Związek Literatów Polskich - Kraków
Związek Literatów Polskich - Kraków
[Rozmiar: 46439 bajtów]
[Rozmiar: 10764 bajtów]
mal. Jerzy Napieracz
Joanna Babiarz
Andrzej Bednarczyk
Zbigniew Bela
Józef Bratko
Władysław Bułka
Stanisław Czerniak
Marzena Dąbrowa-Szatko
Witold Dudziak
Barbara Dziekańska
Bolesław Faron
Marzena Fiałkowska-Pyzowska
Alfons Filar
Jadwiga Fillman Zwierska
Ignacy Stanisław Fiut
Arkadiusz Frania
Jerzy Stanisław Fronczek
Zofia Garbaczewska-Pawlikowska
Marcin Gołąb
Karl Grenzler
Andrzej Maria Hrabiec
Roma Jegor
Krystyna Jezierska
Irena Kaczmarczyk
Anna Kajtochowa
Jacek Kajtoch
Wojciech Kajtoch
Rafał Kasprzak
Julian Kawalec
Krystyna Kleczkowska
Leszek Konarski
Barbara Krężołek-Paluchowa
Joanna Krupińska-Trzebiatowska
Lidia Lipska
Dorota Lorenowicz
Wanda Łomnicka-Dulak
Robert Marcinkowski
Jan Masłyk
Wiesław Marszalik
Jacek Molęda
Maciej Naglicki
Piotr Oprzędek
Janusz Orlikowski
Danuta Perier Berska
Anna Pituch-Noworolska
Joanna Pociask-Karteczka
Alicja Pochylczuk
Artur Rotter
Joanna Rzodkiewicz
Ryszard Sadaj
Ryszard Sidorkiewicz
Danuta Maria Sułkowska
Barbara Szczepańska "Judyta"
Katarzyna Sztąpka
Alicja Tanew
Wanda Tatara-Czopek
Jerzy Tawłowicz
Andrzej Torbus
Janusz Trzebiatowski
Andrzej Walter
Magdalena Węgrzynowicz-Plichta
Hanna Wietrzny
Andrzej Wierzchowski
Alicja Zemanek
Lidia Żukowska

Aktualności





 ___________________________________________________________________________________________






 ___________________________________________________________________________________________






 ___________________________________________________________________________________________




WIESŁAW JAROSZ - POETA SWETROLOG

 

10. Wieczór Literacki na Kazimierzu

 

Niespodziewane spotkanie z poezją Wiesława Jarosza wypadło w mroźny wieczór, ale sympatycy poezji nie zawiedli i tym razem wysłuchali wyboru nowych wierszy, które złożą się na kolejny tom poetycki. Wieczór autorski odbył się 15 lutego 2012 w ramach cyklu Wieczory Literackie na Kazimierzu (wieczór 10) w siedzibie Krakowskiego Oddziału Związku Literatów Polskich w Rubinstein Residence przy ul. Szerokiej 12. Mimo karnawału stroje wieczorowe nie obowiązywały - autor i Magdalena Węgrzynowicz-Plichta (prowadząca spotkanie) byli ubrani na sportowo, gdyż poeta programowo odrzuca każdy przejaw sztuczności i napuszenia, czemu dał wyraz w wielu wierszach zebranych w przywołanym tomie pt: "A kysz blichtr, a kysz bibeloty":

 

outsider (fragment)

 

Przyznać się i pogodzić z tym

I ze sobą samym że się jest takim

Że wystarczyło mieć serce a nie zawsze rację

Żeby naprawdę zobaczyć co jest czym na zawsze

 

Wiesław Jarosz został swego czasu trafnie nazwany przez poetę Łukasza Mańczyka mianem "poety swetrologa", nie tylko z powodu prostej obserwacji stylu ubierania się - chodzenie w swetrach wydaje się być bliżej swobody i natury człowieka, niż paradowanie w odprasowanych sztywnych garniturach. Socjologia wiąże styl bycia ze światopoglądem i poczuciem wolności, ale po co temu zjawisku z punktu widzenia krytyki literackiej nadawać nową nazwę? Silić się na pseudonaukowość. Choćby i po to, że wszak żartobliwy to neologizm, ale oddaje pewien istotny sens - zwraca uwagę na zgodność wartości głoszonych w utworach poetyckich z postawą poety wobec życia, na zgodność jego biografii z publikowaną liryką, co dzisiaj należy do rzadkości.

Wiesław Jarosz traktuje pisanie jako sposób na życie i w zwykłych, ale jakże dramatycznych codziennych zdarzeniach odnajduje inspiracje. Bacznie obserwując rzeczywistość, odrzucając nie tylko blichtr, ale i patos, wyraża w prosty sposób, często operując zaimkami, to wszystko, co bliskie doświadczeniu każdego człowieka. Tak rozumiana poezja zdaniem Wiesława Jarosza

 

"(...) to nie jest tajemnica, ani zagadka jakaś dla nikogo, tylko to jest to, co można tylko oczami serca zobaczyć." (Zamiast wstępu, "A kysz blichtr, a kysz bibeloty")

 

Tak więc poezja ukryta jest w zwyczajnym życiu, ale żeby do niej dotrzeć i jednocześnie zrozumieć życie, nie wystarczy tylko mniej skupiać się na myśleniu o świecie, a bardziej na jego odczuwaniu, trzeba jeszcze umieć to wszystko co nas otacza nazywać i we właściwy sposób wyrażać, bo poezja jest niczym innym, jak tylko konsekwencją indywidualnego jednostkowego przeżywania świata we wspólnotach i przypadkowych zbiorowościach, nawet wtedy, gdy jest się outsiderem.

 

Nastrój refleksji i zadumy nad puentami wysłuchanych wierszy podkreślała oprawa muzyczna - w czasie wieczoru na pianinie własne kompozycje wykonał poeta Maciej Bolesławski.

tekst: (info)

foto: Joanna Rzodkiewicz

 

taki dotyk

 

nawet oczy mogą kłamać

ale nie dotyk

nie dotyk

nie dotyk

nawet jeżeli oczyma

bardziej można dotknąć

bardziej zranić

niż ręką

niż ręką

niż ręką

że nawet ktoś

kogo dotyk nie dotknął

nie może sobie wyobrazić

jak bardzo

jak bardzo

jak dotkliwie -

jakby nie dotknął każdego -

jakby kogoś nie dobił

a kogoś nie odrodził

 

2011-10-15

 

Wiesław Jarosz - tak pisze o sobie:

rocznik 56 (lat też akurat 56). Związany ze Skawiną (mieszkaniem i pasją twórczą) i Krakowem (udzielaniem się twórczym). Autor dwóch książek "A kysz blichtr a kysz bibeloty", "Najpiękniejsze słowo świata MAMA" oraz współautor wielu antologii poetyckich. Zasadniczo samozwańczy i niewyżyty krytyk i poeta. Na portalach literackich też szuka szczęścia, a znajduje najczęściej mało co godnego, jeżeli wręcz nie małostkowość. A przynajmniej twórczość tego jegomościa wywołuje skrajne emocje i oceny.

 


Magdalena Węgrzynowicz -Plichta i Wiesław Jarosz



Zapraszam do obejrzenia galerii!




 ___________________________________________________________________________________________






 ___________________________________________________________________________________________




Nadbużańskie   Towarzystwo    Kultury -

Środowisko Rodzin Kresowych w Chełmie

 

ogłasza

 

XXIV Ogólnopolski Konkurs Poetycki

"U progu Kresów"

"Kornel Ujejski (1823-1897) -

cień zapomnianego grobu spod Lwowa"

 

Utwory nadesłane na konkurs winny nawiązywać do ogólnej tematyki Kresów, historii, tradycji, malowniczości oraz wydarzeń początku XXI wieku.

 

Nagroda specjalna przyznana zostanie za twórczość poświęconą Kornelowi Ujejskiemu w 150 rocznicę śmierci - pochowanemu w Pawłowie k/Lwowa ostatniemu z poetów, który z dziedzictwa romantyzmu wysnuł wielkie, narodowe prawdy.

 

Konkurs ma charakter otwarty. Zaprasza poetów z Polski oraz spoza granic kraju. Należy nadesłać trzy utwory poetyckie, dotychczas niepublikowane,               w trzech egzemplarzach maszynopisu lub czytelnego rękopisu (w przypadku prac z innego kraju), opatrzonych godłem. Do godła należy dodać informację - imię i nazwisko autora, data urodzenia, adres, telefon, zawód wykonywany.                W przypadku przynależności do związków twórczych - pełną nazwę związku.


Rozstrzygnięcie Konkursu nastąpi w maju 2012 r. podczas Biesiady Kresowej   w Chełmie, na którą zostaną zaproszeni Laureaci Konkursu. Przewidujemy publikacje prasowe.

 

Prac konkursowych oczekujemy do 1 maja 2012 r. pod adresem:

 

Konkurs Poetycki "U progu Kresów"

ul. Katedralna 15/2

22-100 Chełm

woj. lubelskie

 

Organizatorzy nie zwracają prac konkursowych. Autorzy przystępując                    do konkursu, wyrażają zgodę na publikowanie i przetwarzanie swoich danych osobowych w publikacjach i ogłoszeniach wyników.

 

 ___________________________________________________________________________________________




DLACZEGO LOVE?

 

Dnia 6 lutego 2012 r. o godz.18.00 w Śródmiejskim Ośrodku Kultury odbył się wieczór literacki z cyklu "Orszak Apollina", podczas którego swoją twórczość zaprezentował Kuba Szatko.

LOVE jako tytuł spotkania niewątpliwie zaskoczył słuchaczy. Trudno odnaleźć w tekstach Szatko tkliwe, romantyczne wierszyki, dlatego odbiorcy szukający egzaltacji mogli opuścić wieczór autorski mocno zawiedzeni.

LOVE to prowokacja, to celowe, zamierzone działanie autora, który wykorzystuje chwyt PR-owców w nader przekorny sposób, dzięki czemu odsłania jeden z mechanizmów działania techniki manipulacyjnej. Jak wyjaśnił Kuba Szatko odwołując się do poglądów B. R. Barbera:

- Jest to najskuteczniejsze słowo pojawiające się w sloganach reklamowych, a jego skuteczność została potwierdzona dzisiejszą frekwencją. LOVE odwołuje się do "miłosnych marek" - dowodu manipulacji, zmierzającej do ulokowania prawdziwych ludzkich uczuć na niewłaściwych obiektach, a w efekcie ich dramatycznego spłycenia."

Wbrew pozorom nie był to fragment referatu dotyczącego marketingu, ale preludium wieczoru poetyckiego. W dobie wszechogarniającego konsumpcjonizmu nawet LOVE przybiera wypaczoną, karłowatą postać odartą z głębszego, emocjonalnego zaangażowania. Specjalistom służy jako chwyt marketingowy, a odbiorcom jako hasło-wytrych, które pomieści wszystko - od kochanych produktów po kochanych ludzi.

Kuba Szatko, jeśli w swoich wierszach porusza temat miłości, to postrzega ją głównie jako zjawisko psycho-socjologiczne. Z racji, że została tak skompromitowana przez kulturę masową, stanowi praktycznie źródło komentarza - przyznaje.

