 maja 2012 roku.
Więcej informacji
na: http://www.stopkapress.com.pl/art-narew.html.
-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------
___________________________________________________________________________________________
KLUB DZIENNIKARZY "POD GRUSZKĄ"
W czerwcu br. na naszej stronie internetowej ukazał się pokaźny artykuł
na temat Hotelu Rubinstein Residence
przy ul. Szerokiej 12 w Krakowie, który od marca 2010r. stał się siedzibą Krakowskiego
Oddziału Związku Literatów Polskich. Należałoby również przybliżyć historię
drugiego, równie pięknego (a znajdującego się w centrum miasta przy Rynku
Głównym) miejsca, w którym nasi członkowie odbywają wieczory autorskie i
promocje książek. A jest nim Klub
Dziennikarzy "Pod Gruszką" (jeden z wielu klubów podlegających
Śródmiejskiemu Ośrodkowi Kultury w Krakowie).
Klub
Dziennikarzy "Pod Gruszką" mieści się na pierwszym piętrze XIV-wiecznej
kamienicy, u splotu ulic Sławkowskiej, Szczepańskiej i Rynku Głównego. Budynek ma wielowiekową
historię. W XIV i XV wieku dom prawdopodobnie funkcjonował jako dwie niezależne
kamienice. Na początku XVII wieku Stanisław Rapp
połączył i przebudował oba domy na rezydencję rodzinną. Późniejszy właściciel
kamienicy, chorąży Andrzej Żydowski, zlecił wykonanie sztukaterii w dwóch
pomieszczeniach pierwszego piętra włoskiemu rzeźbiarzowi Baltazarowi Fontanie. W wyniku tych prac
w Sali pierwszej znalazły się girlandy na żebrach gotyckiego sklepienia oraz
alegorie malarstwa, rzeźby, architektury i muzyki. W drugiej Sali umieszczono
popiersia kobiece, motywy dekoracyjne skomponowane z elementów uzbrojenia,
sztandarów i proporców (tzw. panoplia) oraz zamontowano holenderskie płytki
ścienne. Z kamienicą związanych jest wiele legend. W roku 1386 Jadwiga (przyszła
królowa Polski) miała tu ponoć odwiedzać swego ukochanego, księcia
austriackiego Wilhelma Habsburga, z którym nie mogła się związać ze względu na
ślub z Jagiełłą. Podobno sala Fontany została
wykonana jako łazienka dla królowej Marysieńki, która czekała w Krakowie na
Jana III Sobieskiego.
Od
1898 roku na pierwszym piętrze działała kawiarnia, skupiająca krakowskie
środowisko artystyczno-literackie. Kawiarnia Sauera była pierwszym lokalem publicznym w Krakowie, gdzie w
wyłączonej Sali mogły przebywać kobiety. W 1927 roku w miejscu kawiarni
powstała restauracja "Ziemiańska", która w 1939 roku została nazwana "Pod Złotą
Gruszką". Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich wprowadziło się do Domu "Pod
Gruszką" w 1953 roku, a uroczyste otwarcie Klubu Stowarzyszenia Dziennikarzy
Polskich odbyło się w sobotę 26 listopada 1955 roku. W historii Klubu Dziennikarzy
"Pod Gruszką" było mnóstwo imprez z udziałem znakomitych twórców. Tu
występowali przed krakowską publicznością Melchior
Wańkowicz i
Stanisław Cat-Mackiewicz. W Klubie pojawiali się
również: Kalina Jędrusik,
Kazimierz Rudzki, Bogumił Kobiela,
Gustaw Holoubek. W Sali Fontany wygłaszali swoje
wykłady Karol Estreicher,
Jan Błoński czy Wiktor Zin, a wiersze recytował Leszek Herdegen.
W
maju 2010 roku, po ponad rocznej przerwie, Klub Dziennikarzy "Pod Gruszką"
wznowił swoją działalność. W klimatycznych wnętrzach, z których rozciąga się
przepiękny widok na Rynek Główny, działa Restauracja, w Galerii prowadzonej
przez właścicieli restauracji odbywają się co miesiąc wernisaże sztuki z całej
Polski a w barokowej Sali Fontany odbywają się m.in. spotkania
autorskie członków Krakowskiego Oddziału ZLP. Zabytkowe wnętrza Klubu
Dziennikarzy "Pod Gruszką" uznawane są za jedne z najpiękniejszych wnętrz
świeckich w Polsce.
W
Sali Fontany w 2011r. odbyły się nasze planowane i
okolicznościowe imprezy literackie: promocja Literata Krakowskiego, spektakl
poetycki "Zegar słoneczny odmierza nam czas" w ramach Krakowskiej Nocy Poezji, Jubileusz
75-lecia Janusza Jutrzenki Trzebiatowskiego, Wspomnienie o Poetce Annie Kajtochowej.
W cyklu "Niezatarte autografy" odbył się wieczór wspomnień o Katarzynie Sztąpce,
Wandzie Tatarze-Czopek, Jerzym Harasymowiczu i Ryszardzie Kłysiu oraz indywidualne
wieczory autorskie: Zofii Garbaczewskiej-Pawlikowskiej, Marzeny Dąbrowy Szatko,
Krystyny Jezierskiej i Romy
Jegor.
A
biorąc pod uwagę fakt, że w miłej atmosferze przebiegł już prawie roczny cykl
naszych literackich spotkań, szczególne
podziękowania składamy pani Kierownik Klubu Dziennikarzy "Pod Gruszką" Grażynie Potoczek za serdeczne
przyjęcie i owocną współpracę.
oprac.
Irena Kaczmarczyk
foto:
archiwum KOZLP
30.12.2011
___________________________________________________________________________________________
WIECZÓR AUTORSKI ZOFII GARBACZEWSKIEJ-PAWLIKOWSKIEJ
Zofia Garbaczewska-Pawlikowska,
członkini Krakowskiego Oddziału Związku Literatów Polskich, była gościem kolejnego już spotkania literackiego z cyklu
"Niezatarte autografy" w Klubie Dziennikarzy Pod Gruszką (10.11.2011r). Prezes
KOZLP Magdalena Węrzynowicz-Plichta
otwierając je, podkreśliła, że to zaszczyt dla nas, iż tak utalentowana poetka i
malarka zgodziła się promować swój ostatni tomik poetycki pt.: "Było nie było"
osobiście w otoczeniu przyjaciół. W ten czwartkowy wieczór zaproszeni goście i publiczność,
a Sala Fontany była wypełniona do ostatniego miejsca "po brzegi", wysłuchali
wierszy z Jej ostatniego tomiku "Było nie było" w interpretacji znanej aktorki Fredy Leniewicz. Poeta i krytyk literacki Krzysztof Lisowski, który poprowadził
spotkanie, wygłosił na początku "słowo krytyczne" o autorce, mówiąc o Niej i
Jej twórczości w samych superlatywach. Opowiedział kilka anegdot z wieloletniej
współpracy z Poetką, gdyż jest redaktorem i autorem wstępu nie tylko do Jej ostatniego
zbioru poezji. Poetka, jak pisze we wstępie Krzysztof Lisowski " Ma ciągle
apetyt na życie, a jej poezja jest afirmacją pozytywnego myślenia i
energicznego działania. Oby tak dalej!".
Lektura
wielu tomików Poetki pozwala na wysnucie ogólnego wniosku, że poezja Zofia
Garbaczewskiej-Pawlikowskiej jest bardzo wyrafinowana i oszczędna w słowa.
Dlatego m.in. oprawa muzyczna w wykonaniu Doroty
Kochanowicz (fortepian) także składała się z miniatur i krótkich form, ale była
bardzo dobrze w nastroju dostosowana do każdej części wieczoru.
Była
też niespodzianka muzyczna! Na zakończenie wieczoru dla Poetki i Jej gości Marta Stanek Piątkowska wykonała minirecital
- zaśpiewała "Starego walczyka" Piotra Figla, "Wiosenną
Noc" Franciszka Serwatki i "Cynowe patelnie" Mariana Nawrockiego
do słów Zbigniewa Korwin Piotrowskiego, a Duda
Napieralska zagrała na fortepianie "Pamiętasz była jesień"
Lucjana Kaszyckiego.
Cud
że
przeżyłam wojnę
to
cud boski
i
nie wiadomo
co
z tą boskością
strzepnięta
jak kurz
z
płaszcza trwogi
Było nie było
było
nie
było
wszystko
się skończyło
i
nawet się śmieję
nie
płaczę
przeżyłam
pięknego nordyka
w zielonym mundurze
co mierzył mi
w serce
i pijanego Azjatę
zbawiającego
moją ojczyznę
przeżyłam
zwycięstwa
i klęski
jak
każdy
chroniła mnie matka
ja chroniłam dziecko
jak każdy
żyłam
nie
lepiej
nie
gorzej
jak
każdy
Zofia Garbaczewska-Pawlikowska - malarka,
poetka, należy do Związku Literatów Polskich, Konfraterni Poetów i
Bronowickiego Koła Przyjaciół Sztuk Wszelkich, uczestniczka
wielu wystaw zbiorowych (m.in. W Pałacu Pugetów, Śródmiejskim Ośrodku Kultury,
Galerii Helena) oraz indywidualnych (w kraju i za granicą). Stała ekspozycja
jej obrazów znajduje się w Pałacu Villa Serbelloni w Bellagio (Włochy). Jako
poetka opublikowała tomiki: "Alfabet tajemnic" (1991), "Kłódka czasu"(1993), "Zagłębienie
dłoni" (1994), "Skarby na czarną godzinę" (1995), "Obłaskawić dzień"(1996), "Opieram
się o wiatr" (wybór wierszy, 1996), "Zmiana kalendarzy" (1997),"Nie ma ciszy"
(1998), "Mini szepty" (1998), "Trzecia część życia" (1999), "Oto jestem"
(2000),"Okruchy raju" (2000), "Zakręty" (2001), "Paląc fotografie" (2002), "W
blasku zachodzącego życia" (2003), "Cisza między wierszami" (2005), "Jutra może
nie być" (20056/2007), "Zakamarki pamięci" - wybór jubileuszowy (2007), "Żyję z
przyzwyczajenia"(2009) oraz tom prozy autobiograficznej: "Krajobraz życia"
(1996).
tekst:(info)
foto:
Andrzej Makuch
___________________________________________________________________________________________
OPŁATEK WIGILIJNY LITERATÓW W OBIEKTYWIE ANDRZEJA MAKUCHA
___________________________________________________________________________________________
"TORBUSOWA WIGILIA 2011"
W KRAKOWSKIM ODDZIALE
ZWIĄZKU LITERATÓW POLSKICH
Andrzej Krzysztof Torbus. Człowiek
legenda. Jeden z najwybitniejszych poetów Krakowa, bo Kraków ma swoje legendy i
swoich poetów. Przygarnął ich wieki temu, tak jak obecnie nasz Oddział Związku
Literatów Polskich przygarnęli Państwo Marzena i Krzysztof Pierścionkowie dając
nam siedzibę. i dom. Wczoraj - 21 grudnia - byliśmy razem: bohater wieczoru
Andrzej; Jego najnowszy okolicznościowy tomik "Moje wigilie, moje zimy"; Andrzej Mróz z zespołem; nasi Mecenasi
oraz my - Zarząd i członkowie łamiący się opłatkiem. Wieczór był piękny.
Kazimierska zima na zewnątrz, a wewnątrz , w naszych piwnicach Rubinstein
Residence byliśmy tak bardzo razem, że ten właśnie wieczór można uznać za najciekawsze
artystyczne spotkanie roku.
Andrzej jest poetą wyjątkowym. Mistrzowsko
kreśli obrazy, nastrój i atmosferę. W każdym jego wierszu słowa brzmią tak, że
poruszają w odbiorcy struny wszystkich zmysłów. W każdym jego wierszu czuć
ciepło. Można się przy nim grzać jak przy ognisku, a kiedy strofy wchodzą w
czulszą, refleksyjną nutę, dotykają głębi naszego człowieczeństwa, prostych
stanów, zwyczajnych przeżyć - opisanych jakże niezwykle(!). Gdy słuchaliśmy
wierszy Andrzeja, rzeczywiście - "wigilią zapachniał cały dom". Ten nasz
oddziałowy dom, w którym wczoraj prócz wierszy wybrzmiały, przy stole pokrytym
białym obrusem - kolędy oraz liczne i piękne życzenia, którymi się
obdarzyliśmy. Zanikły spory i ambicje. To właśnie zasługa Tych wierszy. Jak
również zasługa organizatorów, którzy zadbali zarówno o doznania duchowe, jak i
kulinarne. Poczęstunek podkreślił uroczysty charakter spotkania. Nie będę się tu wdawał w szczegóły.
Wiem, że Irenka Kaczmarczyk poczyniła
jak zawsze, znakomitą relację z tego wydarzenia. Chciałem się z Wami raczej
podzielić osobistymi refleksjami. Podziękować poecie - Andrzejowi Krzysztofowi
Torbusowi za ten wyjątkowy dar, który posiada, a którym się z nami szczodrze "łamał".
"Wigilią
pachnie cały dom
o
bliskich myśli każdy
zapal
choinkę wyjdź przed sień
poszukaj
pierwszej gwiazdy"
Co takiego jest w tych strofach, że aż w
gardle ściska? Zacytowałem, dla przykładu, jedną zwrotkę z wiersza "Kolęda".
Niby nic takiego. Tylko pozornie! Czyż nie jest to obraz powrotu do
najpiękniejszych dziecięcych lat? Czyż nie jest to zachęta do oderwania się od
tej brutalnej, brudnej rzeczywistości tu i teraz i spojrzenia w gwiazdy? Jak
wyszukać tą, pierwszą nie spoglądając w niebo? Czy dzieci są jeszcze dziś tego
uczone. By czekać, by szukać, by. czuć.
"Na
stole leży bochen chleba,
a
obok dymi siana stóg.
Szeptają
w ciszy igły sosen,
że
nocą się narodzi Bóg"
Oto kolejny przykład nastroju, w jaki nas
wprowadził Poeta w wierszu "Wigilia". Weszliśmy do naszego domu z tego całego
zgiełku współczesności, ze świata: pędu, rywalizacji, animozji, by wsłuchać się
w wigilijny szept poezji Andrzeja. Wiersze ukoiły nas. Jego świat wszedł w
naszą jaźń. Jak wielki talent musi mieć twórca, by wzbudzić tyle wzruszenia!
Poezja ta może być uznana za staromodną. Autor szukał rymów. Jednak jakie
znalazł!!! Te Torbusowe rymy noszą - zwłaszcza dziś w świecie wiersza wolnego -
znamiona mistrzostwa, a forma ujmowania obrazów, dobierania słowami sytuacji i
tematów przenoszą czytelnika (bądź słuchacza) w innym wymiar czystej, niczym
nieskażonej poezji, która pokazuje swój odwieczny lwi pazur, swą siłę
oddziaływania.
Pod
przykryciem tych znakomitych rymów, fascynujących obrazów, zapachów możemy też
dostrzec wielką głębię przesłania i pytań stawianych światu przez Autora:
"o
północy
kiedy
już będzie po wszystkim
pójdziemy
między ludzi
głosić
stare prawdy
w
które i tak nikt
nie
wierzy"
czy
też inne obszary goryczy, prawd o trwaniu i jego rozterkach w wierszu "Rozmowa
wigilijna":
"(.)
spóźniony
gość w drzwi nie zastuka
i
nikt się nie urodzi
skłóconych
z sobą ludzi
jemioła
nie pogodzi
(.)"
Jak
dobrze znamy z życia, że nie każda wigilia jest świętem, że często wigilijne
łzy są jakby bardziej gorzkie, że bywa i tak, iż człowiek czeka "jak już będzie
po wszystkim". Tyle mamy za sobą wigilii , ile lat życia ma każdy z nas. Na
pewno kilka z nich trochę bardziej "pamiętamy". Były jakimś punktem zwrotnym,
jakąś goryczą, jakimś smutkiem. I tych prawd poezja Andrzeja nie omija, przez
co tym bardziej jej szczerość wciąga nas w obszar naszych sumień, naszych
rozliczeń ze sobą i ludźmi. Chwała Jej za to.
"A
może jest zima
Siedzimy
przy stole
pijemy
herbatę
bo
dobra na katar
na
chłód co się wkrada
mówimy
bez sensu
do
ścian do kredensu
do
sprzętów
co
zmarły na zawał
a
może jest zima
a
może jest biało
a
może to trawa
jeszcze
co
trwało
nadejdzie
zasypie
na
dobre na smutno
na
pewno pojutrze
a
może już jutro
nieważne
Siedzimy
przy stole
piszemy
do siebie
kartka
za kartką
listonosz
się śmieje
siedzimy
bez ruchu
czekamy
na gości
a
kto ich zaprosił
a
kto ich zaprosił?
Siedzimy
bez światła
do
czwartej do szóstej
dlaczego
tak cicho
tak
chłodno
tak
pusto
A
może jest zima.?"
Wszystkie dane nam aspekty Świąt, obrazy
tej szczególnej wigilijnej nocy oraz refleksje poetyckie Andrzeja spowodowały,
że padły między nami ważne słowa życzeń, wybaczeń, nadziei. Nigdy nie zapomnimy
tej wigilii.
Wyjątkowość
wieczoru uświetnił Andrzej Mróz, Jego żona Maria
Mróz i Anna Szaleniec
niesamowitymi piosenkami i kolędami, w tym do tekstu Autora. Wyraźne więzy
przyjaźni pomiędzy oboma Andrzejami dawało się odczuć, co zwielokrotniło siłę
działania tych dwóch form przekazu artystycznego. Wiersze Andrzeja są też jakby
stworzone dla muzyka i Muzyki, stanowią kopalnię tekstów do przyszłego
zaadaptowania.
Muzyka oraz poezja uniosły nas pod
wigilijne niebo pełne metafor.
Tomik
Andrzeja jest miniaturą wybitną. Z jednej strony utrzymuje swoistą retro
stylistykę, będąc zarazem genialnym studium stanu, w jakim znalazła się nasza
epoka, dylematów, jakim podlega człowiek współczesny, które jaskrawo ukazują
się właśnie w takim świątecznym okresie, kiedy samotność boli najmocniej.
Starajmy się o tym nie zapomnieć - nigdy i
nigdzie.
Dziękujemy
Ci, Andrzejku.
Tekst i fotografia:
Andrzej Walter
22 grudnia 2011, Gliwice
PS
Wykonałem
kilka zdjęć. w tym portret Andrzeja, zamyślonego, wzruszonego. to naprawdę
Wielki Poeta, świetny Kolega, a do tego. "nie da się." Go nie lubić - gratuluję
Imienniku! Ten Wieczór był wyjątkowy.
Andrzej Walter
___________________________________________________________________________________________
Wyjątkowy Wieczór
na Kazimierzu (8)
Kolęda
wigilią
pachnie cały dom
o
bliskich myśli każdy
zapal
choinkę wyjdź przed sień
poszukać
pierwszej gwiazdy
i
przynieś siana cały bróg
i
ryb pachnący więcierz
dla
ciebie leśnych zwierząt trucht
wywróży
to co zechcesz
a
potem będziesz całą noc
wpatrywać
się w tę ciszę
dopóki
ci na szybie mróz
kolędy
nie wypisze
Andrzej Krzysztof Torbus
z tomu "Moje wigilie moje zimy"
Oto
jeden z wierszy Andrzeja Krzysztofa Torbusa,
który wybrzmiał podczas Literackiej Wigilii,
zorganizowanej przez Zarząd Krakowskiego Oddziału ZLP w dniu 21 grudnia 2011r.
w piwnicach Hotelu Rubinstein na Krakowskim Kazimierzu.
Nastrój
tego wieczoru udzielał się od wejścia: półmrok, świąteczne dekoracje, elegancko
i suto zastawiony stół. Właściciele hotelu, Państwo Marzena i Krzysztof
Pierścionkowie, zadbali o to szczególnie. Jeśli jeszcze dodać ciepłe słowa,
którymi powitała literatów Gospodyni artystycznej piwnicy, to możemy utwierdzić
się w przekonaniu, iż jesteśmy sobie wzajemnie potrzebni, a nasza obecność dodaje
także temu magicznemu miejscu choćby szczyptę splendoru. Dlatego też w
powitalnym słowie prezes Magdalena
Węgrzynowicz-Plichta nie szczędziła podziękowań skierowanych pod adresem Mecenasów.
A
potem już oddaliśmy się poetyckim uniesieniom, słuchając w skupieniu wierszy
Andrzeja Torbusa, członka Krakowskiego Oddziału Związku Literatów Polskich,
który sprawił nam niespodziankę, przynosząc jeszcze pachnący świeżym drukiem
nowy tom poezji: " Moje wigilie moje
zimy". Przeczytał kilkanaście utworów, zabierając nas w świat niezwykłej, poetyckiej
wyobraźni. Do kilkunastu wierszy Andrzeja Torbusa skomponował muzykę Andrzej Mróz -legenda polskiej piosenki
turystycznej, który uświetnił nasze przedświąteczne spotkanie, wykonując kilka
utworów do słów i muzyki własnej a także zaprezentował przedpremierowo piosenkę
do tekstu Torbusa "Mieszczucha z gór kolęda". Wybrzmiały więc
przedbożonarodzeniowe Andrzejowe strofy: "Na
kolędę jeszcze za wcześnie/ Choć już gwiazdka na orbicie się kręci/ Śledzie
moczą się w occie znudzone/ A panierka do karpia nos nęci// Grzyby już nie
takie suszone/ Śliwki trochę straciły na wadze/ Mak struchlały schował się w strucli/ Jeszcze
chwila, a będziemy już razem". Kobiece głosy, bo wespół z Andrzejem Mrozem,
śpiewała Jego żona Maria Mróz i Anna Szaleniec, dodały blasku piosenkom
o zimowym Krakowie, aniołach, wigilijnej kolędzie na szybie. Jakżeż podobała
się kolęda dedykowana zmęczonym, ale szczęśliwym kobietom, krzątającym się w
kuchni przed świętami.
Spektakl
poetycko-muzyczny "Kolędą pachnie cały
dom" zakończył się pokazem
teledysków autorstwa Andrzeja Mroza. Oczarowani anielskimi, zimowymi obrazkami Podwawelskiego
Grodu przeszliśmy do biesiadnej piwnicy, gdzie na śnieżnych obrusach, pośród
zielonych gałązek, świec, pyszniły się różnorakie
smakołyki tudzież białe i czerwone wino. I oczywiście - opłatki.
Życzenia
zdały się nie mieć końca. "Poetycka rodzina" na czele z prof. Bolesławem Faronem i dr.
Jackiem Kajtochem okazała się uzdolniona wokalnie i pod kierunkiem grającej
na gitarze koleżanki Doroty Lorenowicz,
śpiewała stare, polskie kolędy. Niechętnie więc wykruszaliśmy się z artystycznej
piwnicy Państwa Pierścionków, wchodząc prosto w noc i przyprószone śniegiem (
jak na życzenie) miasto. Bogatsi nie tylko o nowe wiersze Andrzeja Torbusa i
piękne kompozycje Andrzeja Mroza.
Kraków,
22.12.2011
tekst:
Irena Kaczmarczyk
foto:
Andrzej Walter
___________________________________________________________________________________________
___________________________________________________________________________________________
___________________________________________________________________________________________
"Tatuaż na jabłku" - promocja
tomu wierszy Romy Jegor
Już z grudniowych zapowiedzi w " Lamelli"
Śródmiejskiego Ośrodka Kultury w Krakowie można było wnosić, iż spotkanie z
Romą Jegor, członkinią Krakowskiego Oddziału ZPL,
mieszkającą w Mikołowie, będzie należało do niezwykłych. Takich, na które
warto, a nawet musi się przyjść, i to koniecznie! Kto więc tego wieczoru 15
grudnia 2011r. przybył do Sali Fontany Klubu Dziennikarzy "Pod Gruszką" w
Krakowie, miał okazję wysłuchać Jej znakomitych, oryginalnych wierszy z
czterech tomów poezji: Wieczór w kocim
futrze (2004), Bieleją księżyce paznokci (2006), Salamandra (2008) i Tatuaż
na jabłku (2010).
Poetka
poprzedziła prezentację wypowiedzią na
temat własnej drogi twórczej. Mówiła o inspiracjach, o tzw. "twórczym
natręctwie", pod pojęciem którego kryją się, albo pewne zauważone sytuacje, albo
jedno, a niekiedy zbitka urokliwych słów, które powodują, iż nie można się od
nich uwolnić i zaczynają powoli obrastać w treść. Nabierają kształtu wiersza. To jest tak, jak z muzyką- mówiła - gdy przylgnie do człowieka jakiś motyw,
trudno się od niego wyzwolić.
Roma
Jegor wyznała, iż postrzega swoją twórczość, jako swoisty
rodzaj pamiętnika, obserwując z latami "dorastanie wierszy". I dlatego zaczęła prezentację,
zachowując chronologię, od pierwszego tomu "Wieczór w kocim futrze". Przed czytaniem
utworów z drugiego tomu "Bieleją księżyce paznokci" powiedziała, że zwycięstwo,
czyli otrzymanie pierwszej nagrody w Ogólnopolskim Konkursie Poetyckim, organizowanym przez Towarzystwo Liberum
Arbitrium
(wynikiem czego było wydanie przez
organizatorów wyżej wymienionej publikacji), "popchnęło" ją do kontynuowania
twórczości. I w dwa lata później pojawiła się kolejna książka poetycka
"Salamandra", którą wstępem opatrzył znany
katowicki dziennikarz, publicysta, krytyk literacki, pisarz Maciej M. Szczawiński. Pisze on: Wygnana
na margines toczącej się dzisiaj gry "w wiersz" literackość, kunszt budowania
metafory, dbałość o czytelny kontekst i intelektualna sensowność w mnożeniu punktów odniesienia - to
rzuca się przede wszystkim w oczy, kiedy czytamy najnowsze teksty Romy Jegor.
Promowany
"Pod Gruszką" czwarty tom poezji "Tatuaż
na jabłku" został wydany (w Czarnej Serii) przez kulturotwórczą placówkę miasta
- Instytut Mikołowski. Książka zachwyca nie tylko okładką, ale nade wszystko, zawartością.
O wierszach z tego tomu pisała Weronika
Górska (miesięcznik "Sosnart") a także nasza
koleżanka związkowa Danuta Sułkowska.
Notabene, recenzja Danuty Sułkowskiej była przygotowaną niespodzianką dla Autorki
"Tatuażu na jabłku", o której dowiedziała się podczas promocyjnego spotkania.