Prowadząca spotkanie Prezes Krakowskiego Oddziału ZLP Magdalena Węgrzynowicz-Plichta zwróciła uwagę na egzystencjalny i niemalże eschatologiczny wydźwięk tekstów autora. Młody poeta często oscyluje wokół tematów ostatecznych - od mikroapokalips przeżywanych intymnie i indywidualnie, takich jak np. koniec miłości czy śmierć bliskiej osoby po apokalipsy totalne.

Apokalipsa godziny 7:14

a gdybym tak niósł kubek z kawą

o 7:14

 

ręką przygładziłbym włosy w lustrze

nogą domknął drzwi lodówki

 

nie zauważyłbym

braku sufitu domina

książek na półkach

okien w miejscu obrazów

 

słyszałbym za to

ciszę

kół zębatych maszynerii silników

 

i wyjrzałbym

 

upuszczony kubek nie spadłby na ziemię

 

wybiegłbym przed dom

i oczami żony Lota patrzyłbym jak

gwiazdy pożerają mój ogród

 

Kuba Szatko bez wątpienia jest bacznym obserwatorem współczesnej rzeczywistości. Unifikacja społeczeństwa czy wszechogarniający brak idei i wartości tak bardzo okaleczający osobowość, to postępujące choroby młodego pokolenia. Konsumpcyjna, materialistyczna postawa jest najlepszą drogą do utraty własnej tożsamości, poczucia szczęścia i spełnienia, na co zwraca uwagę młody twórca choćby w ironicznym wierszu pt.

Utopia

człowiek drylowany w zalewie z sukcesu

 

skład zalewy: kariera, pieniądze, seks

konserwanty: fitness, botoks

produkt sterylizowany

 

wnętrze usunięto mechanicznie; w wyjątkowych przypadkach

może zawierać śladowe ilości

wartości, religii, przekonań

 

data ważności: max. 35 lat

(po tym terminie produkt nie nadaje się do

spożycia)

-

 

przechowywać z dala od źródeł

 

Ciepła i Światła

 

Magdalena Węgrzynowicz Plichta w rozmowie położyła nacisk także na zagadnienia dotyczące relacji międzyludzkich samego poety. Kuba Szatko zapytany o to, czym dla niego jest przyjaźń, odpowiedział:

Zdarza mi się spotkać ludzi, z którymi odbieram momentalnie na tych samych falach, ale od tego etapu jeszcze daleka droga, by nazwać z pełną świadomością człowieka przyjacielem. Miałem szczęście spotkać kilku wspaniałych ludzi, na których zawsze mogę liczyć i nazwać moimi przyjaciółmi. To dzięki otaczającym mnie ludziom i temu, jakim są potężnym źródłem inspiracji, powstają teksty.

Wierszom towarzyszyły fotografie artystyczne wykonane przez Kubę i Mikołaja Szatko, które stały się ekwiwalentną, sensotwórczą częścią całości. Niepowtarzalny klimat wieczoru został uzyskany także dzięki oprawie muzycznej Szymona Frankowskiego (kontrabas) i Jana Kuska (fortepian). Wraz z muzykami gościnnie wystąpił także Wojciech Rudek.

Warto pogratulować autorowi nie tylko głębokich, dojrzałych tekstów literackich, ale także zaskakującej koherencji prezentowanych utworów poetyckich, muzycznych oraz prac wizualnych.

tekst: Joanna Bąk

foto: Andrzej Makuch

Kuba Szatko - ur. 7.05.1987 r., magister filologii romańskiej UJ.

Sukcesy:

- wyróżnienie na VI Międzynarodowym Konkursie im. L. Staffa w Starachowicach (proza)

- III nagroda na VIII Międzynarodowym konkursie im. L. Staffa w Starachowicach (proza)

- wyróżnienie honorowe na IX Ogólnopolskim Konkursie Literackim im. L. Staffa w

Starachowicach (proza)

- II nagroda w V Wojewódzkim Konkursie Młodej Poezji przy WBP w Krakowie (poezja)

- publikacje tekstów w almanachach i pismach kulturalnych

- występy z kabaretem KSA na krakowskich scenach ( m.in. ŚOK, Kinoteatr "Wrzos", Łaźnia Nowa, Piwnica pod Baranami) i na przeglądach kabaretowych (PAKA, "Gęba" - Dom Kultury Podgórze, Festiwal Artystyczny Młodzieży - MDK im. A. Bursy, "Od ucha do ucha cha cha" - Myślenice)

 


Kuba Szatko foto Andrzej Makuch



Zapraszam do obejrzenia galerii!




 ___________________________________________________________________________________________






 ___________________________________________________________________________________________




_________________________________

 

Krakowski Oddział Związku Literatów Polskich

 

informuje, że z powodów osobistych nie wystąpi dzisiaj Maciej Naglicki

 

i zaprasza na


WIECZÓR LITERACKI NA KAZIMIERZU
  
15 lutego 2012 r. godz. 18.00
Rubinstein Residence, ul. Szeroka 12 Kraków

"A kysz blichtr, a kysz bibeloty"

poezja Wiesława Jarosza  

  
Prowadzenie: Magdalena Węgrzynowicz-Plichta
 
Mecenat: Marzena i Krzysztof Pierścionkowie

______________________________________

 ___________________________________________________________________________________________




LIRYKA MAGDALENY WĘGRZYNOWICZ-PLICHTY W OBIEKTYWIE ANDRZEJA MAKUCHA




Magdalena Węgrzynowicz-Plichta foto Andrzej Makuch



Zapraszam do obejrzenia galerii!




http://artfotosy.blogspot.com/


 ___________________________________________________________________________________________




NIEZATARTE  AUTOGRAFY (7)

 

LIRYKA MAGDALENY WĘGRZYNOWICZ-PLICHTY

 

 

Dość często, z chwilą podjęcia się przez literata działalności społecznej na rzecz środowiska, obserwujemy spowalnianie jego aktywności na polu twórczości własnej. Mniej pisze, mniej wydaje, ogranicza spotkania z czytelnikami., etc., etc. Uwierający brak czasu nie pozwala mu skupić się na słowie. Na sobie.

Nie jest to, na szczęście, regułą. I Magdalena Węgrzynowicz-Plichta nie należy do takich właśnie literatów. Gdyby prześledzić Jej drogę twórczą musimy cofnąć się do lat 90. Pierwszy tom wierszy pt.: "Doznania" wydała w 1998 roku. Należała już wtedy do Grupy Poetyckiej "Każdy", której prowadzenie przejęła w kwietniu 2011 r., po śmierci poprzedniej opiekunki Grupy Anny Kajtochowej. Mniej więcej w tym samym czasie związała się z Formacją Artystyczną "Szesnaście", działającą od 1995 r. przy Dworku Białoprądnickim w Krakowie.

W roku 2003 roku została członkiem Krakowskiego Oddziału Związku Literatów Polskich, w którym od lutego 2011 r. pełni funkcję Prezesa. Dodatkowo jest członkiem Komisji Kwalifikacyjnej Zarządu Głównego ZLP w Warszawie.

Krakowska strona internetowa naszego Oddziału zawiera pokaźną dokumentację działalności Magdaleny Węgrzynowicz-Plichty na przestrzeni ostatnich 12 miesięcy. Cztery, prowadzone przez Nią cykle: Literackie Wieczory na Kazimierzu, Niezatarte autografy, Orszak Apollina, Łączy nas pasja tworzenia, odbywające się w: siedzibie KOZLP w Hotelu Rubinstein Residence, w Klubie Dziennikarzy "Pod Gruszką" i w Śródmiejskim Ośrodku Kultury przy ul. Mikołajskiej 2 umożliwiły blisko połowie członków Krakowskiego Oddziału ZLP (i nie tylko) promocję dorobku pisarskiego.

Jeśli, choćby wybiórczo, dodać jeszcze: zorganizowanie ważnych imprez literackich (Krakowska  Noc  Poetów, Krakowskie  15. Targi Książki) oraz reprezentowanie KOZLP na Międzynarodowych Festiwalach Poetyckich (Warszawska Jesień Poezji, Festiwal "Poeci bez granic" w Polanicy-Zdroju), pracę redakcyjną (Almanach KOZLP, Literat Krakowski), działalność edytorską, zajęcia administracyjne na rzecz Związku i wreszcie pracę zawodową, trzeba bezstronnie przyznać, iż czasu na osobistą realizację, własną twórczość pozostaje niewiele. A jednak autorka kilku książek poetyckich i opowiadań znajduje go, czego dowodem są aktualne publikacje w znaczących, ogólnopolskich i lokalnych pismach literackich ( m.in. w Gazecie Kulturalnej, Hybrydzie, Świętokrzyskim Kwartalniku Literackim,). Ukazują się w nich nie tylko wiersze, ale też utwory epickie, choćby interesujące opowiadanie "Sąsiedztwo", pomieszczone w ostatnim numerze Krakowskiego Literata.

Poezja Magdaleny Węgrzynowicz-Plichty jest w środowisku twórczym dobrze znana; Jej wiersze od lat 90. publikowane są cyklicznie w zbiorowych wydawnictwach zwartych, a także na łamach wielu periodyków literackich. Słuchaliśmy ich na antenie Radia Alfa, podczas kolektywnych prezentacji (Krakowska Noc Poetów, Bronowicki Karnawał Literacki, Pożegnanie Lata Pisarzy i Artystów) i wielu indywidualnych, autorskich spotkaniach w Krakowie, jak też poza nim: w Limanowej, w Domu Greckim w Myślenicach, w Złotym Potoku - Janowie, w Bukownie, w Kluczach, w Gnojniku i w Myszkowie.

Niemniej jednak, podczas spektaklu poetycko-muzycznego: "Zanim odejdę - światu wyśpiewam" z serii Niezatarte autografy, który odbył się w 9 lutego br., w Klubie Dziennikarzy "Pod Gruszką", po raz kolejny przenieśliśmy się w liryczny świat Magdaleny Węgrzynowicz-Plichty, zawarty w tomach:" Doznania" (1998), "Anemony" (2003), ,,Łaptaki" (2005), "Kalkomanie" (2007) "Pokolenia"(2009; tomach, które stanowią - przyjemną też dla oka - serię edytorską.

Usłyszeliśmy, głównie, sporo wierszy lirycznych z debiutanckiego tomu "Doznania", który zyskał pochlebne opinie recenzentów (m.in. Anny Kajtochowej), ale wybrzmiał też nagrodzony i popularny w całej Polsce za sprawą Internetu (www.literaci.eu) liryk "Moje dłonie" z ostatniej książki poetyckiej "Pokolenia". Poetka wyrecytowała także kilka utworów rozpoczynających się cytatami z Safony (z tomu "Łaptaki").