Przekazała ją na ręce Poetki prowadząca wieczór Magdalena Węgrzynowicz -Plichta.
W recenzji "Eden i inne tajemnice" Sułkowska pisze: Początkowo podczas lektury tej
książki, ma się wrażenie wejścia w jakiś magiczny, tajemniczy świat, ale w
miarę posuwania się naprzód, wyłaniają się w nim znajome kształty i barwy -
uczucia, przeżycia i problemy będące udziałem każdego z nas.
Z kolei Weronika Górska w recenzji
"Historia pewnego związku" podkreśla:
Roma Jegor,
pochodząca z Dąbrowy Górniczej mieszkanka Mikołowa, zaczęła pisać, a
przynajmniej wydawać wiersze, jako dojrzała kobieta. Może właśnie dojrzałość
dała jej odwagę, aby w czwartym tomie poezji posłużyć się postaciami Adama i
Ewy, przedstawiając własną koncepcję heteroseksualnej miłości, raju, bóstw i przeznaczenia.
Oceny twórczości poetyckiej Romy Jegor dokonał również znany wszystkim ,warszawski krytyk
literacki, Leszek Żuliński. Warto
przytoczyć jego słowa, znajdujące się na skrzydełku "Tatuażu na jabłku": Siłą tych wierszy jest wyobraźnia i
konsekwencja w budowaniu "jednolitego obrazu" i nastroju. Co najważniejsze:
Roma Jegor ma swój własny język, oryginalny, swój;
nie da się jej przyrównać do jakiejś konkretnej poetyki czy do powinowactwa
(uzależnienia). Buduje swój własny świat - a to w poezji najtrudniejsze. Jest w
tych wierszach subtelność, ale i mądrość - tak, mądrość! ; wykreowana
artystycznym trawieniem doświadczenia życiowego i wmyślania się w sensy.Wizja
świata, intuicja życiowa, wydelikacenie na sprawy delikatne, na niuans obrazowy
i psychologiczny- to walory znakomite.
15 grudnia 2011r. w Sali Fontany odebraliśmy Romę Jegor,
wyśmienitą mistrzynię pióra, jako
kobietę, która (powtarzając za Martą Fox, autorką posłowia
do tomu "Wieczór w kocim futrze") potrafi
się zatrzymać, przycupnąć, pomyśleć, zobaczyć, zastanowić się i dostrzec to, co
umyka bezpowrotnie, która potrafi
opowiadać lirycznie i dramatycznie, drapieżnie i sentymentalnie, ironicznie i z
dystansem, potrafi zdecydowanie wybijać takt
i szeptać teatralnie.
Należy
jeszcze dodać, iż Autorka "Tatuażu na jabłku" otrzymała z rąk prezes KOZLP specjalny
literacki upominek - czerwone marmurowe jajko. A my wszyscy, długo pozostawaliśmy
pod ogromnym wrażeniem niebanalnej poezji, która wybrzmiała w równie
niebanalnym miejscu - w Sali Fontany "Klubu Dziennikarzy "Pod Gruszką. No cóż,
wyjątkowa poezja, wyjątkowe miejsce.
Wieczór promocyjny uświetniła pianistka Dorota Kochanowicz.
Wieża
Eiffla
Stoję między nogami Tour
Eiffel
właśnie rodzi mnie Paryż
transfuzją dzwonów mostów katedr
i platanów
białych żeber Sekwany ciemnych żył
katakumb
już spijam pianę ulic przed zaciszem
księgarń
sączę korony królów wino tłumu ciężkie
i łodzie kandelabrów w cesarskich
sypialniach
i zbroje pokonanych i okrzyk Joanny
Rodzi mnie wieża Babel tysiącem języków
misternie przeplecionych przez konstrukcje
domów
i nagle jestem miastem ja dziecko
zaścianków
czuję ciężar korony pochmurnego nieba
Mam znów zachłanne oczy i głębokie gardło
jestem gotowa walczyć toczyć wiersz ulicą
bluźnić jak ten bezdomny z białą kołdrą
gazet
by później już pod szczytem samej rodzić
miasto
Pod moimi nogami wykluwa się jajo
wyżej nade mną tylko wszyscy święci katedr
Kiedy
pies idzie do nieba
Panie doktorze jeszcze nie.
Oddech tak dzielnie trzyma się firanki
i łapy jeszcze biegną. Pewnie ma sen o kocie -
dajmy mu go wyśnić.
Panie doktorze ta igła taka duża aż
nie do wiary jak łatwo wchodzi w sen.
Parę kropli i stanął świat. I dzień się położył.
Tylko kulawy szpak klęczy przy rododendronie
a ja mam takie zimne kolana jakby mi zamarzły
w brązowych psich ślepiach
(mówią że kot na kolanach bardzo rozgrzewa).
Panie doktorze czy ma pan teraz coś na drżenie warg
na zarastanie opuszczonej ścieżki za domem
albo na miskę przy progu która przestała być głodna?
Ja wiem że pan nie leczy ludzi ale mnie coś w środku
tak bardzo skowyczy.
Roma Jegor
Urodziła się w
Dąbrowie Górniczej. Mieszka i pracuje w Mikołowie.
Jest członkiem
Górnośląskiego Towarzystwa Literackiego, laureatką wielu konkursów poetyckich. Wydanie
drugiego tomiku pt. "Bieleją księżyce paznokci" było nagrodą za zajęcie
pierwszego miejsca w Ogólnopolskim Konkursie Poetyckim organizowanym przez Wydawnictwo
Liberum Arbitrium.
Pozostałe konkursy,
w których była nagrodzona, lub wyróżniona to m.in. Konkursy Jednego Wiersza
organizowane przez Dom Kultury Chorzów, Dąbrowa Górnicza, Sławków
(trzykrotnie), Katowice - Koszutka,
Katowice-Szopienice, Katowice-Zawodzie, Pszczyna, a także w III Ogólnopolskim
Biennale Poezji im K.I. Gałczyńskiego, pod Honorowym
Patronatem Prezydenta Szczecina i Kiry Gałczyńskiej, XII Ogólnopolskim
Konkursie Wierszy "O Laur Klemensa Janickiego" w Centrum Kultury "Zamek" w Poznaniu,
XV Ogólnopolskim Konkursie Poetyckim Książnicy Płockiej-O liść dębu" i in.
Wiersz pt. "Śląskie
podwórka" znalazł się w antologii poezji inspirowanej fotografią, pt.
"Pisane światłem"(Wydawnictwo
BOSZ, Olszanica).
Poezja Romy Jegor przedstawiana
była w czasopismach : "Akant", "Śląsk", "Migotania, Przejaśnienia", "Znaj", a
także drukowana w licznych antologiach pokonkursowych.
Wiersze poetki pojawiają się też na internetowych
stronach "PKPzin", "Polis2008" , "Fragmentu" oraz Parnas.pl. Można je usłyszeć w audycjach
poetyckich na antenie Radia Katowice.
tekst:
Irena Kaczmarczyk
foto: Andrzej M. Makuch
Kraków,
17.12.2011
___________________________________________________________________________________________
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Krakowski Oddział
Związku Literatów Polskich
i Klub Dziennikarzy "Pod Gruszką"
zapraszają na promocję
Literata Krakowskiego
z udziałem autorów:
Joanna Bąk, Renata Batko,
Józef Bratko,
Marzena Dąbrowa-Szatko,
Arkadiusz Frania, Ignacy
Fiut,
Krystyna Alicja Jezierska,
Irena Kaczmarczyk,
Julian Kawalec, Leszek
Konarski,
Dorota Lorenowicz,
Maciej Naglicki,
Janusz Orlikowski, Danuta Perier-Berska,
Anna Pituch-Noworolska,
Joanna Rzodkiewicz,
Danuta Sułkowska, Alicja
Tanew,
Jerzy Tawłowicz,
Andrzej Walter
oprawa muzyczna: Izabela Jutrzenka-Trzebiatowska -
fortepian
prowadzenie: Joanna
Krupińska -Trzebiatowska
Magdalena Węgrzynowicz-Plichta
29.12. (czwartek) 2011 r., godz. 18.00
ul. Szczepańska 1, I piętro
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
___________________________________________________________________________________________
___________________________________________________________________________________________
"Serce z widokiem na Giewont"-
promocja tomu poetyckiego Jerzego Tawłowicza
Jerzy Tawłowicz wydał dotychczas 3
tomy wierszy: Anielskie pieśni w trawie (1995), Oswajanie żywiołów (1998)
Szlifowanie
garbu (2003).
Zawartość 4. tomu poezji "Serce z
widokiem na Giewont" mogliśmy podziwiać w czasie spotkania promocyjnego,
które odbyło się w literackim cyklu "Orszak Apollina"
w dniu 5 grudnia 2011roku na dużej scenie
Śródmiejskiego Ośrodka Kultury w Krakowie przy ul. Mikołajskiej 2.
Do rzadkości należy, by autor spotkania
poetyckiego, w jednej osobie, wypełnił 90 minut wieczoru nie powodując znużenia
wśród odbiorców. A jednak dokonał tego zakopiański poeta, tatrzański bard Jerzy Tawłowicz.
Zresztą, autor "Serca z widokiem na
Giewont", członek Krakowskiego Oddziału ZLP zwrócił na siebie uwagę już podczas
naszej Nocy Poetów, która miała miejsce w czerwcu w Hotelu Rubinstein na krakowskim Kazimierzu;
gdzie wystąpił z kilkoma piosenkami własnego autorstwa. Sposób, jakim
posłużył się Jerzy Tawłowicz w Śródmiejskim Ośrodku
Kultury był z pozoru prosty: Poeta-bard najzwyczajniej, a jednakowoż niezwykle zajmująco, czytał i śpiewał swoje
wiersze. I, ani się nie spostrzegliśmy,jak umiejętnie
poprowadził nas w wysokie szczyty polskich Tatr, do jaskiń, żlebów; w miejsca,
gdzie "krokusy wychylają łebki spod śniegu" i gdzie " możesz być motylem albo
ptakiem". Szybko więc staliśmy się bliscy
kolegom jego szlaków górskich, którym poświęcił kilka wzruszających
wierszy, jak również innym bohaterom, chociażby niewidomemu poecie Tomkowi Opoce, czy mieszkającemu w Paryżu koledze z lat
szkolnych, a dziś członkowi Związku
Kompozytorów Francuskich - Jerzemu
Nawrockiemu.
Jerzy Tawłowicz wyśpiewał też tego wieczoru wiersze miłosne, adresowane,
obecnej na spotkaniu, żonie oraz utwory dedykowane synowi i zgromadzonym na
sali słuchaczom ( jako życzenia z okazji nadchodzących świąt Bożego
Narodzenia). Zwyczajowo jednak, wieczór promocyjny rozpoczął (co czyni od dwóch
lat, kiedy to - jak mówił- halny zdmuchnął Jego Matkę ) właśnie wierszem poświęconym najważniejszej
Osobie życia.
Spotkanie, w formie bisu, zakończył aktorskim
odczytaniem kilku pierwszorzędnych limeryków, chociaż - jak wyznał - nie lubi
schematów, zamykania słów w sztuczne ramy, rymy i inne wymogi wersyfikacyjne.
Podsumowując,
można powiedzieć, iż tym razem niszczycielski, poniedziałkowy halny spełnił
podwójną pozytywną rolę: zdmuchnął znad Krakowa smog i "przywiał" bardzo interesującego zakopiańskiego Poetę,
który zasypał krakowian lawiną tatrzańskiej, nastrojowej poezji, oblepiając ich
wrażliwość znakomitymi metaforami, obrazami, muzyką. Nie tylko instrumentalną.
Muzyką Tatr.
Spotkanie promocyjne poprowadziła Magdalena
Węgrzynowicz-Plichta, która zainspirowana tytułem promowanego tomu i
fotografiami Autora, dołączonymi do książki, głośno marzyła o zakopiańskim
rajdzie turystycznym dla członków KOZLP; nosiłby on nazwę " Serce z widokiem na
Giewont".
Jerzy Tawłowicz - urodził się w 1952
roku w Gdańsku, ale od dziecka mieszka w Zakopanem. Od 1977 r. zawodowy
przewodnik tatrzański . Zadebiutował w 1989 r. w kwartalniku Podtatrze. Swoje wiersze i fraszki
publikował też w Tygodniku Podhalańskim,
Halach i Dziedzinach, Dzienniku
Polskim, Naszych Stronach, Echu Janowa, Mateczniku
oraz w paru wydawnictwach zbiorowych. Jest laureatem kilku ogólnopolskich
konkursów poetyckich. W 1993 r. był członkiem grupy założycielskiej
reaktywującej, zawieszony w okresie "stanu wojennego" zakopiański Klub Literacki. W latach 1995- 2005
członek Zarządu (sekretarz) tego Klubu. Od 2002 r. jest stałym
współpracownikiem Podhalańskiej Redakcji
Dziennika Polskiego, dla którego
pisze cotygodniowe felietony praz cykle artykułów. Był członkiem kilku
zakopiańskich, amatorskich zespołów teatralnych (m.in. Teatru Przy Stoliku i
Sceny ANTRAKT). Jest autorem scenariuszy licznych teatrzyków poetyckich.
Zajmuje się fotografią, tworzy też rysunki, grafiki i akwarele uczestnicząc w
zbiorowych i indywidualnych wystawach
artystycznych. Gra na gitarze, do części swoich wierszy komponując muzykę.
Dotychczas ukazały się tomiki poetyckie (ilustrowane rysunkami i grafikami
autora): Anielskie pieśni w trawie
(1995, Oswajanie żywiołów (1998)
Szlifowanie garbu (2003)
Przed zacytowaniem dwóch wierszy z promowanego tomu warto przytoczyć
choćby fragment recenzji pióra
literaturoznawcy dr Anny Mlekodaj:
Jedni
ludzie wybierają góry, inni zostają przez nie wybrani. Jerzy Tawłowicz
należy do wybrańców. Przygodę z górami zaczynał jak wszyscy, od naruszenia ich
monumentalnego spokoju, od wtargnięcia w ich idealną bezludzką
równowagę. Nienasycona fascynacja była po jego stronie. Kamienna obojętność po
stronie gór. Z czasem wszystko się zmieniło. Góry odsłoniły przed nim swoje
tajemnice. Oswoił je, jak oswaja się dzikie zwierzę. Zaczął rozpoznawać i
rozróżniać nastroje skalnych grani, nauczył się odczytywać zawiłe pismo
potoków, przyswoił skalę dźwięków, którymi rozmawiają kamienie, poznał kolor i
zapach górskiej ciszy w różnych porach roku i dnia. Stał się poetą gór.
"Serce z widokiem na Giewont" to zapis
takiego właśnie doświadczenia gór.
Aniołowie jednego
dnia
jeszcze
nam dłonie granitem pachną
jeszcze
w oczach
przestrzeni
po brzegi
lecz
my
już
oczyszczeni z błękitu
skrzydła
do
plecaków chowamy ukradkiem
aniołowie
jednego dnia
nad
spokojnym wieczornym stawem
zatajeni
przed światem
schodzimy
do
domów.
Moje góry ?
moje
góry zaczynają się nigdzie
i
kończą nigdzie
tak
- wprost za progiem snu mego
i
są ze mną tam
gdzie
uparcie w myślach je niosę
wspaniałe
moje
góry zaczynają się wszędzie
i
kończą wszędzie
gdzie
chcę.
Kraków, 6 .12.2011
tekst
: Irena Kaczmarczyk
fot.: Andrzej Makuch
___________________________________________________________________________________________
"GDZIE PŁOSZY SIĘ SEN"- KRAKOWSKI DEBIUT RENATY BATKO
Mam
nadzieję, że autorka Renata Batko,
urodzona w Krakowie, ten wieczór literacki z cyklu Orszak Apollina,
na zawsze zachowa w pamięci - tymi słowami po powitaniu gości Prezes
Krakowskiego Oddziału Związku Literatów Polskich Magdalena Węgrzynowicz-Plichta rozpoczęła krótkie wprowadzenie,
informując publiczność, że prawdziwym bohaterem spotkania jest poezja zawarta w
debiutanckim tomie o onirycznym tytule: "Gdzie
płoszy się sen" i prezentacja pomyślana jest jako spektakl poetycki - brawa
więc powinny podkreślać wyjątkowe przeżycia i że liczy na to, że takie
spontaniczne oklaski w trakcie występu młodych aktorów i muzyków pojawią się właśnie.
Kiedy
znów oświetlono scenę, na krzesłach tyłem do publiczności w pierwszym rzędzie
siedziała autorka oraz Łukasz Batko,
w drugim - Aleksandra Batko i Klaudia Sikorska. Zbieżność nazwisk nie
jest przypadkowa - wśród recytujących znalazły się bowiem dzieci poetki. Na
oboju (z boku sceny) grała Izabela Berdy, a przy fortepianie zasiadła Dominika Peszko.
W trakcie spektaklu recytujący aktorzy i autorka nieśpiesznie podchodzili do
środka sceny i w punktowym oświetleniu "przeprowadzali" zasłuchaną publiczność
przez kolejne "kartki książki", tak umiejętnie oddzielone nastrojową muzyką, że
jeszcze przez chwilę można było zadumać się nad sensem i pięknem dopiero co
wybrzmiałych strof. Ciekawe rozwiązanie sceniczne - minimum elementów i dobre
oświetlenie - pozwoliło skupić uwagę na osobie interpretującej poezję, a dobre
nagłośnienie na barwie i intonacji głosu, a tym samym na melodyce i rytmie
wierszy z tomu "Gdzie płoszy się sen", które są różnorodne (białe, wolne,
stroficzne, sylabotoniczne) i to jest m.in. jedną z zalet tej poezji.
Szczególne brawa należą się samej autorce, która bez
okazania tremy z pamięci recytowała swoje wiersze, i zapewne nie był to Jej
aktorski debiut, choć w oficjalnej nocie biograficznej podaje tylko, że ukończyła X LO im. K.E.N., jest absolwentką Wydziału
Geologicznego - Poszukiwawczego i Studium Pedagogicznego AGH w Krakowie. Duszą
zawsze krakowianka, mieszka i pracuje w Jaworznie.
Poetka należy do Koła Młodych Pisarzy Krakowskiego
Oddziału Związku Literatów Polskich. Wspólny krakowski debiut Koła Młodych Pisarzy (31.10.2011 r.) Renata Batko ma już za sobą, ale ten wieczór na scenie w Śródmiejskim Ośrodku Kultury
z 7 listopada 2011 r. był dlatego
jedynym i niepowtarzalnym, że dotyczył pierwszego samodzielnego tomu
poetyckiego. Z definicji debiut
(franc. début -
pierwszy rzut) czyli pierwsze publiczne wystąpienie w jakiejś dziedzinie jest
dla debiutującego niezmiernie ważnym przełomowym wydarzeniem w życiu,
tremującym, dodającym skrzydeł, ale też wywołującym lęk: jak odbiorca zareaguje
- czy zachwyci się czy też zauważy same wady. Dlatego w literaturze,
gdzie debiut oznacza pierwszy wydany utwór
danego autora,
do stawienia czoła krytyce literackiej i szerokiemu gronu czytelników, można
przygotować się etapami, drukując pojedyncze wiersze w prasie codziennej, w
magazynach literackich i okolicznościowych almanachach różnych grup twórczych.
W tym znaczeniu Renata Batko miała
mocne wejście - zadebiutowała podczas XXXVIII
Krakowskiej Nocy Poetów. A ponadto drukowała w almanachach ZLP i STAL,
magazynie "ISKRA", antologii Jurajskiej Jesieni Poetyckiej. Związana jest
także z grupą literacką "Każdy", działającą przy Śródmiejskim Ośrodku Kultury.
tekst:
(info)
Stacja Przemyśl
biegła z rozwianym włosempo cienkiej linii torówszukała stacji z napisemPomyślnośćznalazła jedynie stacjęPrzemyślmyśli i nie wiegdzie ręka lewa gdzie prawa gdzie płoszy się sen gdzie jawa gdzie granica bólu radości gdzie kończy się sen o miłościgdzie zaczyna dziewczyna na szynach jak na łyżwach życia Uśmiech delfina
delfiny w zatoce Taijimają uśmiech malowany ręką Stwórcy słońce w zatoce Taijinie zachodzi czerwieniąono tonie w rzezi wód fale w zatoce Taijiłagodnieją wieczorami dokonując ablucji proszę nie filmowaćto tylko kolejna eksterminacjaprzeprowadzona w imię równowagi ekosystemu "Japońscy rybacy zabijają rocznie ponad 23 tys delfinów,A jedno z największych łowisk znajduje się w zatoce Taiji.Mimo głosów sprzeciwu z całego świata ten proceder wciąż trwa."Film "Zatoka delfinów" USA 2009
___________________________________________________________________________________________
-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Krakowski Oddział
Związku Literatów Polskich
i Klub Dziennikarzy "Pod Gruszką"
zapraszają na wieczór literacki z cyklu
Niezatarte
autografy
w programie promocja tomiku
Romy Jegor
"Tatuaż na jabłku"
recytacja: Autorka
prowadzenie: Magdalena Węgrzynowicz-Plichta
oprawa muzyczna: Dorota Kochanowicz - fortepian
15 XII (czwartek) 2011 r., godz. 18.00
ul. Szczepańska 1, I piętro
-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------
___________________________________________________________________________________________
___________________________________________________________________________________________
LITERACKIE WIECZORY NA KAZIMIERZU (7)
W cyklu "Literackie Wieczory na Kazimierzu" Anna Pituch-Noworolska promowała 30
listopada 2011 roku najnowszy tom prozy
poetyckiej: "Gobeliny". Książka
zawiera 11 krótkich utworów - "gobelinów", z których jeden: "Liść
dzikiego wina" Autorka w całości
zaprezentowała przybyłym na spotkanie gościom, pośród których oprócz członków
KOZLP i przyjaciół, znalazła się najbliższa Rodzina, w tym dwoje wnucząt, które
sprawiły, iż atmosfera nabrała kameralnego i ciepłego charakteru.
Opowiadając
o genezie powstania, tkanych słowem, prozatorskich "Gobelinów", Anna Pituch-Noworolska
ujawniła, iż inspiracją był niekiedy szczegół, który pojawił się na drodze
codziennego bytowania, innym razem obrazy ulubionych malarzy. W każdym z "gobelinów" mówiła - jest coś, jakieś słowo, zdarzenie nawet
banalne, spotkanie z człowiekiem o takiej a nie innej postaci, wyglądzie, a
dalej to już moja fantazja. Ostatni "gobelin" jest pewnym początkiem pisania o
trudnym zderzeniu kultur zachodniej Europy i bliskiego wschodu w warunkach
najtrudniejszych, jakie stworzył człowiek po wzajemnej ekspansji, czyli
niekończących się wojen. Staram się zrozumieć, dlaczego zamiast budować,
człowiek niszczył, i to w imię wspaniałych ideałów. Tytuł "gobeliny" wziął się
stąd, że w tamtych czasach jedyną formą rejestracji otaczającego świata było
malarstwo lub tkane obrazy, czyli gobeliny.
Tego
wieczoru, pomimo oryginalnej i pięknej muzyki, pochodzącej z tradycji
irlandzkiej, głównym i szczególnym bohaterem stało się jednak słowo. Autorka
wyznała, iż przywiązuje do niego ogromną wagę: Kocham słowo, jego znaczenie,
barwę, smak - mówiła, odpowiadając na trudne pytanie o subiektywną definicję
poezji. Podkreślała, iż Jej zawód - jest lekarzem pediatrą, immunologiem - nie
ma nic wspólnego z literaturą, ale mając humanistyczną duszę, od zawsze
odczuwała potrzebę pisania i wiersze zaczęła już tworzyć w szkole średniej. Kiedy zapełniłam nimi kilka notesów, pisząc
zawsze tylko piórem, musiałam
zdecydować o ich losie, postanowiłam je wydać - powiedziała.
Debiutowała
późno. Opublikowała 3 tomy poezji: "Bukiety czasu"(2006), "Gotyk"(2008), "Jesienny księżyc"(2009).
Dorobek poetycki Autorki "Gobelinów" to zestaw kunsztownej, dojrzałej liryki
osobistej a także odniesień do kultury starożytnej, sztuki średniowiecza,
architektury, podróży. Na okładce "Gotyku" czytamy: Po okresie fascynacji kulturą starożytnego Egiptu odkryłam sztukę
średniowiecza. Podziwiam to, co pozostało z tamtych czasów nie tylko w Polsce,
ale i w wielu krajach Europy. Podróże to moje drugie hobby, a Toskania jest
miejscem, w którym mogłabym pozostać na dłużej.
W
twórczości Anny Pituch-Noworolskiej często przewija się motyw upływającego
czasu, co dało się zauważyć choćby w przejmującym wierszu "Stare kobiety",
który przeczytała tego wieczoru oprócz wielu innych, najnowszych utworów,
przygotowywanych do druku. Uzupełniając biogram artystyczny znakomitej
krakowskiej literatki należy dodać, iż Anna Pituch-Noworolska mieszka i pracuje
w Krakowie. Jest członkiem Krakowskiego Oddziału Związku Literatów Polskich.
7.Wieczór
Literacki na Kazimierzu prowadziła Magdalena
Węgrzynowicz-Plichta. Muzyką irlandzką spotkanie oprawili: Małgorzata Wilczyńska (flet) i Grzegorz Mazur (mandolina, gitara).
ANNA
PITUCH-NOWOROLSKA o sobie:
Urodziłam się w Krakowie i tu ukończyłam
wszystkie stopnie edukacji szkolnej a potem studia wyższe w ówczesnej Akademii
Medycznej. Jestem pediatrą, immunologiem. Pracuję i mieszkam nadal w Krakowie,
który uważam za najpiękniejsze miasto Europy z jego atmosferą, zabytkami,
starymi. krętymi ulicami. Spacer Kanoniczą, wędrówki po Kazimierzu, chwila
zadumy w kościele Augustianów, katedrze wawelskiej (zwłaszcza wtedy, gdy cisza,
światła świec tworzą niepowtarzalny nastrój), pomaga odzyskać spokój i
równowagę, dodaje sił.
Pisałam już od czasów szkoły
średniej, ale nie były to czasy na debiuty poetyckie. Poza poezją pisałam
artykuły programowe i tematyczne reportaże jako dziennikarz studencki. Stan
wojenny spowodował długą przerwę w pisaniu, do którego wróciłam po 1990 roku.