Wprawdzie nie czytała tego wieczoru wierszy satyrycznych, które wypierają lirykę z jej twórczości, ale są one ogólnie znane i na tejże podstawie można stwierdzić, iż Magdalena Węgrzynowicz-Plichta wciąż ewoluuje; poszukuje nowych środków wyrazu, świeżych inspiracji. Ocenę Jej twórczości należy jednak powierzyć krytykom. Natomiast dodać, iż wiersze twórczyni "Anemonów" zainspirowały młodą, krakowską kompozytorkę Agnieszkę Dulny do napisania muzyki. Wokalistka zaśpiewała - przy gitarowym akompaniamencie Magdaleny Dąbroś - kilka Jej wierszy, uświetniając to czwartkowe spotkanie poetyckie w Sali Fontany.

Dla uzupełnienia sylwetki bohaterki wieczoru spróbuję jeszcze zaklasyfikować temperament Magdaleny Węgrzynowicz-Plichty do jednego z czterech typów osobowości, powołując się na wykład psychologa społecznego dra Leszka Mellibrudy "O czasie" (w oparciu o książkę Vince Poscente: "Era pośpiechu, czyli dzisiejsze zabiegane czasy" 2008). Otóż, Magdalenę Węgrzynowicz-Plichtę - w mojej opinii - można zaliczyć do typu tzw."odrzutowców", czyli do takich osobowości, które posiadają cechy lidera, są indywidualistami, jednostkami kreatywnymi, innowacyjnymi, elastycznymi, otwartymi na zmiany; działają szybko i zapraszają "na pokład", czyli do współpracy.

 

Spektakl "Zanim odejdę - światu wyśpiewam" poprowadziła sama Autorka. W części wstępnej nawiązała do pogrzebu Wisławy Szymborskiej, który miał miejsce również 9 lutego o godz.12. na Cmentarzu Rakowickim w Krakowie prezentując jeden z jej wierszy "Niektórzy lubią poezję". Tym samym oddaliśmy hołd zmarłej 1 lutego br. Noblistce, krakowiance z wyboru, honorowej obywatelce miasta Krakowa.

 

tekst: Irena Kaczmarczyk

foto: Aneta Kielan i Joanna Rzodkiewicz

 

 

Magdalena Węgrzynowicz-Plichta - mgr socjologii, pedagog, redaktor, wydawca; poetka urodzona w Warszawie, mieszka w Krakowie. Na Mazowszu w Sochaczewie, niedaleko Żelazowej Woli, ukończyła Szkołę Muzyczną I stopnia w klasie fortepianu i Liceum Ogólnokształcące im. Fryderyka Chopina. Tytuł magistra socjologii uzyskała w Krakowie na Wydziale Filozoficzno-Historycznym Uniwersytetu Jagiellońskiego, a uprawnienia pedagogiczne - po ukończeniu studiów podyplomowych. W latach 1987-1994 pracowała jako nauczyciel nauczania początkowego i języka polskiego w Szkole Podstawowej. W latach 1995-1998 pracowała jako rzecznik prasowy i redaktor w Wojewódzkim Urzędzie Pracy. W 1999 r. objęła w Wydawnictwie IDEA stanowisko redaktora wydawnictw medycznych, obecnie jest redaktorem wydawnictw edukacyjnych. Od 2004 r. prowadzi własną działalność wydawniczą - Wydawnictwo SIGNO, w którym wydaje współczesną literaturę piękną. Jest autorką czterech tomików wierszy: "Doznania"(1998), "Anemony"(2003), ,,Łaptaki"(2005), "Kalkomanie"(2007) "Pokolenia"(2009) Należy do Związku Literatów Polskich, od lutego 2011 r. jest Prezesem Oddziału Krakowskiego Związku Literatów Polskich.

 

 

TRESERKA

 

 
o świcie oswajam śmierć uśmiechem
w ciągu dnia tresuję ją dzikością istnienia
wieczorem oszukuję kolejny dzień
wilgotnym oddechem jaźni
przed zaśnięciem przeglądam się
w rysach luster wczorajszego dnia
 
w świetle drgających świec łowię
najcichszy szelest przeznaczenia
wciągam powietrze i jak zwierz
z wiatrem przeczuwam nadchodzące jutro
noc nie przynosi ukojenia
po północy kończy się słodki sen o miłości
 
powraca koszmar spopielanych ciał
rano oswajam śmierć od nowa

 

 


od lewej Magdalena Dąbroś, Agnieszka Dulny i Magdalena Węgrzynowicz-Plichta foto Joanna Rzodkiewicz



Zapraszam do obejrzenia galerii!




 ___________________________________________________________________________________________




ŁĄCZY NAS PASJA TWORZENIA W OBIEKTYWIE ANDRZEJA MAKUCHA




Piotr Oprzędek



Zapraszam do obejrzenia galerii!




http://artfotosy.blogspot.com/


 ___________________________________________________________________________________________






 ___________________________________________________________________________________________






 ___________________________________________________________________________________________






 ___________________________________________________________________________________________




 Krakowski Oddział
Związku Literatów Polskich

i Klub Dziennikarzy "Pod Gruszką"

9.02. (czwartek) 2012 r., godz. 18.00

ul. Szczepańska 1, I piętro

zapraszają na

 

 

spektakl poetycko-muzyczny

 

ZANIM ODEJDĘ

ŚWIATU WYŚPIEWAM

 

słowo - Magdalena Węgrzynowicz-Plichta

 

vocal - Agnieszka Dulny

 

gitara - Magdalena Dąbroś

 ___________________________________________________________________________________________






 ___________________________________________________________________________________________




ŁĄCZY NAS PASJA TWORZENIA (2)

 

Eligiusz Dymowski  Jadźka Malina  Piotr Oprzędek

 

 

W drugim spotkaniu z cyklu "Łączy nas pasja tworzenia", które odbyło się 23 stycznia 2012 r. w Śródmiejskim Ośrodku Kultury w Krakowie wzięło udział trzech kolejnych autorów: Eligiusz Dymowski, Jadźka Malina i Piotr Oprzędek.

Twórców tych nie łączy miejsce zamieszkania - Jadźka Malina mieszka w Trzebuni k. Stróży, Eligiusz Dymowski w Krakowie a Piotr Oprzędek w Stróży pod Myślenicami.

Nie łączy ich przynależność do zawodowych literackich związków twórczych - Jadźka Malina, poetka niezrzeszona, Eligiusz Dymowski należy do Krakowskiego Oddziału Stowarzyszenia Pisarzy Polskich a Piotr Oprzędek jest członkiem Krakowskiego Oddziału Związku Literatów Polskich. Również dorobek literacki każdego z nich jest różny.

Spoiwem łączącym trójkę zaproszonych poetów jest wspólna pasja - pasja tworzenia. Taki właśnie był zamysł inicjatorki i organizatorki cyklu, cieszącego się dużym zainteresowaniem wśród poetów i miłośników literatury, prezes KO ZLP Magdaleny Węgrzynowicz-Plichty, która zaprasza do udziału w spotkaniach autorów o różnych światopoglądach, reprezentujących różne zrzeszenia literackie, odmienne poetyki, różniących się stażem i dorobkiem pisarskim.

Prowadząca wieczór Magda Węgrzynowicz-Plichta zwróciła uwagę na dodatkowe ogniwo, łączące trzech zaproszonych poetów - ich przynależność do Myślenickiej Grupy Poetyckiej "Tilia". Historię działającej od 10. lat grupy przybliżyła jej opiekunka Jadźka Malina. Podkreśliła ona, iż jest to jedyna literacka grupa w powiecie myślenickim, skupiająca 10. aktywnych członków. Założycielem "Tilii" był Piotr Oprzędek. Przez kolejne lata skład grupy ulegał zmianom. Ostatecznie na dzień dzisiejszy w skład grupy TILIA wchodzą: Jadwiga Malina (obecnie kierownik grupy), Piotr Oprzędek, Antonina Sebesta, Jolanta Szymska-Wiercioch, Sławomir Hapoński, Inga Malina, Agnieszka Zięba, Joanna Pietrzyk, Dominika Ostafin. Członkami honorowymi są natomiast Eligiusz Dymowski oraz Maciej Naglicki. W latach 2006/2010 aktywnym i cenionym członkiem grupy była przedwcześnie zmarła w lipcu 2010 poetka Elżbieta Guśpiel.

Zrzeszeni w niej poeci nawiązali artystyczną współpracę z, obecną na spotkaniu w Śródmiejskim Ośrodku Kultury w Krakowie, Dyrektorką Domu Greckiego w Myślenicach Panią Bożeną Kobiałką i wspólnie, w pięknych muzealnych wnętrzach, organizują okolicznościowe imprezy literackie, zapraszając na nie również krakowskich poetów. Gościli tam m.in.: Irena Kaczmarczyk, Aneta Kielan, Jan Kirsz, Janusz Kutyła, Krzysztof Łojek, Joanna Rzodkiewicz, Anna Pituch-Noworolska i Magdalena Węgrzynowicz-Plichta.

Po indywidualnej prezentacji wierszy przez zaproszonych gości, prowadząca spotkanie rozmawiała z nimi o pasji twórczej, o procesie powstawania dzieła, inspiracjach, natchnieniu i impulsach towarzyszących pisaniu poezji.

 

Warto przytoczyć wypowiedzi poetów:

 

Piotr Oprzędek: jestem ilustratorem życia, moje wiersze powstają z obserwacji świata, inspirują mnie zachowania ludzkie, zdarzenia. Kiedy poczuję w sobie ów niepokój, swoisty impuls, muszę niezwłocznie go z siebie wyrzucić, zapisać. Potem cyzeluję, skreślam, dopracowuję. I - z humorem dopowiedział - wolałbym zgubić pół stówki, niż jedno słowo z poetyckiego kontekstu, gdybym go nie zdążył zapisać.

 

Jadźka Malina: nie wiem, skąd przychodzą do mnie wiersze; wiersz mnie przeważnie zaskakuje i piszę go od razu, od początku do końca, bez poprawki ; dopracowanych wierszy nie lubię, ale zdarza mi się niekiedy posiedzieć nad tekstem dłużej. Wiersz jest dla mnie jakimś prezentem - dodała - jakimś prezentem. skądś.

 

Eligiusz Dymowski: od dziecka byłem blisko literatury, poezji. Wiedziałem, że jest we mnie coś artystycznego. Zanim zostałem księdzem - kontynuował - już byłem poetą. Poezja mnie zaskakuje w najbardziej nieoczekiwanych momentach, np. w czasie prowadzenia samochodu, co powoduje, że muszę kilkakrotnie stawać na poboczu, aby nie umknęło mi słowo, do którego podchodzę z ogromnym szacunkiem.

Wyznał też, iż uprawianie krytyki literackiej spowodowało 5-letnią przerwę w edycji nowego tomu wierszy. Wydał natomiast w 2011 r. znakomitą książkę "Zerwane kartki kalendarza"(Miniatury poetyckie prozą), z której przeczytał dwa bardzo wzruszające teksty, m.in. "Czekając na wyrok".

W jednej kwestii trójka autorów pozostawała zgodna: tzw. natchnienie twórcze "spływa na nich" niespodziewanie i są na ów impuls przygotowani. Utożsamili się z tym stwierdzeniem, obecni na sali, krakowscy poeci, którzy licznie przybyli do Śródmiejskiego Ośrodka Kultury, aby ponownie wysłuchać pięknych, lirycznych wierszy Eligiusza Dymowskiego, dotykającej mikroklimatu natury liryki Jadźki Maliny i poezji Piotra Oprzędka, zamykającej w słowach ulotne mgnienia rzeczywistości.