Gdy narosła ilość zeszytów zapełnionych drobnym pismem postanowiłam je wydać. Z
racji wieku, zawodu piszę dużo o zjawiskach przyrody
(często jako odreagowanie ciężkich dni, trudnych sytuacji zawodowych) i o
przemijaniu. Patrząc na małych pacjentów, walczących z ciężkimi chorobami,
przegrywających swoje życie, mam niemal namacalne uczucie kruchości naszego
bytu na tej planecie, ulotności naszych problemów, przypadkowości naszego losu.
Po stracie bliskich mi osób w ostatnim czasie, to uczucie chwilowej tylko
obecności bardzo się nasiliło. Próbuję to uchwycić w słowa
Wspomnienie
Czekam
na windę
Jedzie
gdzieś z parteru
To
pewnie ty
Z
torbą zakupów
Niedbale
zarzuconą na plecy
Oddasz
mi ją mrucząc,
że
dajesz radę,
że
wcale nie taka ciężka
i
opowiesz
że
tak długo to trwało
bo
w kasie jest nowa kasjerka
bo
szukałeś ulubionego sera
a
w ogóle to jest nowe stoisko
i
tak zeszło
A
przecież stygnie herbata
W
kubku z reklamą Tetley tea.
Zjeżdżam
windą samotnie
I
wciąż nie mogę się z tym pogodzić.
Głowa chłopca
Czy odszedłeś czy w ogóle byłeś
Czy może wyśniłam to w nocy
Jak efeba głowę śliczną
W cień kotary uchwyconą
Jeszcze życia niepełną
A już nieśmiertelną.
Kraków,
1.12.2011
tekst:
Irena Kaczmarczyk
___________________________________________________________________________________________
JUBILEUSZ
BARBARY PALUCHOWEJ
To
już dwadzieścia pięć lat od debiutu
poetyckiego Barbary Paluchowej! Można powiedzieć - srebrne literackie gody.
Z tej okazji 24 listopada br. odbyła się w Powiatowej i Miejsko-Gminnej
Bibliotece Publicznej w Starym Sączu okazała uroczystość pn. "WSTĄPIŁAM DO
WAS".
Jubilatka
obdarzona jest licznymi talentami - uprawia poezję i dziennikarstwo, maluje, zajmuje się różnymi rodzajami grafiki,
w tym grafiką komputerową. Dlatego na benefisie goście mogli podziwiać różne
dziedziny sztuki. Uroczystość rozpoczęło otwarcie wystawy poświęconej
twórczości oraz licznym sukcesom Barbary Paluchowej. Zgromadzono tam w gablotach
wszystkie wydane przez Poetkę książki, niektóre numery gazety "Znad Popradu",
dyplomy i medale. Na stołach rozłożono bardzo grube i ciekawe albumy z
fotografiami, wycinkami prasowymi i innymi przedmiotami dokumentującymi Jej
sukcesy twórcze, a na ścianach powieszono obrazy i grafikę Jej autorstwa.
Kolejnym
punktem programu była prezentacja poezji Barbary Paluchowej. Wiersze czytała
sama Autorka, młodzież gimnazjalna i koledzy po piórze. Nie zabrakło również opinii
krytyków literackich o tej twórczości.
Uroczystość
jubileuszowa stała się okazją do promocji najnowszego tomiku piwniczańskiej Poetki
- "Wyspy jaśminowe". Jest to książka poświęcona miłościom życia Barbary -
uczuciom do męża, dzieci, miejsc i spraw najważniejszych. Wiersze zgromadzone w
tej książce, powstawały na przestrzeni wielu lat, jest więc ona rodzajem
tematycznego, poetyckiego pamiętnika.
I
wreszcie nadszedł czas na performance. Takie momenty goście spotkań
artystycznych lubią szczególnie. Jubilatka podeszła do sztalug i szybkimi
muśnięciami węgla tworzyła wspaniałe rysunki. A w tle płynęła melodia i słowa
poświęconej Piwnicznej piosenki autorstwa Barbary Paluchowej.
A potem
były gratulacje i życzenia (niektóre wierszowane - oczywiście napisane przez
kolegów - poetów). Był też płonący tort i długie rozmowy o poezji i innych
dziedzinach sztuki.
tekst: Danuta
Sułkowska
BARBARA
KRĘŻOŁEK-PALUCH (PALUCHOWA) - art. plastyk, dziennikarka, poetka - pisze w języku literackim i w
gwarze górali nadpopradzkich i pogórzan, animatorka kultury, od urodzenia
związana z Beskidem i Ziemią Sądecką, szczególnie z uzdrowiskami Krynicą i
Piwniczną Zdrojem gdzie mieszka i tworzy. Naczelny plastyk Nowego Sącza w
latach 1978 - 1983. Redaktor naczelna pisma lokalnego "Znad Popradu",
wychodzącego od 20 lat w Piwnicznej Zdroju. Projektantka wnętrz, małych form
arch.: pomnik rozstrzelanych w Młodowie, element archit. dekoracyjno informacyjny
Nowy Sącz, na rogatkach miasta, graficzka - okładki, ilustracje i rysunki do
książek.
Autorka 11 tomików poezji,
(Wiersze, Zielenią ku niebu, Trawy płyną, Dom bez okien, Rozmowa z wiatrem,
dwujęzyczny polsko-rosyjski Kusoczek Beskida, W zwierciadle mojego czasu, Moim
górom, W bioły izbie dusy, Na moim drzewie, Wyspy jaśminowe). Napisała również
i zilustrowała książki poetyckie dla dzieci: Za co babcia kocha Kraków, O
kwiatach i Agatce Niejadce, O Piotrusiu Obżartusiu.
Pomysłodawczyni i organizatorka w
Piwnicznej Zdroju Międzynarodowych Spotkań Poezji i Muzyki Gór
"Wrzosowisko" (w r. 2010 XII edycja), Międzynarodowego Konkursu
Poetyckiego "Sen o Karpatach" (VIII edycja) i I pleneru malarskiego
"Beskid pędzlem zapisany". Członkini ZPAP, ZLP i Grupy Literackiej "Sądecczyzna".
Zasłużony Działacz Kultury, Kawaler Orderu Uśmiechu, Zasłużony dla Ziemi
Sądeckiej, Gloria Artis 2009, laureatka
nagrody im. Władysława Orkana 2010.
___________________________________________________________________________________________
"MOJEJ MIŁEJ"- PROMOCJA TOMU POETYCKIEGO KRYSTYNY ALICJI
JEZIERSKIEJ
5.
tom poezji Krystyny Alicji Jezierskiej
zatytułowany "Mojej miłej" to zbiór
uroczych 39. "kwiatowych" wierszy, zamkniętych w pięknej okładce projektu
Joanny Plichty (z fotografią autorki wykonaną przez Anetę Kielan). Książkę wydało
Wydawnictwo SIGNO, a zredagowała Magdalena
Węgrzynowicz-Plichta, która również poprowadziła promocję (29 listopada
2011r.) w Sali Fontany Klubu Dziennikarzy "Pod Gruszką".
Spotkanie
miało charakter spektaklu poetycko-muzycznego. Wzięło w nim udział trzech
wykonawców: Autorka, Hanna Swaryczewska
(mezzosopran) oraz syn Autorki, poeta komponujący muzykę do słów własnych i tekstów
matki - Hubert Jezierski (gitara).
Teatralny przekaz, w którym za rekwizyty
posłużyły słomkowe kapelusze, przywołał w sepii głębokiego listopada powiew lata,
zapach kwiatów, pełniących w wierszach Jezierskiej rolę podwójną: piękna samego
w sobie, ale też ważnego łącznika pomiędzy podmiotem lirycznym i kimś bliskim.
Pogodne, proste, nawiązujące do natury wiersze Krystyny Alicji Jezierskiej,
pozwoliły odbiorcom wyłączyć się z hałasu współczesności, zatrzymać w
uśmiechniętym świecie Jej strof.
Poetka
wydała pierwszy tom wierszy "Deszcz
złotych przecinków" w roku 1997. Potem kolejno: "Z Muzami nad Krakowem"(1998), "Morzem
malowane"(2000), "Gdańska sonata"(2011).
We wszystkich utworach - jak podkreślała recenzentka Jej twórczości Anna Kajtochowa - Krystyna Alicja
Jezierska, inżynier z wykształcenia, humanistka z zamiłowania, uczulona jest na barwę i klimat uczuciowy
miejsca, wprowadza nas w świat przeżyć pięknych, prawdziwych, widocznych w
zasięgu ręki i oczu. Powściągliwie pokazuje na co dzień ukrywane marzenia,
tęsknoty, nadzieje. Zaś Tadeusz Zygmunt
Bednarski pisząc o liryce Poetki podkreśla: utwory te nie są zbudowane według martwych zasad wersyfikacyjnych,
ograniczających wymogi tonizmu czy sylabotonizmu z zachowaniem średniówki, ale bieg werbalny mają żywiołowy,
jak żywiołowa - dodałabym jeszcze, zawsze uśmiechnięta - ich twórczyni.
Wiersze Krystyny Alicji Jezierskiej,
członkini Krakowskiego Oddziału Związku Literatów Polskich zamieszczane były na
łamach "Życia Literackiego", "Przekroju", "Poezji dzisiaj" oraz w licznych
krakowskich almanachach. Także w "Tygodniku Salwatorskim", gdzie pełniła rolę
wiceprezesa ZKPSzW do spraw poezji. Autorka "Miłej mojej" jest również
twórczynią nowel poetyckich, tekstów piosenek i ballad (znanych z wydania
płytowego).
Mojej miłej
piosenka ze snu
Mojej
miłej
dam
gerbery
szczęśliwe
czerwienią,
podaruję
pęk rumianków
niech
się bielą mienią,
włączę
do nich chabry,
maki,
leśne dzwonki,
a
najchętniej Jej przyniosę
dzisiaj
całą łąkę.
Mojej
miłej
dam
gerbery
szczęśliwe
czerwienią,
podaruję
pęk rumianków
niech
się bielą mienią,
w
darze dam gwizd kosa
z
dzwonieniem skowronka
niech
swym głosem ją obudzi
rankiem
cała łąka.
Kraków,
30.11.2011
tekst: Irena Kaczmarczyk
foto:
Magdalena Węgrzynowicz-Plichta
___________________________________________________________________________________________
___________________________________________________________________________________________
"NIETUTEJSI"
- SPOTKANIE Z POEZJĄ MARZENY DĄBROWY SZATKO
W
cyklu " Niezatarte autografy" dnia
24 listopada 2011r. w Klubie Dziennikarzy "Pod Gruszką" odbył się spektakl
poetycko-muzyczny znanej krakowskiej poetki Marzeny Dąbrowy Szatko. Jego tytuł "NIETUTEJSI" - jak powiedziała na wstępie prowadząca spotkanie Magdalena Węgrzynowicz-Plichta - jest
zapowiedzią nowej książki poetyckiej, chociaż Autorka prezentowała również
wiersze z poprzednich tomów: "Pory
przelotne"(1995), "Odejście mitu"(2000),
"Próba zbliżenia"(2005), "Powrót na Ogrodową"(2007), "Próba rekonstrukcji"(2008). Warto
nadmienić, iż "Próba rekonstrukcji", wydana staraniem MDK im I. K. Gałczyńskiego
w Krakowie była nagrodą za zajęcie I miejsca w Konkursie Poetyckim II Zimowego
Salonu Artystycznego, zorganizowanego dla małopolskich pedagogów-poetów,
plastyków, muzyków przez ww. placówkę. Już wtedy, podczas promocji "Próby
rekonstrukcji" Marzena Dąbrowa Szatko wystąpiła ze swymi podopiecznymi, utalentowanymi
uczniami, którzy wraz z Nią wyreżyserowali i pokazali piękny spektakl
poetycko-muzyczny przed zgromadzoną publicznością nauczycieli i sympatyków
poezji.
Również
w Klubie Dziennikarzy "Pod Gruszką" młodzież krakowskiego X LO im. Komisji
Edukacji Narodowej w osobach: Magdy
Kawałek, Oli Wróblewskiej, Kamila
Jastrzębskiego, Pawła Wydrzyńskiego oraz Joanny Zbroi i Roberta
Purwina (duet gitarowy) w znakomity sposób interpretowała wiersze swej
nauczycielki. Sama Poetka, z nie mniejszym talentem, czytała utwory w interesującej
oprawie dźwięków fletu, na którym wirtuozowsko grał Joachim Neander.
Ale
nie tylko sposób przekazu zachwycił licznie zgromadzonych w prestiżowym miejscu
Sali Fontany Klubu Dziennikarzy "Pod Gruszką". Poezja Marzeny Dąbrowy Szatko,
jak i sama Autorka - stwierdziła w zagajeniu Magdalena Węgrzynowicz-Plichta - lubi
zaskakiwać. Nie odniosła się, co prawda, konkretnie do samej twórczości, ale
kto zna utwory Marzeny Dąbrowy Szatko ten wie, że Poetka nieustannie zaskakuje.
Środkami wyrazu. Odkrywczą metaforyką. Znakomitą plastyką wiersza. Nagromadzeniem
detali, szczegółów, które doskonale konstruują obraz podejmowanego tematu.