 

W subtelne strofy poetyckie wkomponowała się równie delikatna i nastrojowa muzyka. Oprawili nią wieczór Małgorzata Wilczyńska (fortepian) i Grzegorz Mazur (akordeon).

 

Z uwagi na obszerny dorobek twórczy i osiągnięcia literackie zaproszonych autorów przytoczę w skrócie ich biogramy artystyczne, fragmenty recenzji wraz z jednym utworem poetyckim:

 

Jadźka Malina - Mieszka w Trzebuni.

Wydała 3 tomy poezji: Szukam Ciemna (1996), Zanim (2007), Strona obecności (2010). Jej wiersze ukazały się na łamach m.in. Dziennika Polskiego, Sycyny, Odry, Regionów, Poezji dzisiaj, Knjiazevnika (Serbia), Frazy. Wydaje też w wielu edycjach zbiorowych i wydawnictwach pokonkursowych. Tłumaczona na język serbski przez Biserkę Rajcic oraz ukraiński przez Aleksandra Gordona. W 2010 roku wyróżniona Nagrodą Starosty Powiatowego w Myślenicach za całokształt pracy twórczej. Jest opiekunką  Myślenickiej Grupy Poetyckiej "Tilia".

"Oddalona od środowiska literackiego samotnie szlifuje swoje soczewki poetyckie skupiające detale mikroklimatu przyrody. Potrafi z nich prawie po Leśmianowsku odczytać prawdy uniwersalne dotyczące istnienia, przemijania, miłości i śmierci. Poetka z Trzebuni ma własną dykcję, oryginalny styl prowadzenia narracji, operowania rytmem a niekiedy rymem". Józef Baran (do tomu: "Strona obecności")

 

Strona obecności

 

Nie zabieraj

mi jej

choć

musisz zabierać

ocal

jak ona ocala

rozgrywając się

w owadzim rozproszeniu

aż po same końce

widoku

patrz z daleka

jak się z nią rozstaje

jak kąsa

rozcina nas ta obecność

na równowadze tła

ledwo się trzymam

 

                   (z tomu: Strona obecności)

 

Eligiusz Dymowski - Franciszkanin, wykładowca teologii pastoralnej, poeta i krytyk literacki. Studiował w Instytucie Teologicznym Księży Misjonarzy w Krakowie i na Uniwersytecie Laterańskim w Rzymie. W 2001 roku doktoryzował się w Papieskiej Akademii Teologicznej w Krakowie. W latach 1999-2005 rektor Wyższego Seminarium Duchownego OO. Franciszkanów w Krakowie - Bronowicach Wielkich. Obecnie jest przełożonym i proboszczem franciszkańskiej parafii w Krakowie - Bronowicach Wielkich. Zajmuje się pracą dydaktyczną, naukową i literacką. Od 2007 roku członek Krakowskiego Oddziału Stowarzyszenia Pisarzy Polskich, Stowarzyszenia Autorów Polskich oraz Stowarzyszenia Akademia Europaea Sarbieviana. Autor licznych publikacji z zakresu teologii i literatury.

Opublikował tomy wierszy: W cieniu drzew (1988), Wołanie głębin (1990), Krople nadziei (1992),Tęsknota do bezimienności (1993),Cierpienie anioła (1995), W poczekalni świata (2000), Okruchy poezji (tomik polsko-włoski ) 2003, Przemilczenia (tomik polsko-angielski )2005, Wędrówki z Nolis (2006). Ponadto jest autorem książek: I ministeri laicali nell' ecclesiologia di Y. M.J. Congar (2001), W ciszy Boga (2001), współtłumacz książki Giosue Borsiego Rozmowy (1997).

"Zazdroszczę poecie tego, że umie znaleźć ciszę, obłaskawić codzienność, obudzić dobre myśli, zapamiętać chwile, szukać nowych ścieżek, dziękować, modlić się w drodze, uczyć się miłości, przepraszać, szukać jasności, pochylać się nad ciemnością, brać głęboki oddech, patrzeć jasno, patrzeć smutno. Eligiusz Dymowski jest jednocześnie modlitewny i zwyczajny, nierzadko z duszą na ramieniu, a jednak pogodzony po franciszkańsku" - Marta Fox (do tomu: "Wędrówki z Nolis").

 

Hostia

 

Pozornie-

                       niewielka

lekkością nabrzmiała

a

cała Bogiem

                       ( z tomu: Wędrówki z Nolis)

 

Piotr Oprzędek - urodził się w Myślenicach. Obecnie mieszka w pobliskiej Stróży. Członek Krakowskiego Oddziału Związku Literatów Polskich i Stowarzyszenia Twórczego Artystyczno-Literackiego w Krakowie oraz Grupy Poetyckiej Każdy. Założyciel Grupy Tilia.

Wydał następujące tomy wierszy: Wierszowisko (1996), Ścieżką i autostradą (1998), W kaplicy snów (2000), Słowa (2003), Dziesięć na dziesięć (2004), I nic poza tym (2006), Na skrzydłach porannych aniołów (2007). W 2011 roku ukazał się wybór wierszy: Krople odmierzonego czasu. Jego utwory poetyckie tłumaczone były na język fiński.

Drukował wiersze w kilkudziesięciu antologiach i almanachach, m.in. w wydawanych cyklicznie: Krakowskiej Nocy Poetów, Bronowickim Karnawale Literackim i Pożegnaniu Lata pisarzy i artystów. Laureat wielu ogólnopolskich i międzynarodowych konkursów poetyckich. Wyróżniony Nagrodą Powiatu Myślenickiego w dziedzinie kultury i sztuki.

"Poetą rewolucyjnym Piotr Oprzędek nie jest. Nie jego zadaniem jest zmienianie świata. Bliższa jest twórcza kontestacja, ale zdecydowanie najbliżej mu do poezji, której celem jest rozumienie i opisywanie" - Anna Witalis-Zdrzenicka (do tomu: "Słowa");

"Autor w swojej poezji zamierza utrwalić świat, o którym wie, że jest przemijający, a zarazem odwieczny, podlegający ciągłym metamorfozom. Świat okaleczony, tajemniczy, nieogarnięty a piękny, dostępny tylko w okamgnieniu, kiedy w spojrzeniu objawia się ukryty ład, bo poezja jest lustrem psyche poety." - Józef Janczewski ( do tomu: "Krople odmierzonego czasu").

 

 

Spostrzeżenie

 

słyszałem odgłos życia

w osamotnionym kamieniu

 

jego serce

schowane pod granitowym płaszczem

biło 

                        ( z tomu: Krople odmierzonego czasu)

Kraków, 24.01.2012

 

tekst: Irena Kaczmarczyk

foto: Aneta Kielan


Bohaterowie wieczoru - w środku Jadźka Malina od lewej strony Piotr Oprzędek z prawej strony Eligiusz Dymowski



Zapraszam do obejrzenia galerii!




 ___________________________________________________________________________________________






 ___________________________________________________________________________________________




WIECZÓR AUTORSKI DOROTY LORENOWICZ W OBIEKTYWIE ANDRZEJA MAKUCHA




Dorota Lorenowicz i Magdalena Węgrzynowicz-Plichta



Zapraszam do obejrzenia galerii!




http://artfotosy.blogspot.com/


 ___________________________________________________________________________________________




Literackie Wieczory na Kazimierzu (9)

 

     "7 światów" Doroty Lorenowicz" - tak zatytułowała swoje spotkanie bohaterka wieczoru literackiego, który odbył się 18 stycznia 2012 roku na Krakowskim Kazimierzu w Hotelu Rubinstein Residence. Zaczerpnęła go z 3.tomu poezji "Moje 7 światów", który wydała w roku 2003. Nie nastręcza kłopotu, znającym naszą koleżankę, uzasadnienie tegoż tytułu, wszak Dorota Lorenowicz, członkini Krakowskiego Oddziału Związku Literatów Polskich, autentycznie żyje w wielu światach. Może nawet jest ich więcej niż siedem. Aktywność popularnej, krakowskiej poetki jest wyraźnie dostrzegana: w działalności literackiej, w pracy zawodowej, jak i też w tzw. prozie życia.

     Dorota Lorenowicz ceni sobie i uwielbia - co często podkreśla - kontakt z publicznością. Sama więc przed prezentacją, ogarniając wzrokiem wypełnioną po brzegi Literacką Piwnicę Państwa Pierścionków, powiedziała: jaka jestem szczęśliwa, że Bóg mi dał tylu przyjaciół.

     I dlatego Dorota Lorenowicz promuje swoje wiersze w różnych miejscach i przy każdej nadarzającej się okazji: w ekskluzywnych komnatach (Zamek w Niepołomicach), w Lochu Camelocie, na antenie rozgłośni radiowych (Radio Kraków, Radio Alfa, Program I Polskiego Radia), w wielu domach kultury w Krakowie i poza nim (w elitarnym bydgoskim "Węgliszku", w Ostrołęce), podczas literackich plenerów na północy Polski (Nauczycielski Klub Literacki), na Międzynarodowej Galicyjskiej Jesieni Literackiej, czy też pod 400 -letnią lipą w prywatnej posiadłości, gdzie w ubiegłym roku zaprosiła wszystkich członków naszego oddziału na Integracyjne Ognisko Literackie (czyt."Pod Wielkim Wozem w "Orczykówce").

     Poetce często towarzyszy instrument muzyczny, głównie gitara. I podobnie, jak z wierszami, używa jej przy każdej sposobności, wzbogacając tym samym okolicznościowe, nie tak rzadkie też, posiady literackie. Tym razem nie przyniosła instrumentu, gdyż na tle nastrojowych i zachwycających wideoklipów autorstwa Aldony Zielińskiej, Niezależna Grupa Teatralna Porfirion , prowadzona przez Annę Blaschke i Halinę Markiewicz, wykonała (z ekranu) kilka piosenek do słów Doroty Lorenowicz i muzyki Grażyny Łapuszek. Usłyszeliśmy w piwnicach Rubinsteina znane teksty: Kraków - miejsce ukojenia, Pamięci Piotra S., Donoszę Ci, że. Pokaz zakończyły zdjęcia posiadłości Państwa Lorenowiczów - "Orczykówki", której podwoje otwarte są - jak kilkakrotnie podkreślała twórczyni wierszy  -  dla przyjaciół i artystów.

     Wieczór literacki w Rubinsteinie miał charakter retrospektywny. Podzielony na 3 części: Mój świat - Mój Kraków, Mój świat - Mój Mężczyzna i Mój świat - Moja Orczykówka.

Autorka czytała teksty, na przemian z prowadzącą spotkanie prezes KOZLP Magdaleną Węgrzynowicz-Plichtą, z wszystkich dotychczas wydanych tomów: Tobie Mężczyzno (1999), To ja .kobieta (2001), Moje 7 światów (2003) i Duże i małe formaty (2009).