Tematów. Bo twórczość Jej nie ogranicza się tylko do jednego motywu. Dosyć
często jednak oscyluje wokół zjawiska przemijania, nieustannego rozpadu, maksymalnej
entropii. Wokół słów: byliśmy, jesteśmy,
nie będzie nas. To zainteresowanie upływem czasu - jak zauważa Katarzyna Turaj-Kalińska - zwłaszcza sposób
jego demonstrowania, jest jednym z wyznaczników artystycznej dojrzałości
Poetki. W przeczytanych na spotkaniu wierszach w sposób mistrzowski oddała całe
bogactwo uczuć towarzyszących upływowi czasu. Nie tylko skupiając się na
przemijaniu życia ludzkiego, ale również na umierających pejzażach, w które
wkomponowane jest istnienie człowieka. Było też sporo odniesień do obrazów
malarskich artystów XX w., które zainspirowały Poetkę do napisania utworów.
Dlatego też uczestnicy spotkania z wartościową poezją Marzeny Dąbrowy Szatko,
która - przywołując znów słowa Katarzyny Turaj-Kalińskiej - jest jedną z najciekawszych propozycji w najnowszej poezji polskiej, wyszli ze
spektaklu z dużym ładunkiem refleksji i podziwu dla bohaterów wieczoru. Z oczekiwaniem
na datę promocji zapowiadanego tomu, zwłaszcza, że sama Poetka w taki oto
zajmujący sposób anonsuje jego tematykę:
NIETUTEJSI
Nietutejsi
ożywają w wierszach, gdy znikają mi z oczu. W jakiś sposób opuszczają moje
życie - wyjeżdżają z kraju albo przekraczają niewidzialną granicę ciszy.
Odchodzą dalej niż na "do widzenia". Ziarno ich nieobecności pada na glebę
wierszy i na pewien czas zamiera, by obudzić się, gdy nagle błyśnie podobny,
choć cudzy gest, gdy w powietrzu zagra nuta babiego lata z dawno przebrzmiałej
jesieni albo gdy z nagła przemówi zapomniana fotografia. Wtedy Nietutejsi
przychodzą - zjawiają się jak kiełkujące pędy, rozrastają się i ...sami się
piszą. To o nich jest ten wieczór. Bo Nietutejsi wciąż żyją wśród nas.
Powoli
my także przygotowujemy się do odlotu. Wszak żyjemy na skraju teraźniejszości,
jeszcze tu i już trochę tam, gdzie staniemy się Nietutejsi. Granica naszej
nietutejszości jest niekiedy mało uchwytna - oto próbujemy się przyjaźnić z
dawno nieobecnymi albo sami siebie rozpoznajemy jako prawie nieobecnych w
świecie, do którego wciąż należymy. Śledzimy powidoki przestrzeni i własne oddalanie
się stąd.
Z
czasem ubywa nas, ubywamy - między innymi. Zostają po nas notesy i rękawiczki,
obrazy, fotografie, portrety, książki, miasta - wszystko to bez nas. Trudno
sobie wyobrazić rzeczywistość po nas, ale możemy zobaczyć, jak wygląda rzeczywistość
po tych, których już nie ma. Pewnego dnia zwrócił moją uwagę obraz Maria
Cesariny'ego pt. "Kiedy malarz jest nieobecny", przedstawiający prawdziwie
martwą naturę - czarną płaszczyznę w ramce. Na szczęście inni malarze i poeci
nie odchodzą tak pochopnie, ale towarzyszą nam w wędrówce, do końca są z nami.
Dzięki nim istniejemy, nawet Nietutejsi.
ECHO
żagle
zwinięte
łopoczą
lniane rękawy
i
nogawki z drelichu
rybacy
dzielą połów
na
kamieniach
łódki
kolebią się przy brzegu
falują
kapelusze
zaraz
się rozejdą
rozeszli
pójdą
w stronę rybnego targu
poszli
kiedyś
pomrą
pomarli
przeszłość
nic sobie nie robi
z
naszych czasów
przeszłych
przyszłych i obecnych
fotografia
unieśmiertelnia
moment
z życia śmiertelnych
ułamek
sekundy
w
błysku migawki
czasem
pozwala odgadnąć
minutę
po
tem
jeden
krok do nicości
wieczności
gdzie
będą
nie będą
odejdą
stąd
odeszli
zostanie
puste miejsce
zostało
na
papierze nie widać
opuszczonego
brzegu
oni
ciągle tu są
fotografia
litościwie
nie
zdradza
końca
drogi
Marzena Dąbrowa Szatko - absolwentka
filologii polskiej Uniwersytetu Jagiellońskiego, od 1997r. nauczycielka języka
polskiego w X Liceum Ogólnokształcącym w Krakowie. Publikowała w licznych
almanachach i pismach literackich, w tym niemieckojęzycznych (tłumaczenia),
członek ZLP, grupy poetyckiej Każdy, związana ze środowiskiem Teatru Stygmator,
od lat promuje twórczość literacką swoich uczniów, prezentując ją w krakowskich
centrach kultury, Radiu Alfa czy - niekiedy- na forum ogólnopolskim (konkursy
literackie). Opiekunka Koła Młodych przy Krakowskim Oddziale ZLP.
Kraków,
27.11.2011r.
tekst:
Irena Kaczmarczyk
foto:
Joanna Rzodkiewicz
___________________________________________________________________________________________
___________________________________________________________________________________________
-------------------------------------------------------
Krakowski Oddział Związku Literatów Polskich
i Klub Dziennikarzy "Pod Gruszką"
zapraszają na
wieczór literacki z cyklu
Niezatarte autografy
w
programie promocja tomiku poezji
Krystyny Jezierskiej
"Mojej miłej"
oprawa
muzyczna:
Hanna Swaryczewska - śpiew
Hubert Jezierski - śpiew i gitara
prowadzenie: Magdalena
Węgrzynowicz-Plichta
29 XI (wtorek) 2011 r, godz. 18.00
ul. Szczepańska 1, I piętro
-------------------------------------------------------
___________________________________________________________________________________________
MEMORIA GRATUM FACIT - O
WDZIĘCZNOŚCI STANOWI PAMIĘĆ (SENEKA)
Listopad
sprzyja wspomnieniom, przywoływaniu tych, którzy odeszli, których nie ma już
wśród nas, dlatego też Krakowski Oddział Związku Literatów Polskich podjął
próbę zorganizowania pierwszego z cyklu spotkań dedykowanych pamięci
nieżyjących koleżanek i kolegów.
Dnia 18 października 2011 roku w Klubie Dziennikarzy "Pod Gruszką" na
apelu stanęli:
zmarły w lutym 2004 roku pisarz Ryszard Kłyś,
zmarły 21 sierpnia 1999 roku w Krakowie poeta - założyciel
grup poetyckich Muszyna i Barbarus - Jerzy Harasymowicz
oraz dwie poetki Katarzyna Sztąpka i Wanda
Tatara-Czopek, które opuściły nas niedawno, dzięki czemu pamięć o nich
pozostała wciąż żywa.
Pani prof.
Elżbieta Stefańska-Kłyś w trakcie rozmowy z
wiceprezes oddziału Joanną Krupińską-Trzebiatowską opowiadała o swoim mężu
Ryszardzie, kreśląc postać pięknego, wspaniałego mężczyzny, w którym była
bezgranicznie zakochana i któremu poświęciła się bez reszty. Nie była w stanie
natomiast odpowiedzieć na pytanie, dlaczego ten znakomity pisarz w ostatnich
dwudziestu latach swojego życia nie tworzył. Uwikłany w zawieruchę dziejową,
jako członek Armii Krajowej aresztowany i prześladowany przez władze
komunistycznej Polski, był postacią bez wątpienia tragiczną i wojna, która
odcisnęła na nim szczególne piętno, przewija się na kartach jego powieści.
Odczytane fragmenty "Powrotu do Edenu", przedstawiające w sposób prawdziwie
poruszający działania AK na rzecz ratowania społeczności żydowskiej, przybliżyły narracyjne możliwości pisarza,
zachęcając tym samym obecnych do sięgnięcia po jego książki.
W Klubie Dziennikarzy "Pod Gruszką" zjawiła
się również wdowa po Jerzym Harasymowiczu, pani Maria Harasymowicz,
z którą rozmowę przeprowadziła prezes KOZLP Magdalena Węgrzynowicz-Plichta, zaś głosu
czytając i mówiąc z pamięci wybrane wiersze, użyczył poecie Robert Marcinkowski.
Wiersze Katarzyny Sztąpki
czytała w dalszej części wieczoru Joanna
Rzodkiewicz, zaś sylwetkę Wandy Tatara-Czopek
wskrzesiła (w obecności męża poetki pana Mirosława Czopka) Danuta Perier-Berska. Oprawę muzyczną
spotkania stworzyła młoda i utalentowana pianistka Izabela Jutrzenka-Trzebiatowska.
Spotkanie zakończyło wspomnienie o Katarzynie Sztąpce
i odczytanie wierszy poetki, pisanych tuż przed śmiercią z tomu: "Podaruj mi
swoje sny", w interpretacji Magdaleny Węgrzynowicz-Plichty.
tekst: info jim
foto: Joanna Rzodkiewicz, Robert Marcinkowski, Andrzej Makuch
___________________________________________________________________________________________
"Krople z innego snu"-
promocja tomu poetyckiego Alicji Tanew
Promocja nowej książki poetyckiej "Krople z innego snu" Alicji Tanew odbyła
się 14 XI 2011 w jej własnej Piwnicy Artystycznej
ATA przy ul. Czarnowiejskiej w Krakowie. "Scenę Ata" - tak dokładnie nazywa się owe czarowne miejsce - Alicja
Tanew prowadzi od lutego 2010r., promując w niej poetów, aktorów, artystów,
uznanych i tych, którzy są debiutantami. Tworzy tu także własne spektakle poetycko-muzyczne.
Wiadomo, utalentowana Alicja pisze wiersze, śpiewa, komponuje, gra na pianinie.
W takich dłoniach ATA kwitnie, owocuje, przyciąga artystyczną bohemę Krakowa.
Co
Alicja mówi sama o sobie?
"Jestem poetką i kompozytorką, absolwentką Wydziału Prawa UJ, wykonuję zawód radcy prawnego, Debiutowałam w Studenckim Kabarecie Piosenki "Sowizdrzał" w Krakowie. Mój "Romans na pół rosyjski" zdobył pierwszą nagrodę w Telewizyjnej Giełdzie Piosenki w 1972 roku, wtedy też stworzyłam, razem z Mieczysławem Święcickim, dla Telewizji Łódzkiej, spektakl muzyczny "Niedokończony romans". W latach osiemdziesiątych nawiązałam stałą współpracę z Radiem Kraków, jako autorka scenariuszy, słuchowisk i bajek, z własną muzyką. W 1980 r., moje słuchowisko "Przybieżeli przy niedzieli" wygrało konkurs Radia Kraków na audycję dla Radia Watykan. Jestem też autorką "Misterium Bożonarodzeniowego" przedstawionego w Filharmonii Krakowskiej w 1997 r. Moje piosenki śpiewano w "Piwnicy pod Baranami", a także w telewizyjnych "Spotkaniach z balladą" i cyklicznych programach rozrywkowych "Kogiel Magiel". Stworzyłam spektakle poetycko-muzyczne dla telewizji: "Całe nieba słów" - 1985 r., "Marzenia całkiem zwyczajne" - 1991 r., "Czas uderza" - 1992 r. Moje wiersze ukazywały się w "Życiu literackim", a także w antologiach poetyckich "Bronowickiego Karnawału Literackiego" - Mydlniki 2005 i 2010.Wydałam tomik poezji - "Zamienię kurtkę na miłość" 1992, "Zbieranie przecinków" 2007 oraz bajkę muzyczną "Noc w mrowisku, czyli leśna przygoda Honoraty" 2008.Od lat jestem związana z Teatrem "Stygmator", śpiewam piosenki do których sama pisze słowa i muzykę. Jestem finalistką Ogólnopolskiego Przeglądu Piosenki Autorskiej "OPPA" 2000 i "OPPA" 2005".
Zaiste, imponujący to biogram artystyczny,
z którego nic nie da się wyjąć, bo wszystko istotne, znaczące, ważne. Nic zatem
dziwnego, że na spotkanie z poezją Alicji Tanew przybyło mnóstwo przyjaciół,
artystów, poetów, w tym też wielu naszych
członków, gdyż w ubiegłym roku Autorka "
Kropli z innego snu" dołączyła do grona Krakowskiego Oddziału Związku Literatów
Polskich.
Wieczór w ACIE był przede wszystkim bardzo nastrojowy. Pełen dojrzałej, miłosnej poezji. Pełen muzyki. Wystąpiło kilku znanych krakowskich artystów. Wiersze, oprócz Poetki, czytała znakomita polska aktorka teatralna i filmowa Lidia Bogaczówna. Ona też napisała wstęp do promowanej książki, fragmenty którego przytoczyła na początku spotkania. W owym wstępie Lidia Bogaczówna pisze: "wiersze Alicji nie podlegają analizie, one są do poruszenia emocji, do wyśpiewania, do zawstydzenia, do milczenia". Tak też odbieraliśmy poetycki świat Autorki " Kropli z innego snu". Prawie wszystkie piosenki, które wybrzmiały tego wieczoru, były autorstwa Alicji Tanew, a wykonali je: sama Poetka ( piano - Walentyn Dąbrowski), Anna Ryś i Katarzyna Krzyńska z Niezależnej Grupy Teatralnej "Porfirion" ( do tych dwóch tekstów muzykę napisała Grażyna Łapuszek). Prawdziwą niespodzianką okazał się występ Lidii Jazgar - współzałożycielki, menedżerki i wokalistki zespołu "Galicja", która wykonała piosenkę - do jednego z tekstów promowanego tomiku - "Gdyby się tak przyczepić do lata". W subtelną poezję Alicji Tanew znakomicie wkomponowały się dwie ballady, które wyśpiewał w języku rosyjskim, do słów W. Wysockiego, Vladimir Stockman. O spójną kompozycję całości wyśmienicie zadbał prowadzący promocję fotografik, poeta, prozaik Jarosław Naliwajko. I oczywiście Gospodyni, która jest niewątpliwie Muzą tej piwnicy, jej dobrym duchem. Alicja, która - jak powiedziała Lidia Bogaczówna - nie wyrasta z miłości. Jest jak Wróżka, która wszystkiego czego dotknie, w Nadzieję i w Radość zamienia!
Kraków,
15.11 2011
tekst: Irena Kaczmarczyk
foto: Magdalena Węgrzynowicz-Plichta
___________________________________________________________________________________________
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Krakowski Oddział
Związku Literatów Polskich
i Klub Dziennikarzy "Pod Gruszką"
zapraszają na wieczór literacki z cyklu
Niezatarte
autografy
w programie spektakl poetycki
Marzeny Dąbrowy Szatko
"NIETUTEJSI"
recytacja:
Autorka
prowadzenie:
Magdalena Węgrzynowicz-Plichta
oprawa
muzyczna: Joachim Neander - flet,
W spektaklu wystąpią członkowie grupy
teatralnej
X Liceum Ogólnokształcącego w Krakowie
24 XI (czwartek) 2011 r., godz. 18.00
ul. Szczepańska
1, I piętro
-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------
___________________________________________________________________________________________
Targujemy się...
No, może ten tytuł
to lekka przesada, ale jeśli uznać go za neologizm znaczeniowy, staje się całkiem
odpowiedni, ponieważ faktem jest, iż uczestniczymy w XV Targach Książki. Tak! Krakowski Oddział Związku Literatów
Polskich po raz pierwszy ma na Targach swoje stoisko! Jesteśmy też
organizatorami dwóch paneli dyskusyjnych, a do udziału w jednym z nich, nasza wiceprezeska
- Joanna Krupińska-Trzebiatowska - zaprosiła kolegów z SPP. To był, moim
zdaniem, znakomity pomysł!
Zatem - targujemy się, czyli bierzemy udział w
Targach. Siedzimy na stoisku i oferujemy do sprzedaży nasze książki, no i
czasem targujemy się dosłownie, czyli
negocjujemy ceny z potencjalnymi nabywcami, dążącymi do kupienia naszego
"towaru" za jak najniższą kwotę.
Wokół tłumy i gwar.
Tu i tam długaśne kolejki. Co chwila reklamy, komunikaty, różne konkursy i inne
atrakcje. Większość przemieszczających się po hali ludzi tylko przegląda
książki, ale od czasu do czasu ktoś decyduje się na zakup.
W pewnym momencie
zatrzymują się przed naszym stoiskiem dwie dziewczyny - tak na oko - studentki.
Zachęcam: "Kupcie wiersze. Dużo ładnych wierszy za parę złotych." I pokazuję jeden z naszych almanachów
Nocy Poetów. Ale dziewczyny przeglądają indywidualne tomiki. Nie mogą się
zdecydować, więc biorę mój zbiorek fraszek i aforyzmów i czytam jeden z
żartobliwych tekstów. Uśmiechają się, ale chyba wolą coś "poważnego", bo znowu
przeglądają tomiki. Wreszcie jedna decyduje się na moją "Rzekę". Pyta ile
kosztuje. Odpowiadam, że jakoś się dogadamy. Dziewczyna otwiera portmonetkę i
mówi: "Mam całe 10 złotych". W oczach ma nadzieję, że nie wydrę jej tej
drogocennej dychy. Całej! Przegarniam drobne w portfelu i kładę na ladzie 5
złotych. Rozpromieniona dziewczyna podaje mi banknot i chwyta monetę. Odchodząc,
jeszcze się ogląda z uśmiechem.
Sprzedaję jeszcze
egzemplarz "Za klauzurą". Pan wygląda na mocno zainteresowanego treścią książki
(może ma nadzieję, że odkrywam w niej
jakieś potężne tajemnice klasztoru
kontemplacyjnego...?). Po bardzo delikatnej (i nieudanej) próbie targowania się, płaci wymaganą
kwotę. Z dedykacji, którą na jego prośbę wpisuję do książki, wnoszę, iż jest
ona przeznaczona na prezent.
Jak widać - niewiele
tego mojego prywatnego targowania się
było. Ale nie to jest przecież najważniejsze.
Obecność na Targach
Książki, to dla mnie wielka radość. A spędzone tam godziny, są czasem po prostu
magicznym. Książka była zawsze nieodłącznym i koniecznym elementem mojego
życia. Czytanie, posiadanie książek. Pisanie też, ale to przychodziło i
odchodziło. Falami.
Od dawna prawie w
ogóle nie mogę kupować książek. Nie mam już miejsca na nowe. Dobrze, że jeszcze
czasem udaje się "obdarować" bibliotekę powiatową (bierze dla filii)
egzemplarzami, których najmniej żal i robi się na moich półkach odrobinę luźniej.
Ale i tak bardzo muszę się pilnować, żeby nie ulec namiętności i nie "zaszaleć"
z zakupami. Do miejsc, gdzie sprzedawane są książki, wchodzę więc głównie po
to, aby zobaczyć nowości i "pobyć w dobrym towarzystwie". Ale na Targach zakupy
jednak zrobiłam. I to jakie! Pachnące świeżutką farbą drukarską tomiki Wisławy
Szymborskiej, Tomasa Tranströmera i Zbigniewa Herberta!
Przeglądam moje
"zdobycze" podczas dyżuru na naszym stoisku. Zrobiło się przed nim na chwilę
pusto. Przechodzi tylko wolnym krokiem jeden młody człowiek. Wygląda na
podobnego do mnie, czyli takiego, który chce sobie przede wszystkim pochodzić,
popatrzeć, pobyć w tym niezwykłym klimacie, jaki mają królestwa książek.
Chłopak zatrzymuje
się przed naszym "kramikiem" i czyta, poruszając lekko ustami, nasz szyld.
Potem patrzy z sympatyczną miną na ludzi pod nim i idzie dalej.
Komentuję to
żartobliwie: "Czytają nasz szyld. Jest dobrze".
No, właśnie. A może trzeba to powiedzieć
poważnie?
ZLP był paskudnie
wplątany "w minione czasy". Te uwikłania jeszcze w jakimś sensie nadal istnieją
przez ludzi - naszych kolegów. Atmosferę wokół ZLP pewno oczyszczą przyszłe
pokolenia. Ale my jesteśmy TERAZ. I teraz musimy zmierzyć się z tym problemem.
Dlatego uważam, że udział KOZLP w Targach Książki jest najważniejszym dokonaniem
naszego nowego Zarządu. Najbardziej znaczącym spośród zrealizowanych dotąd
zadań (a sporo ich już!).
Siedząc tam, pod
naszym szyldem, czułam, jakbyśmy wyszli z mroków na świat; na jakąś prostą..., lub na wielką, jasną
przestrzeń...
Pewno przesadzam (ech
ta nasza nadwrażliwość!). Ale tegoroczne Targi Książki, to było dla mnie duże święto.
Szkoda tylko, że w tym święcie tak wielu kolegów nie wzięło udziału...
tekst: Danuta Sułkowska
foto: Roma Jegor, Joanna Rzodkiewicz, Magdalena
Węgrzynowicz-Plichta
___________________________________________________________________________________________
15.Targi
Książki w Krakowie
To już historia. 15. jubileuszowa
edycja Targów Książki w Krakowie pod Honorowym Patronatem Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej Bronisława
Komorowskiego już za nami. Potwierdziły się słowa Umberto Eco, będące hasłem
przewodnim targów: "Nie myśl, że
książki znikną", gdyż owszem, książki znikały, ale ze stoisk,
których w tym roku - jak informują media - było 539. W imprezie literackiej wzięło udział
ponad 400 autorów, pisarzy polskich i zagranicznych m.in. Graham Masterton,
Janusz Głowacki, Andrzej Stasiuk, Julia Hartwig, Katarzyna Grochola a także
gości odbywającego się równolegle 3.Międzynarodowego Festiwalu Literatury im.
Josepha Conrada. Na targach byli obecni laureaci tegorocznych nagród
literackich: Marian Pilot (Nike), Ignacy Karpowicz (Paszport "Polityki") oraz
Andrzej Franaszek (Nagroda Kościelskich).Niestety, tegoroczny Laureat
Literackiej Nagrody Nobla - Tomas Gösta
Tranströmer nie mógł przybyć na Krakowskie Targi, ale
jego tomiki można było kupić przy stoisku Oficyny Literackiej. W ciągu tych
czterech dni na terenie całego Krakowa odbywały się spotkania z autorami
książek i można było upolować autograf niejednej polskiej literackiej gwiazdy.
Jak donoszą media, po raz kolejny został
pobity rekord odwiedzających tegoroczne Targi - 35 tysięcy (w 2010
roku było ich 32 tys.). Trudno się dziwić, bo krakowskie Święto Książki jest
wydarzeniem o ogólnopolskim zasięgu, gromadzi w jednym miejscu i czasie setki
wydawców, autorów, miłośników literatury. Są imprezą wielopłaszczyznową, na
którą składają się prezentacje ofert wydawniczych polskich i zagranicznych,
wystawy, konkursy, pokazy, prelekcje, spotkania z autorami, panele dyskusyjne.
Dlatego niesłychanie ważnym wydarzeniem było zaistnienie Krakowskiego
Oddziału ZLP na Targach, jako literackiej organizacji związkowej. Nasi autorzy
sprzedawali i podpisywali swoje książki przez cztery dni przy stoisku D44. Krakowski
Oddział zorganizował, w ramach imprez towarzyszących Targom, 2 panele
dyskusyjne. Jeden z nich odbył się w siedzibie KOZLP w Hotelu Rubinstein
Residence, pt.: "Uczestnictwo w masowej kulturze a znajomość literatury narodowej",
w którym wzięli udział: Marzena
Dąbrowa-Szatko, Leszek Konarski, dr Jacek Kajtoch, dr hab. Wojciech Kajtoch (całość
prowadziła - Magdalena
Węgrzynowicz-Plichta). Kolejna zaś dyskusja publiczna odbyła się na terenie
Targów i nosiła tytuł : "Konotacje terminu: "literatura
kobieca" i asocjacje z terminem: "literatura dla
kobiet"", w której rozmówcami, pod kierunkiem prowadzącej panel wiceprezes
KOZLP Joanny Krupińskiej-Trzebiatowskiej,
byli : prof. Agnieszka Ogonowska, dr Elżbieta Wojnarowska, prof. Ignacy
Stanisław Fiut i Józef Baran.
Cieszy niezmiernie,
iż liczba odwiedzających Targi Książki systematycznie wrasta i to właśnie
Kraków wysunął się na czoło wśród organizowanych w Polsce tego typu imprez. Świadczy
to też o jednym, że Polska - pomimo nieciekawych statystyk w tym zakresie-
jednak czyta, a na pewno - sądząc po tłumach zainteresowanych książką - czyta
Kraków!
9.11.2011
tekst:
Irena Kaczmarczyk
foto:
Joanna Rzodkiewicz, Magdalena Węgrzynowicz-Plichta, Andrzej Makuch
___________________________________________________________________________________________
___________________________________________________________________________________________
________________________________
PIWNICA
ARTYSTYCZNA SCENA ATA
ul. Czarnowiejska 93, Kraków
dnia 14.11.2011. godz. 19.00
wstęp
wolny
promocja tomiku
poetyckiego
Alicji Tanew
"Krople z innego snu"
prowadzenie - Jarosław Naliwajko
wiersze czyta - Lidia Bogaczówna
tematy muzyczne - piano Walenyn
Dąbrowski
__________________________________________________________
___________________________________________________________________________________________
Krakowski Oddział
Związku Literatów Polskich
i Klub Dziennikarzy "Pod Gruszką"
zapraszają na wieczór literacki z cyklu
Niezatarte
autografy
w programie promocja tomiku poezji
Zofii
Garbaczewskiej-Pawlikowskiej
"Było nie było"
recytacja: Freda Leniewicz
prowadzenie: Krzysztof
Lisowski
oprawa muzyczna: Dorota
Kochanowicz - fortepian
10 XI (czwartek) 2011 r, godz. 18.00
ul. Szczepańska 1, I piętro
___________________________________________________________________________________________
___________________________________________________________________________________________
TYM, KTÓRZY PRZEPŁYNĘLI STYKS
Zapowiadany
od kilkunastu dni na stronie Krakowskiego Oddziału ZLP Wieczór Zaduszkowy w
Piwnicy Artystycznej ATA przy ul. Czarnowiejskiej 93 w Krakowie zmaterializował
się. 27.10.2011 r.
wnętrze piwnicy Alicji Tanew wypełniło
się do ostatniego krzesła. Nie zawiedli poeci, nie zawiedli miłośnicy poezji.