W tym ostatnim zbiorze Dorota Lorenowicz, oprócz wierszy, opublikowała siedem utworów epickich, rozproszonych wcześniej w wydaniach prasowych. Jak pisze we wstępie do książki wieloletni dziennikarz "Głosu Nauczycielskiego", zresztą też znakomita warszawska poetka Maria Ewa Aulich , jest to portret wewnętrzny słowem malowany. zwierzenia z rzeczywistości, odczuwanej całym, nie tylko literackim jestestwem. Z tego właśnie tomu "Małe i duże formaty" Dorota Lorenowicz przeczytała w całości, nagrodzone w konkursie, opowiadanie "Moje podwórko". Przy okazji, wspominając dzieciństwo spędzone w 500-letniej kamienicy nieopodal Małego Rynku w Krakowie, przywołała nazwiska Piotra Skrzyneckiego, Mieczysława Święcickiego oraz zaczarowanego dorożkarza Jana Kaczary.

    W drugiej części spotkania "Mój świat- Mój mężczyzna" wybrzmiały wiersze osobiste z "dwu-tomiku", jak to określiła poetka: "Tobie Mężczyzno" i "To ja .kobieta".

    Natomiast w trzeciej odsłonie podzieliła się ze słuchaczami krótkimi impresjami, zainspirowanymi sielskim pejzażem i letnią rezydencją oraz przybliżyła historię

 "Orczykówki", jak również znalezionego tam starego medalionu, który - jak mówiła - zawsze nosi przy sobie.

    Przed finałem spotkania odczytała kilka limeryków. A prowadząca wieczór Magdalena Węgrzynowicz-Plichta zacytowała fragmenty pochlebnych recenzji, które ukazały się na łamach kilku czasopism literackich.

     Dla uzupełnienia biogramu poetki należy dodać, iż jest pedagogiem, geografem, absolwentką Uniwersytetu Jagiellońskiego. Należy do Stowarzyszenia Twórczego Artystyczno-Literackiego i publikuje utwory w licznych almanachach, antologiach literackich oraz na łamach prasy. Jej interesujące opowiadanie "Epitafium dla Olsena" można  odnaleźć w ostatnim numerze "Krakowskiego Literata"(2010/2011).

Dorota Lorenowicz była też nagradzana w wielu konkursach literackich lokalnych i ogólnopolskich (m.in. w Karczewie).

     Wieczór autorski "7 światów" zamknęła wypowiedź Pani Marzeny Pierścionek, która podziękowała poetce oraz prowadzącej imprezę literacką Magdalenie Węgrzynowicz-Plichcie, zapraszając do dalszej artystycznej współpracy.

     Wydarzenie poetyckie, już tradycyjnie, w obiektywie utrwalali: Aneta Kielan, Andrzej Makuch i Andrzej Walter.

Moje siedem światów

Mam z Tobą siedem światów!
Nie siedem, sześć.
Ten siódmy, tylko mój
jest ucieczką od Ciebie.

W tym tylko moim świecie,
jak w rosyjskiej Matrioszce
są jeszcze inne światy.
Otwieram je, dotykam
noszę w sobie
i usiłuję obłaskawić.

Zamykam się w nich
na skobel przezorności.
Skulona, najdalej od okien i drzwi
czekam,
aż w świecie na zewnątrz
poukładasz i dopasujesz do siebie
porozrzucane klocki lego
swojej osobowości.

                         (z tomu "Moje 7 światów")

Wybredny smok

 

Smok wawelski powrócił do jamy,

blady strach padł na wszystkie damy.

Lecz bestia żreć nie chciała,

choć z głodu wręcz padała

bo miały niekompletne organy!

 

                           (z tomu "Duże i małe formaty")

 

Kraków, 19.01.2012

 

tekst: Irena Kaczmarczyk

foto: Andrzej Walter

 




Dorota Lorenowicz



Zapraszam do obejrzenia galerii!


 ___________________________________________________________________________________________






 ___________________________________________________________________________________________






 ___________________________________________________________________________________________




Promocja tomiku "To to" Pawła Kuzory w obiektywie Andrzeja Makucha




Finał promocji tomiku poetyckiego To to Pawła Kuzory z prawej strony prowadząca Magdalena Węgrzynowicz-Plichta i autor Paweł Kuzora oraz Zespół DUCH



Zapraszam do obejrzenia galerii!




http://artfotosy.blogspot.com/


 ___________________________________________________________________________________________




"To to" - promocja tomu poetyckiego Pawła Kuzory

 

     W cyklu "Niezatarte autografy" dnia 12 stycznia 2012 roku w Klubie Dziennikarzy Pod Gruszką odbyła się promocja kolejnego tomu poetyckiego Pawła Kuzory pt."To to". Autor książki, oszczędny w słowach - choćby zawężając imię własne na okładce do dwóch liter "eł" czy nadając tytuł książce, ograniczający się do dwóch zaimków określonych (wskazujących) " To, to" - w podobnej konwencji zaprezentował wiersze z promowanej publikacji. Bez komentarzy, bez przybliżenia drogi twórczej, bez zbędnych słów. Po prostu - czysty tekst. Czysta poezja. I piękna, oryginalna oprawa muzyczna 7-osobowego Zespołu "DUCH" w składzie: Regina Bogacz (wokal), Przemek Dajcz (altówka), Wiktor Machowski (perkusja), Łukasz Madej (kontrabas), Piotr Aleksander Nowak (gitara), Natalia Orkisz (wiolonczela), Stanisław Słowiński (skrzypce).

 

     Tomik "To to" wydany przez Wydawnictwo SIGNO zawiera 48 utworów o treści różnorodnej, chociaż poeta oscyluje wciąż wokół tematów egzystencjalnych, prowadzi nieustanny dialog z Bogiem, pyta o sens istnienia. Dotyka też intymnej sfery doznań - miłości. Nie stroni - i to należy podkreślić - od mocnych sformułowań, zaskakujących puent.

 

     Paweł Kuzora w niekonwencjonalny sposób przedstawia swój biogram na przedostatniej stronie tomu "To to":

     "Paweł Kuzora - ur.19 lipca 1960 roku na ulicy Kantaka w Poznaniu, we wspaniałym sąsiedztwie Jonasza Kofty. Bez niebieskiego paska, za to z niezwykle histeryczną opinią grona pedagogicznego, absolwent szkoły podstawowej numer 43, a także 29. "Słuchacz" 11 szkół średnich. Absolwent poznańskiej "Sorbony", czyli pomaturalnej szkoły handlowej. Mimo nalegań samego wieszcza, Adama Mickiewicza, rzuca po kilku miesiącach uczelnię jego imienia i ucieka przed poborem na południe. Tutaj, w sercu Polski, zakłada rodzinę i na przestrzeni 15 lat staje się współtwórcą trzech bestsellerów: Bartłomiej, Karol, Jakub. I chociaż rzesze fanów, w ogromnym podnieceniu oczekują na tom 4, lub jak kto woli na ciąg dalszy - Paweł Kuzora niezłomnie, a także całym sercem i duszą oddaje się poezji. Sztuce może bardziej marginalnej, ale za to wydawać by się mogło - bezpieczniejszej".

 

      Z innej notki biograficznej, zamieszczonej w tomie wierszy "Kotwica moich snów"(2010), dowiadujemy się o jego dorobku twórczym i działalności literackiej.

W latach 1985-1987 Paweł Kuzora był członkiem Koła Młodych przy Krakowskim Oddziale Związku Literatów Polskich. Wspólnie z panią Marzeną Brodą założył Grupę poetycką Akwarium. Jego wiersze ukazały się w Życiu Literackim, Spojrzeniach, Tumulcie, Okolicach. Był także założycielem i twórcą amatorskiego teatru Endo oraz laureatem  Turnieju Jednego Wiersza w klubie Pod Jaszczurami. W 2011 roku zajął 3 miejsce w XIX Ogólnopolskim Konkursie Poetyckim "Dać Świadectwo", organizowanym przez Śródmiejski Ośrodek Kultury w Krakowie.

 

Wiersz pt. "Kształt" (cytowany poniżej) jest zapowiedzią kolejnej książki poetyckiej.

 

Spotkanie promocyjne z cyklu "Niezatarte autografy" (przy wypełnionej do ostatniego krzesła Sali Fontany) tradycyjnie poprowadziła Magdalena Węgrzynowicz-Plichta.

 

To to

 

U nas coś się dzieje zawsze

 

Jak nie to to co innego

I nic się nie kończy

Co się nie zaczęło

 

W kamiennym świecie

Trzeba być z kamienia

 

By to zrozumieć

Drzewa sięgają nieba

I rozkwitają gwiazdami

 

A noc wisi tuż nad głowami

I trębacz co odleciał z gołębiami

 

Przypadek

 

Próbuję wyobrazić sobie

Że śmierć jest początkiem

A życie nie jest koniecznością

Że istnieję bez powodu

A umrę przez przypadek

 

Kształt

 

Jak to zwykle bywa miłość

To ucieczka z własnego świata

W świat drugiej osoby

 

To droga nie do przemierzenia która

Rozpływa się w patetyczne upodobania

 

Innymi słowy kto szuka miłości

Ten ogarnia świat i nadaje mu kształt

 

 

Kraków, 13.01.2012

 

Tekst: Irena Kaczmarczyk

Foto: Aneta Kielan

 

 


Paweł Kuzora czyta wiersze w czasie promocji



Zapraszam do obejrzenia galerii!




 ___________________________________________________________________________________________




Spektal "Szpital dla nietutejszych" w obiektywie Andrzeja Makucha




Przed spektaklem zapowiada Marzena Dąbrowa Szatko



Zapraszam do obejrzenia galerii!




http://artfotosy.blogspot.com/


 ___________________________________________________________________________________________




IDZIE MŁODOŚĆ, CZYLI "SZPITAL DLA NIETUTEJSZYCH"

     Dnia 9 stycznia 2011 r. w Śródmiejskim Ośrodku Kultury gościłam na spektaklu Grupy Teatralnej "Nietutejsi" z X LO w Krakowie. Spektakl wzbudził moje zainteresowanie z kilku przyczyn. Jako absolwentka wspomnianego liceum czułam potrzebę spojrzenia oczami młodych, po 30 latach od opuszczenia murów tej szkoły. Agnieszka Sala - autorka scenariusza i prezentowanych na początku spektaklu utworów poetyckich - jest członkiem Koła Młodych KOZLP. Natomiast Opiekunem Grupy Teatralnej z X LO jest Marzena Dąbrowa Szatko - Opiekun Koła Młodych KOZLP, osoba, o której wiem, że kocha młodzież i nieustannie wspiera jej twórcze pomysły.