Listopadowe
wiersze oraz utwory dedykowane osobom Zmarłym: bliskim, przyjaciołom,
koleżankom i kolegom naszego oddziału, którzy przepłynęli już rzekę Styks,
wytworzyły refleksyjny, nostalgiczny nastrój. Wybrzmiały strofy zmarłej w marcu
br. Anny Kajtochowej z tomu "Cień
Ozyrysa" i "Rosa przedświtu" w interpretacji Joanny Rzodkiewicz i Magdaleny
Węgrzynowicz- Plichty. Lidia Żukowska
przeczytała wiersz poświęcony pamięci Lidii Zamkow, znakomitej reżyserki i aktorki
teatralnej. Maciej Naglicki podzielił
się ze słuchaczami wzruszającym utworem, napisanym po śmierci dziadka. W
podobnym tonie wybrzmiała poezja naszych członków: Marzeny Dąbrowy Szatko, Ireny Kaczmarczyk, Doroty Lorenowicz, Anny Pituch-Noworolskiej, Joanny Pociask-Karteczki, Joanny
Rzodkiewicz, Alicji Tanew, Andrzeja Krzysztofa Torbusa, Magdaleny
Węgrzynowicz-Plichty oraz wielu innych krakowskich poetów.
Zaduszki
Poetyckie prowadziła członkini naszego oddziału, Organizatorka i zarazem właścicielka
piwnicy - Alicja Tanew, która śpiewała, akompaniując sobie na fortepianie, nastrojowe
piosenki własnego autorstwa tudzież własnej kompozycji, co doskonale współbrzmiało
z tematyką jesiennej poezji. Kilka piosenek do słów Gospodyni wieczoru
zaśpiewała Agata Jędrusik.
Tekst:
Irena Kaczmarczyk
Foto: Magdalena Węgrzynowicz-Plichta
___________________________________________________________________________________________
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
XV Targi Książki w Krakowie i Krakowski Oddział
Związku Literatów Polskich
zapraszają 4.11.2011r. (piątek) o godz.
18.00 na
dyskusję "Uczestnictwo w masowej kulturze a znajomość literatury
narodowej"
Udział
biorą: Marzena Dąbrowa-Szatko, Leszek Konarski,
dr Jacek
Kajtoch, dr hab. Wojciech
Kajtoch
Prowadząca:
Magdalena Węgrzynowicz-Plichta Prezes KOZLP
Miejsce: Rubinstein Residence, ul.
Szeroka 12
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
XV Targi Książki w Krakowie i Krakowski Oddział
Związku Literatów Polskich
zapraszają 5.11.2011r. (sobota) o godz.
17.00 na
panel "Konotacje terminu: "literatura kobieca" i
asocjacje z terminem:
"literatura dla kobiet""
Udział
biorą: prof. Agnieszka Ogonowska, dr Elżbieta Wojnarowska,
prof.
Ignacy Stanisław Fiut, Józef Baran
Prowadząca: Joanna Krupińska-Trzebiatowska Wiceprezes
KOZLP
Miejsce: Targi Książki w Krakowie, ul. Centralna 41a
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
___________________________________________________________________________________________
___________________________________________________________________________________________
Irena Kaczmarczyk
MIŁOSZ - TWARZĄ DO PACYFIKU
Wieczorny
most
Tysiące
rąk
Zimnych
na poręczy
Kikau, tłum. Cz. Miłosz
Pacnąłem
w muchę
A
uderzyłem
W
kwitnącą gałąź
Issa, tłum. Cz. Miłosz
Kobieta.
Jak
gorąca jej skóra
Którą
zakrywa
Dama
Sute-jo, tłum. Cz .Miłosz
Wierzba.
I
dwie albo trzy krowy
Czekające
na prom
Shiki,
tłum.Cz. Miłosz
(haiku zaczerpnięte
z Programu zapowiadającego Spektakl)
To
tylko garstka z wielu zaprezentowanych na spektaklu poetycko-muzycznym "MIŁOSZ- twarzą do Pacyfiku" haiku, jakie wyrecytowali w dn. 23 X 2011 r.
aktorzy na Dużej Scenie Teatru im. J. Słowackiego w Krakowie. Spektakl
wystawiono już wcześniej w Muzeum Sztuki i Techniki Japońskiej Manggha podczas Krakowskiej Nocy Poezji 2011 a wkrótce (8
listopada) po raz kolejny można będzie podziwiać doskonałą interpretację
tekstów pochodzących z "Wypisów z ksiąg
użytecznych", jedynej w swoim rodzaju antologii, która ma charakter w
zupełności subiektywny.
Czesław
Miłosz dokonał przekładu i umieścił w niej wiersze z różnych epok, z różnych
kręgów kulturowych, które wg niego są bardzo ważne dla dzisiejszego człowieka.
Można było zatem podziwiać interpretację wierszy poetów starożytnych Chin,
Japonii, współczesnych twórców europejskich i amerykańskich, zwłaszcza, że czytali
je tak znakomici aktorzy Teatru im. J.Słowackiego,
jak: Joanna Mastalerz, Natalia Strzelecka, Anna Tomaszewska, Rafał Dziwisz,
Błażej Wójcik, Tomasz Międzik. Niezwykła aranżacja
muzyczna wybitnych instrumentalistów (w tym gościa specjalnego EMAMA, grającego
na hinduskiej tabli, humbaku i instrumentach
perkusyjnych), przygotowana pod kierownictwem Grzegorza Frankowskiego
znakomicie współbrzmiała ze słowem i sprawiła prawdziwą ucztę miłośnikom
poezji, którzy wypełnili teatr do ostatniego miejsca.
Spektakl wg scenariusza i opracowania Joanny
Mastalerz, Natalii Strzeleckiej i Marty Waldery
podzielono na cztery części: Miasto-Noc, Miasto-Dzień, Skóra Kobiety i Podróż.
Najciekawiej wybrzmiała część trzecia, gdzie aktorzy czytali erotyki starojapońskie, utwory z sanskrytu, anglojęzyczną poezję
kobiecą. Recytowane na tle pojedynczych instrumentów potęgowały zmysłowy
nastrój części zatytułowanej "Skóra Kobiety".
Miłość,
samotność, przemijanie, ulotność piękna - ten poetycki zapis najbardziej
intymnych przeżyć wybitnego poety pozwolił widzom poznać Miłosza, jakiego nie
znamy, jeszcze raz rozsmakować się w kunsztownych strofach, zwłaszcza iż ku
końcowi chyli się już ROK MIŁOSZA 2011.
Kraków, 26.10. 2011
___________________________________________________________________________________________
Irena Kaczmarczyk
SZELMOSTWA MARIA VARGASA LLOSY
"Gdyby nie dobre książki, które przeczytałem,
miałbym dużo węższą wizję świata"- Mario Vargas Llosa*
- to jeden z cytatów, który przesuwał się na ekranie filmowym kina Kijów.
Centrum w Krakowie przed rozpoczęciem spektakularnego wydarzenia literackiego,
jakim niewątpliwie było spotkanie z laureatem ubiegłorocznej Literackiej
Nagrody Nobla. Zorganizowało je w dniu 22 X 2011roku Wydawnictwo Znak,
krakowski Instytut Cervantesa i Fundacja Bielecki Art.
Spotkanie z Noblistą
rozpoczęło się o godzinie 17. Przed wypełnioną po brzegi salą kinową (wejście
za zaproszeniami) goście programu prowadzili rozmowę z pisarzem, zadając mu
pytania dotyczące m.in. powołania literackiego, inspiracji twórczych, warsztatu
pracy, języka, jakim posługuje się w swoich książkach. Pytano o ulubionych
pisarzy, przekłady. W dyskursie z prozaikiem prowadzący nawiązali do mowy noblowskiej,
którą autor "Marzenia Celta" wygłosił
podczas odbioru Nagrody Nobla w Sztokholmie - swoistego, pełnego kunsztu
arcydzieła, które podziwiał cały literacki świat.
Mario
Vargas Llosa powiedział, iż Jego powołaniem tak naprawdę jest literatura i
to jej właśnie poświęca największą część swojego życia, ale nie należy do pisarzy,
i nie lubi takich twórców, którzy pisząc zupełnie izolują się od świata,
zamykają w gabinetach, czy bibliotekach po to, aby "żyć wygodniej i lepiej w
swoich snach".
Mówił,
że zaczął pisać w dzieciństwie. Właściwie od momentu, kiedy stwierdził, że
potrafi czytać. Zawsze więc do przeczytanych książek dopisywał swoje
zakończenia. Tematy do powieści czerpie z życia. Szczególnie troszczy się o formę
utworu, jasność wypowiedzi i równowagę między treścią a formą, rzeczywistością
i fikcją, chociaż nierzeczywistość -
mówił - nadaje smak literaturze i sieje
ziarno niepokoju.
Rozmawiając o warsztacie pisarskim dodał, iż
młodzi autorzy sądzą, że im bardziej skomplikowanie się pisze, tym uzyskuje się
większą głębię. A tymczasem każdą historię w powieści można opisać na
dziesiątki sposobów, ale najtrudniej jednak wybrać taką formę, aby historia
była dobrze, przystępnie i w jasny sposób opisana. Podkreślił, że literatura
powinna być ważnym elementem kształcenia.
Z
ulubionych pisarzy, którzy dostarczyli mu wielu literackich olśnień i
inspiracji wymienił m.in.: Flauberta, Dostojewskiego, Tołstoja, Joyce'a, Cervantesa.
Z najwybitniejszych, najbardziej cenionych przez siebie, wymienił Josepha
Conrada, uważając go za wyjątkowego twórcę wielkich powieści politycznych,
wspaniałego obserwatora życia. Powiedział, że Joseph Conrad był dla niego "rodzajem
gąbki, zbierającym po drodze wszystkie obawy, lęki". Podziwia go za wyśmienity
język angielski, w jakim pisał swoje ksiązki. Sam -
wyznał -
nie ośmieliłby się pisać w języku innym niż
hiszpański, gdyż wg niego każdy język jest naznaczony kulturą i historią
narodu, doświadczeniami dzieciństwa, regionalizmami i specyficzną melodią i
ciszą.
- Nie wiem, co znaczy "cisza" w danym
języku, w jaki sposób "milczą" inne języki - podsumował wypowiedź - więc nie
ośmieliłbym się napisać powieści w języku obcym.
Według
autora Rozmowy w "Katedrze", który jest także
aktywnym publicystą, pisarz nie powinien się izolować od spraw bieżących. Winien
brać udział w debacie publicznej. Jak podkreślił, jego udział w życiu
społecznym podsuwa mu wiele tematów, które wykorzystuje potem w
swoich powieściach. Noblista nie obawia się zagrożeń dla książki, nie
uważa aby książka mogła przegrać z ekranem. Zwłaszcza w Polsce, gdzie na
spotkania z nim przychodzą tłumy czytelników. W Polsce wydano do tej pory 19
tytułów i sprzedano 400 tysięcy jego powieści.
Na ostatnie zadane pytanie: jak wygląda świat,
gdy kończy pisać książkę; co czuje: ulgę czy smutek? odpowiedział - Pustkę! Nie
robię więc sobie wakacji od pisania i zaczynam kolejną powieść!
Po zakończeniu rozmowy z Noblistą wyemitowano starą kreolską piosenkę -
jako szczególny prezent dla Maria Vargasa Llosy - w wykonaniu
Magdy Navarrete.
Szelmostwa Maria Vargasa Llosy" - taki tytuł nosiło
wydarzenie - było 12.z kolei spotkaniem z
cyklu "Dorwać Mistrza". Gośćmi wieczoru byli: Abel Murcia Soriano, dyrektor Instytutu Cervantesa w Krakowie, Maciej Stasiński z Gazety Wyborczej.
Całość prowadził Filip Łobodziński z
Newsweeka.
Spotkaniu z cyklu "Dorwać Mistrza z udziałem Maria Vargasa Llosy"
towarzyszyła wystawa fotografii z podróży do Peru i Boliwii autorstwa Joanny Bąk (członkini Koła Młodych przy
Krakowskim Oddziale ZLP) i Doroty Szelezińskiej. W niedzielę 23 października br. w kinie
Pod Baranami odbył się specjalny pokaz ekranizacji powieści Maria Vargasa Llosy "Święto kozła".
Mario Vargas Llosa (urodzony 28 marca 1936 roku w Peru), jeden z
najwybitniejszych współczesnych pisarzy, autor wielu powieści, opowiadań, sztuk
teatralnych i literatury faktu, publicysta i polityk. Pisać zaczął już we
wczesnej młodości, a swą debiutancką powieść Miasto i psy wydał w wieku
dwudziestu siedmiu lat. Jest laureatem wielu prestiżowych nagród literackich, w
tym Nobla w 2010 r. Wśród jego najlepszych powieści znajdują się między innymi Rozmowa
w "Katedrze", Ciotka Julia i skryba, Kto zabił Palomina Molero?, Święto
kozła, Pantaleon i wizytantki, Zielony
dom. W swojej twórczości Llosa sięga do wielu
gatunków i konwencji literackich, nie stroni od wątków autobiograficznych i
wyrafinowanych gier z czytelnikiem. 7 października 2010 r. Komitet Noblowski
ogłosił decyzję o przyznaniu mu nagrody Nobla w dziedzinie literatury.
*
(cytat pochodzi z wywiadu Gillese Anquetila
i Francoisa Armaneta w "Le Nouvel Observateur")
Kraków, 24.10 2011