     Młodzi ludzie odbierają rzeczywistość wszystkimi zmysłami. Chcą doświadczać miłości i docierać na szczyty marzeń, ale świeżość i delikatność ich wnętrza sprawia, że niepowodzenie, krytykę, stratę przeżywają w dramatyczny sposób: ucieczką w głąb siebie lub buntem. To młodość sprawia, że "słysząc muzykę" w jej pierwotnym brzmieniu są wyczuleni na wszystkie fałszywe nuty, puste gesty, obłudę. Widzą w sposób jaskrawy i jednoznaczny. Jest czarne i jest białe, a szarości to już odcienie najczęściej znane dorosłym. Czy nie powinniśmy zadać sobie pytania o nasz udział w tworzeniu palety szarych barw? Jakże często gasimy dobry, młodzieńczy zapał, w którym jest tyle twórczego potencjału. Temat szpitala dla ludzi odbiegających od ogólnie przyjętych przez społeczeństwo norm jest tematem powracającym w kolejnych pokoleniach twórców. To krytyka, to potrzeba bezgłośnego krzyku, próba szukania własnego JA. Młody człowiek wchodzący ze swoją oceną rzeczywistości w świat dorosłych staje niejednokrotnie przed ścianą braku zrozumienia lub wręcz całkowitego odrzucenia jego potrzeb. Uciekając w izolację albo bunt, tak naprawdę szuka miejsca dla samego siebie, szuka przestrzeni do życia, własnego życia, a nie takiego, jak wyreżyserowali dla niego dorośli. Jest to odwieczne prawo młodości i naturalna kolej rzeczy.

     Dialog Hamleta z Fortynbrasem (wpleciony fragment tekstu Herberta z "Trenu Fortynbrasa"), to przeciwstawienie sobie świata idealisty i realisty. Czyżby wygrywał realista?

     Co to znaczy być normalnym, a kiedy człowiek staje się obłąkany? Kto uznała się za Boga i wytyczył granicę?

     Zadał już to pytanie Ken Kesey w swojej powieści "Lot nad kukułczym gniazdem", zekranizowanej w 1975 roku, z brawurową rolą Jacka Nicholsona.

     Paulo Coelho pisze natomiast w swojej autobiografii o buncie młodości, jaki obudził się w nim po próbach tłumienia przez rodziców jego zamiłowania do literatury. I tak w wieku 17 lat Paulo miał już za sobą dwa pobyty w szpitalu psychiatrycznym, gdzie wysłany przez "troskliwego" ojca był poddawany terapii elektrowstrząsowej. Trzydzieści lat później Paulo napisał powieść p.t. "Weronika postanawia umrzeć". A my czytając pytamy, dlaczego Weronika postanawia umrzeć?

     Kolejny przykład: Susanna Kaysen i "Przerwana lekcja muzyki". Dlaczego siedemnastolatka nie potrafi odnaleźć się w otaczającej ją rzeczywistości?

     Agnieszka Sala, autorka scenariusza, wykorzystała teksty swoje, Zbigniewa Herberta i Ireny Conti, aby przedstawić taki właśnie bezduszny obraz współczesnego społeczeństwa, dla którego regulamin i procedura postępowania jest ważniejsza od samego człowieka, i jego wewnętrznego rozdarcia. Przypadek kliniczny dobry jest do obserwacji. Empatia nie jest potrzebna, próba zrozumienia niezasadna.

     A.S. Neill, twórca szkoły Summerhill w Wielkiej Brytanii w swojej książce "Summerhill" pisał: "Nie ma w tych dzieciach agresji, ponieważ nikt wobec nich nie jest agresywny", "Nie jestem geniuszem, jestem tylko człowiekiem, który porzucił chęć kierowania każdym krokiem dziecka". Mowa jest o dzieciach, ale właśnie wtedy wszystko się zaczyna.

     Cieszy fakt, że Agnieszka Sala i młodzi artyści z X LO odważnie podjęli trudny temat. Po takim spektaklu, my dorośli, musimy koniecznie spojrzeć w głąb siebie i być może dokonać wiwisekcji własnego sumienia.

         W spektaklu

"Szpital dla nietutejszych, czyli jak wyprowadzić człowieka z człowieka" (scenariusz: Agnieszka Sala na podstawie twórczości własnej, Zbigniewa Herberta oraz Ireny Conti)

wystąpili:

Aleksandra Dąbek, Arkadiusz Dec, Dominik Jarzyna, Kamil Jastrzębski, Magdalena Kawałek, Anna Knap, Beata Kubańska, Sofia Mietielica, Katarzyna Morawska, Klaudia Muniak, Hanna Piech, Anna Puchała, Patrycja Pudek, Zoya Shakhgeldyan, Łukasz Świerkosz, Aleksandra Wróblewska, Paweł Wydrzyński, Joanna Zbroja, Joanna Ziętara, Sylwia Ziętara, Anna Zmieniewska.

 

Tekst: Renata Batko

Foto: Magdalena Węgrzynowicz-Plichta

 

 

 

 


Spektal Szpital dla nietutejszych. Grupa Teatralna X LO w Krakowie, z prawej strony siedzi autorka Agnieszka Sala



Zapraszam do obejrzenia galerii!




 ___________________________________________________________________________________________






 ___________________________________________________________________________________________




-------------------------------------------------------------------------------------------------

 

Krakowski Oddział Związku Literatów Polskich

i Klub Dziennikarzy "Pod Gruszką"

 

zapraszają na wieczór literacki z cyklu

 

Niezatarte autografy

 

w programie promocja tomu poetyckiego

 

Pawła Kuzory

 

"TO TO"

recytacja - Autor

 

oprawa muzyczna - Zespół DUCH

 

w składzie:

Piotr Aleksander Nowak - gitara
Regina Bogacz - wokal
Stanisław Słowiński - skrzypce
Przemek Dajcz - altówka
Natalia Orkisz - wiolonczela
Łukasz Madej - kontrabas

 

prowadzenie - Magdalena Węgrzynowicz-Plichta

 

12.01. (czwartek) 2012 r., godz. 18.00

ul. Szczepańska 1, I piętro

 

-------------------------------------------------------------------------------------------------


 ___________________________________________________________________________________________






 ___________________________________________________________________________________________






 ___________________________________________________________________________________________






 ___________________________________________________________________________________________




PROMOCJA TOMIKU "WILCZY BILET" GRZEGORZA GNIADEGO W OBIEKTYWIE ANDRZEJA MAKUCHA




Od strony lewej Jerzy Jarosz Grzegorz Gniady Jakub Klisiak i Mateusz Dejko



Zapraszam do obejrzenia galerii!




http://artfotosy.blogspot.com/p/na-zywo.html


 ___________________________________________________________________________________________




"WILCZY BILET" - POETYCKI DEBIUT GRZEGORZA GNIADEGO

 

 

     Debiutancki tomik Grzegorza Gniadego zatytułowany "Wilczy bilet" ujrzał światło dzienne. Wielka tu zasługa darczyńców, w tym niemieckiego poety Christopha Heubnera oraz Leszka Szustera - dyrektora MDSM-u w Oświęcimiu jak również pani Prezes Krakowskiego Oddziału Związku Literatów Polskich Magdaleny Węgrzynowicz-Plichty, która zredagowała i wydała ten tomik. Jego promocja miała miejsce 2 stycznia 2012 w Śródmiejskim Ośrodku Kultury w Krakowie w cyklu spotkań literackich "Orszak Apollina".

   Grzegorz jest pewnego rodzaju efemerycznym "zjawiskiem" na mapie literackiego Krakowa. Widuje się go na wielu wieczorach poezji. Zmierzwiony włos, na piersi zawieszony obrazek pięknej kobiety, zbuntowane spojrzenie - słowem, już przy pierwszym kontakcie odczuwamy, że chadza swoimi ścieżkami. Tym razem zaprasza nas na wspólną przechadzkę. Dedykacja wyjaśnia kim jest owa muza na piersi. To Dorota Kołodziej "Doris", i jak sam deklaruje w wierszu "Życie": "Droga mego istnienia wiedzie przez / Ciebie / Wije się u Twych stóp jak wąż boa (.)".

Nasza przechadzka nie będzie łatwa. Poeta zaprasza nas raczej na ekstremalną i karkołomną wyprawę, co można odczuć już w przywołanym krótkim erotyku, kiedy pisze "Gdy zasypiam udręczony światłem dnia" i płynnie przechodzi w wiersz "Mądrość" będący jego wizją, kim jest dla świata poeta:

 

"Poeta-człowiek piękny i brzydki

a nade wszystko głuchy

 

siedzi na najwyższym szczycie

wpatrzony w niszę pełną pajęczyn

przesiąknięty tysiącem oczu

zaklina samogłoski

podkreśla paznokciem trudne słowa

 

nie dotykaj go jest przezroczysty

wczoraj widziałem jak płacze z Mądrości"

 

     Poezja Grzegorza Gniadego jest ważna. Ogarnia cały świat klamrą niepokoju o jego los, zatracane zasady, sprzedawane wartości. To świat nie tylko naszego podwórka. To nawet nie tylko świat naszego kraju czy naszej europejskiej - niby lepszej - cywilizacji. To świat pełny całego świata. "Zaklęte samogłoski" i "trudne słowa" określają wieczny bunt człowieka budującego mozolnie "lepsze jutro". Z jakże różnymi skutkami, na coraz mniejszym globie - zamieszkanym przez tak zwaną ludzkość. Człowiek jest istotą walczącą nie tylko o byt, lecz również o idee. O nowy - być może wspaniały - świat. Te wersy niepokoją. Pytają nas o sens rewolucji. Ukazują brud cywilizacji. Dotykają spraw społecznych i wplątanych w nie - czysto ludzkich. Te wiersze budzą skojarzenia. Z wystawami fotografii prasowej emanującymi "newsem", tym oczekiwanym przez masy "eventem", bo "się dobrze sprzeda". Obrazy takich wystaw żywią się tragedią, śmiercią i cierpieniem. Grzegorz jak Ryszard Kapuściński, genialnie łączy taki właśnie obraz z prostotą uczuć każdego człowieka. Każdego z nas. Tak, tak. Nie łudźmy się, że pokój i wolność są na dane na zawsze. Poeta pokazuje, że pod drastycznym obrazem kryje się cały wachlarz uczuć , które ma każdy z nas i dlatego te obrazy tak bardzo wbijają się w świadomość ludzi wrażliwych. Są niejako przestrogą. Wyrzutem. Sygnałem do opamiętania, a zarazem do wyciągnięcia lekcji:

 

     W wierszu "Dzień Niepodległości" czytamy: "Ugrzęźliśmy trochę niechcący / pośród chodnikowych "Faktów" . (.)" Cudzysłów daje pewność o jakie "Fakty" chodzi. Ten tytuł prasowy żywi się najniższym ludzkim instynktem. Pazerną ciekawością sytego świata. Ów kontrast machiny medialnej z życiem każdego z nas pokazuje przejmująco wiersz "Czarny piątek" (dedykowany narodowi irańskiemu):

" dziesięć tysięcy kul

rozerwało młode serca

Z kieszeni marynarek wypadły

zakrwawione indeksy i niedokończone

wiersze miłosne".

     Mój boże. Jak mocny to obraz. Obraz, który serwują nam jakże często serwisy informacyjne. Jest pod tym obrazem drugie dno. Tam są takie same uczucia, tęsknoty i miłości, będące i naszym udziałem. Świat stał się małą globalną wioską. Poeta jest sumieniem tego świata. Zabiera nas w podróż, tą już wspomnianą - karkołomną wyprawę - do: Tybetu, Iranu, Hawany, Buenos Aires, do bojówkarzy, partyzantek Peru, Boliwii, Salwadoru . To nie sciene-fiction. Ci ludzie też cierpią, też kochają i też umierają. Zabiera nas poeta w wiele egzotycznych miejsc kuli ziemskiej. Czy daje jakąś odpowiedź? Jakąś receptę? A jakże . daje . W wierszu "Rozbite pragnienia" przywołuje pewien dialog. Jakże częsty dialog ludzi współczesnego świata, którzy nagle znaleźli się w gąszczu swoich życiowych wyborów po przeciwnych stronach barykady istnienia:

 

"Dlaczego tak bardzo mną gardzisz?

Jeszcze kilka lat temu chciałeś być

taki jak Stachura

Marzenia rozwiały się jak dym

 

Zapytałeś czego pragnę?

Odrobiny miłości - odpowiedziałem

Wyszedłeś bez słowa trzaskając drzwiami"

 

     Ta odrobina miłości jest chyba jedyną odpowiedzią. Wciąż trzymam w dłoniach "Wilczy bilet". Do najlepszego ze światów. Jestem tu tylko turystą. Może pielgrzymem? Poniosłem "koszty" tej podróży. Wy też je poniesiecie. Obyśmy tylko znaleźli, kolejną "odrobinę" miłości na tych poplątanych ścieżkach życia.

 

tekst i foto: Andrzej Walter

3 XII 2011 , Gliwice.

 

 





Zapraszam do obejrzenia galerii!




 ___________________________________________________________________________________________




Sponsor Literata Krakowskiego:





Literat Krakowski jest współfinansowany
ze środków Gminy Miejskiej Kraków
www.krakow.pl



 ___________________________________________________________________________________________




Promocja Literata Krakowskiego w obiektywie Andrzeja Makucha




Dorota Lorenowicz



Zapraszam do obejrzenia galerii!




http://artfotosy.blogspot.com/p/na-zywo.html


 ___________________________________________________________________________________________




Promocja "Literata Krakowskiego"

 

     W Krakowskim Oddziale Związku Literatów Polskich tradycją już się stało, że po zaraz po wydaniu, antologie i inne publikacje posiadające status wydań zbiorowych, mają uroczystą promocję z udziałem (w miarę możliwości) wszystkich autorów. Takie pierwsze publiczne wspólne czytanie antologii ma dla nas ogromne znaczenie z tego względu, że mieszkańcy Krakowa oraz środowisko literackie postrzega nas nie tylko jako poszczególnych twórców zrzeszonych w ZLP, ale jako pewną grupę o znaczącym dorobku artystycznym.

     Ale i dla nas takie wspólne wystąpienie ma przynajmniej jedno zasadnicze znaczenie - zacieśnia istniejące przyjacielskie więzy jeszcze bardziej. Takie wydarzenie literackie staje się także świętem samej książki i ważnym dniem dla autora, bo od razu w kontakcie z czytelnikiem, nawet po przeczytaniu fragmentu powieści lub opowiadania, otrzymuje on komunikat zwrotny. Kiedy czytając, wywołuje emocje u słuchaczy, a nastrój potęguje "głęboka prawie namacalna" cisza na sali i skupienie na twarzach, doświadcza przekonania, że naprawdę warto pisać.

     Koniec 2011 roku był dla Zarządu i członków Krakowskiego Oddziału Związku Literatów Polskich bardzo pracowity, gdyż promocja dopiero co wydanego "Literata Krakowskiego" przypadła właśnie na 29 grudnia. Odbyła się w Klubie Dziennikarzy "Pod Gruszką" i miała charakter spotkania literacko-muzycznego, a poprowadziła je Prezes KOZLP Magdalena Węgrzynowicz-Plichta. Na promocję tegorocznego podwójnego numeru (3/4 2010-2011) Literata Krakowskiego przybyli następujący autorzy: Renata Batko, Marzena Dąbrowa Szatko, Ignacy S. Fiut, Krystyna A. Jezierska, Joanna Krupińska-Trzebiatowska, Dorota Lorenowicz, Maciej Naglicki, Janusz Orlikowski, Danuta Perier-Berska, Joanna Rzodkiewicz, Alicja Tanew, Anna Pituch-Noworolska, Andrzej Walter, Hanna Wietrzny.

     Po przywitaniu autorów i gości, Prezes KOZLP Magdalena Węgrzynowicz-Plichta podziękowała wszystkim sponsorom i instytucjom, które przyczyniły się do powstania najnowszego "Literata Krakowskiego"; wymieniła kolejno: Prywatnego Sponsora, Radio Taxi Barbakan oraz Wydział Kultury i Dziedzictwa Narodowego Urzędu Miasta Krakowa, podkreślając, że obecne wydanie jest współfinansowane ze środków Gminy Miejskiej Kraków. Jako redaktor wydania podziękowała zespołowi redakcyjnemu: Marzenie Dąbrowie Szatko i Maciejowi Naglickiemu, osobom, które wykonały korektę 256 stron: Irenie Kaczmarczyk i Jakubowi Szatko oraz drukarni Towarzystwa Słowaków w Polsce za jakość i terminowość. Następnie, żeby wprowadzić w odpowiedni nastrój do wysłuchania fragmentów literatury pięknej (powieści i opowiadań), Izabela Jutrzenka-Trzebiatowska wykonała Sonatinę Maurycego Ravela. W tej części promocji wzięła także udział Ewa Kawalec-Latała, córka Juliana Kawalca, która odczytała obszerny fragment opowiadania ojca pt.: "Powrót do dzieciństwa". W dalszej części promocji, po wykonaniu przez Izabelę Jutrzenkę-Trzebiatowską Arabeski Roberta Schumanna, odczytane zostały fragmenty wspomnień i krytyki literackiej. Wtedy też Prezes KOZLP Magdalena Węgrzynowicz-Plichta podziękowała Andrzejowi Walterowi za udostępnienie fotografii do "Literata Krakowskiego" oraz obecnej na sali pani Grażynie Potoczek, która jest kierownikiem Klubu Dziennikarzy Pod Gruszką, za zaangażowanie i owocną współpracę. A na pożegnanie życzyła wszystkim obecnym: Do Siego Roku!

     Finał promocji "Literata Krakowskiego" miał bardzo aktualny akcent muzyczny - na zakończenie części oficjalnej wybrzmiały trzy kolędy w wykonaniu Hanny Swaryczewskiej (mezzosopran), przy akompaniamencie Izabeli Jutrzenki-Trzebiatowskiej.

 

 

Kraków, 30.12.2011

tekst: (info)

foto: Andrzej Walter

 

 

 


Promocja Literata Krakowskiego finał muzyczny kolędy w wykonaniu mezzosopran Hanna Swaryczewska akompanianet Izabela Jutrzenka-Trzebiatowska



Zapraszam do obejrzenia galerii!




 ___________________________________________________________________________________________




LITERAT KRAKOWSKI-

pismo Krakowskiego Oddziału Związku Literatów Polskich

 

 

     Literat Krakowski nr 3 -2010/ 4 - 2011 jeszcze pachnie świeżym drukiem. Dosłownie 2 dni temu wyszedł spod drukarskiej prasy Towarzystwa Słowaków w Polsce. Wydawcą pisma jest Wydawnictwo Signo, które wyjątkowo zadbało o szatę graficzną magazynu. Czarno-białe zdjęcie na okładce, zaprojektowanej przez Joannę Plichtę, jak i pozostałe, liczne fotografie wewnątrz, autorstwa naszego kolegi Andrzeja Waltera, zwracają na siebie uwagę poprzez nietuzinkowe ujęcia zabytków i miejsc charakterystycznych dla miasta Krakowa. Intrygujące, artystyczne zdjęcia pojawiają się przed każdym, kolejnym działem publikacji: prozą, esejem, krytyką literacką, wspomnieniami, wywiadem, podnosząc jej estetyczną wartość.

 

     Aktualny, podwójny numer Literata Krakowskiego, liczący 256 stron, jest kontynuacją cyklu publikacji, wydawanych przez Krakowski Oddział Związku Literatów Polskich, zawierających utwory autorów zrzeszonych w naszym oddziale. Numer pierwszy ukazał się w 2008 roku. Kolejny w roku 2009. Potem nastąpiła przerwa z uwagi na brak środków finansowych. Dlatego w tym roku, przy wsparciu Gminy Kraków i innych sponsorów (sponsor prywatny i firma Radio Taxi Barbakan) ukazał się numer podwójny. Obszerny. Prozatorski. Merytorycznie i edytorsko perfekcyjnie dopracowany. Redaktorem naczelnym publikacji jest prezes KOZLP Magda Węgrzynowicz-Plichta, która w założeniu, nie narzucając konwencji czy tematyki, postanowiła ten numer pisma poświęcić tylko utworom epickim. Współredaktorami pisma są: Marzena Dąbrowa Szatko i Maciej Naglicki.

 

     Tegoroczny numer Literata Krakowskiego to pokaźny zbiór prozy, skupiający dwudziestu trzech autorów, którzy zaprezentowali powieści (we fragmentach), opowiadania: (Marzena Dąbrowa Szatko, Arkadiusz Frania, Krystyna Alicja Jezierska, Julian Kawalec, Joanna Krupińska-Trzebiatowska, Dorota Lorenowicz, Danuta Perier-Berska, Joanna Rzodkiewicz, Danuta Sułkowska, Alicja Tanew, Wanda Tatara-Czopek, Jerzy Tawłowicz, Magdalena Węgrzynowicz-Plichta); wspomnienia: (Józef Bratko, Anna Kajtochowa, Leszek Konarski, Maciej Naglicki, Anna Pituch-Noworolska, Andrzej Walter, Hanna Wietrzny); krytykę literacką: (Ignacy S. Fiut, Irena Kaczmarczyk, Danuta Sułkowska); wywiady: (Joanna Bąk, Danuta Sułkowska oraz eseje: (Janusz Orlikowski). Udział swój zaznaczyli również autorzy z Koła Młodych KOZLP (Renata Batko, Joanna Bąk).

 

     Tematyka i forma opublikowanych tekstów epickich jest bardzo zróżnicowana. Od krótkich obrazków po obszerne opowiadania. Od sensacyjnych wątków (Joanna Krupińska-Trzebiatowska) po wspomnienia osób bliskich, ważnych (Anna Pituch- Noworolska, Leszek Konarski, Danuta Perier-Berska, Hanna Wietrzny) czy postaci powszechnie znanych w świecie literackim Krakowa (anegdoty Macieja Naglickiego). Autorzy często odwołują się do faktów, zdarzeń z życia codziennego (Krystyna Alicja Jezierska, Dorota Lorenowicz, Arkadiusz Frania), ale nie pomijają zjawisk metafizycznych (Magdalena Węgrzynowicz-Plichta). Inspiracją do interesujących rozważań stają się niekiedy, nie umykające oku wrażliwego twórcy, incydenty (Joanna Rzodkiewicz). Literaci nawiązują w utworach do przeszłości, do przeżyć wojennych (Józef Bratko), do dzieciństwa (wzruszające opowiadanie Juliana Kawalca). Jest też zajmująca, subtelna erotyka ("Pajęczyna" Marzeny Dąbrowy Szatko). I pełne emocji roztargnienia, obchodzącej swoje 60.urodziny kobiety, które wspaniale opisała Wanda Tatara-Czopek.

 

     Dużo miejsca w "Literacie Krakowskim" poświęcono zmarłej tego roku Poetce Annie Kajtochowej. Wspominają Ją na łamach magazynu Andrzej Walter i Joanna Bąk (wywiad).

 

     W dziale publicystycznym przywołano ważne wydarzenia literackie, które miały miejsce w Krakowie w 2011 r. (2.Festiwal Czesława Miłosza, spotkanie z Noblistą Maria Vargasem Llosą pióra Ireny Kaczmarczyk). O współczesnej i najnowszej literaturze polskiej w ujęciu prof. Wojciecha Kajtocha oraz ostatnim tomie wierszy Andrzeja Waltera w dziale krytyki rozważa prof. Ignacy S. Fiut. Natomiast Danuta Sułkowska zrecenzowała tom "Tatuaż na jabłku" Romy Jegor. Opublikowała również wywiad z Władysławą Lubasiową.

 

     Jaki wniosek nasuwa się po przeczytaniu takiego zestawu tekstów? Profesjonalną oceną na pewno zajmą się krytycy literaccy, a ja mogę tylko powiedzieć, iż jest to naprawdę interesująca lektura. I wartościowa literatura. Nie nudzi. Zaskakuje. Zarówno problematyką, jak i formą. A jeśli dodać, iż autorami są także twórcy uprawiający lirykę, tym bardziej należy podziwiać ich epicką wyobraźnię i pisarski kunszt. Poeci udowodnili, że w prozie też potrafią być, po prostu, świetni.

 

Kraków, 30.12.2011

Tekst: Irena Kaczmarczyk

Foto: Andrzej Walter




Promocja Literata Krakowskiego foto Andrzej Walter



Zapraszam do obejrzenia galerii!




 ___________________________________________________________________________________________




-------------------------------------------------------------------------------------

 

KONKURS  - NAREW: LUDZIE, PRZYRODA, KULTURA

 

Społeczne Stowarzyszenie Prasoznawcze STOPKA z okazji swojego 30-lecia ogłosiło cztery konkursy - na esej, reportaż, fotoreportaż i starą fotografię - pod wspólną nazwą "Narew: ludzie, przyroda, kultura". Organizatorzy zapraszają do przygody artystyczno-intelektualnej wszystkich ludzi pióra i obiektywu.

W każdym z trzech pierwszych konkursów główna nagroda wynosi 20 000 złotych, z kolei w konkursie archiwalnych zdjęć przewidziano pięć nagród po 2000 złotych każda.

Prace w poszczególnych kategoriach ocenią zespoły jurorów pod przewodnictwem:

prof. Janusza Tazbira (esej), Marka Millera (reportaż) i Andrzeja Zygmuntowicza (fotoreportaż).

Termin nadsyłania prac upływa 31 maja 2012 roku.

Więcej informacji na: http://www.stopkapress.com.pl/art-narew.html.

-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------

 



 ___________________________________________________________________________________________




 

 

 

KLUB DZIENNIKARZY "POD GRUSZKĄ"

 

     W czerwcu br. na naszej stronie internetowej ukazał się pokaźny artykuł na temat Hotelu Rubinstein Residence przy ul. Szerokiej 12 w Krakowie, który od marca 2010r. stał się siedzibą Krakowskiego Oddziału Związku Literatów Polskich. Należałoby również przybliżyć historię drugiego, równie pięknego (a znajdującego się w centrum miasta przy Rynku Głównym) miejsca, w którym nasi członkowie odbywają wieczory autorskie i promocje książek. A jest nim Klub Dziennikarzy "Pod Gruszką" (jeden z wielu klubów podlegających Śródmiejskiemu Ośrodkowi Kultury w Krakowie).

     Klub Dziennikarzy "Pod Gruszką" mieści się na pierwszym piętrze XIV-wiecznej kamienicy, u splotu ulic Sławkowskiej, Szczepańskiej i Rynku Głównego. Budynek ma wielowiekową historię. W XIV i XV wieku dom prawdopodobnie funkcjonował jako dwie niezależne kamienice. Na początku XVII wieku Stanisław Rapp połączył i przebudował oba domy na rezydencję rodzinną. Późniejszy właściciel kamienicy, chorąży Andrzej Żydowski, zlecił wykonanie sztukaterii w dwóch pomieszczeniach pierwszego piętra włoskiemu rzeźbiarzowi Baltazarowi Fontanie. W wyniku tych prac w Sali pierwszej znalazły się girlandy na żebrach gotyckiego sklepienia oraz alegorie malarstwa, rzeźby, architektury i muzyki. W drugiej Sali umieszczono popiersia kobiece, motywy dekoracyjne skomponowane z elementów uzbrojenia, sztandarów i proporców (tzw. panoplia) oraz zamontowano holenderskie płytki ścienne. Z kamienicą związanych jest wiele legend. W roku 1386 Jadwiga (przyszła królowa Polski) miała tu ponoć odwiedzać swego ukochanego, księcia austriackiego Wilhelma Habsburga, z którym nie mogła się związać ze względu na ślub z Jagiełłą. Podobno sala Fontany została wykonana jako łazienka dla królowej Marysieńki, która czekała w Krakowie na Jana III Sobieskiego.

     Od 1898 roku na pierwszym piętrze działała kawiarnia, skupiająca krakowskie środowisko artystyczno-literackie. Kawiarnia Sauera była pierwszym lokalem publicznym w Krakowie, gdzie w wyłączonej Sali mogły przebywać kobiety. W 1927 roku w miejscu kawiarni powstała restauracja "Ziemiańska", która w 1939 roku została nazwana "Pod Złotą Gruszką". Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich wprowadziło się do Domu "Pod Gruszką" w 1953 roku, a uroczyste otwarcie Klubu Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich odbyło się w sobotę 26 listopada 1955 roku. W historii Klubu Dziennikarzy "Pod Gruszką" było mnóstwo imprez z udziałem znakomitych twórców. Tu występowali przed krakowską publicznością Melchior Wańkowicz i Stanisław Cat-Mackiewicz. W Klubie pojawiali się również: Kalina Jędrusik, Kazimierz Rudzki, Bogumił Kobiela, Gustaw Holoubek. W Sali Fontany wygłaszali swoje wykłady Karol Estreicher, Jan Błoński czy Wiktor Zin, a wiersze recytował Leszek Herdegen.

     W maju 2010 roku, po ponad rocznej przerwie, Klub Dziennikarzy "Pod Gruszką" wznowił swoją działalność. W klimatycznych wnętrzach, z których rozciąga się przepiękny widok na Rynek Główny, działa Restauracja, w Galerii prowadzonej przez właścicieli restauracji odbywają się co miesiąc wernisaże sztuki z całej Polski a w barokowej Sali Fontany odbywają się m.in. spotkania autorskie członków Krakowskiego Oddziału ZLP. Zabytkowe wnętrza Klubu Dziennikarzy "Pod Gruszką" uznawane są za jedne z najpiękniejszych wnętrz świeckich w Polsce.

     W Sali Fontany w 2011r. odbyły się nasze planowane i okolicznościowe imprezy literackie: promocja Literata Krakowskiego, spektakl poetycki "Zegar słoneczny odmierza nam czas" w ramach Krakowskiej Nocy Poezji, Jubileusz 75-lecia Janusza Jutrzenki Trzebiatowskiego, Wspomnienie o Poetce Annie Kajtochowej. W cyklu "Niezatarte autografy" odbył się wieczór wspomnień o Katarzynie Sztąpce, Wandzie Tatarze-Czopek, Jerzym Harasymowiczu i Ryszardzie Kłysiu oraz indywidualne wieczory autorskie: Zofii Garbaczewskiej-Pawlikowskiej, Marzeny Dąbrowy Szatko, Krystyny Jezierskiej i Romy Jegor.

     A biorąc pod uwagę fakt, że w miłej atmosferze przebiegł już prawie roczny cykl naszych literackich spotkań, szczególne podziękowania składamy pani Kierownik Klubu Dziennikarzy "Pod Gruszką" Grażynie Potoczek za serdeczne przyjęcie i owocną współpracę.

 

oprac. Irena Kaczmarczyk

foto: archiwum KOZLP

30.12.2011

 

 

 

 

 

  

 


W środku Zofia Garbaczewska-Pawlikowska, po lewej Freda Leniewicz, w głębi Dorota Kochanowicz, spotkanie prowadzi Krzysztof Lisowski



Zapraszam do obejrzenia galerii!




 ___________________________________________________________________________________________




WIECZÓR AUTORSKI ZOFII GARBACZEWSKIEJ-PAWLIKOWSKIEJ

 

     Zofia Garbaczewska-Pawlikowska, członkini Krakowskiego Oddziału Związku Literatów Polskich, była gościem kolejnego już spotkania literackiego z cyklu "Niezatarte autografy" w Klubie Dziennikarzy Pod Gruszką (10.11.2011r). Prezes KOZLP Magdalena Węrzynowicz-Plichta otwierając je, podkreśliła, że to zaszczyt dla nas, iż tak utalentowana poetka i malarka zgodziła się promować swój ostatni tomik poetycki pt.: "Było nie było" osobiście w otoczeniu przyjaciół. W ten czwartkowy wieczór zaproszeni goście i publiczność, a Sala Fontany była wypełniona do ostatniego miejsca "po brzegi", wysłuchali wierszy z Jej ostatniego tomiku "Było nie było" w interpretacji znanej aktorki Fredy Leniewicz. Poeta i krytyk literacki Krzysztof Lisowski, który poprowadził spotkanie, wygłosił na początku "słowo krytyczne" o autorce, mówiąc o Niej i Jej twórczości w samych superlatywach. Opowiedział kilka anegdot z wieloletniej współpracy z Poetką, gdyż jest redaktorem i autorem wstępu nie tylko do Jej ostatniego zbioru poezji. Poetka, jak pisze we wstępie Krzysztof Lisowski " Ma ciągle apetyt na życie, a jej poezja jest afirmacją pozytywnego myślenia i energicznego działania. Oby tak dalej!".

     Lektura wielu tomików Poetki pozwala na wysnucie ogólnego wniosku, że poezja Zofia Garbaczewskiej-Pawlikowskiej jest bardzo wyrafinowana i oszczędna w słowa. Dlatego m.in. oprawa muzyczna w wykonaniu Doroty Kochanowicz (fortepian) także składała się z miniatur i krótkich form, ale była bardzo dobrze w nastroju dostosowana do każdej części wieczoru.

     Była też niespodzianka muzyczna! Na zakończenie wieczoru dla Poetki i Jej gości Marta Stanek Piątkowska wykonała minirecital - zaśpiewała "Starego walczyka" Piotra Figla, "Wiosenną Noc" Franciszka Serwatki i "Cynowe patelnie" Mariana Nawrockiego do słów Zbigniewa Korwin Piotrowskiego, a Duda Napieralska zagrała na fortepianie "Pamiętasz była jesień" Lucjana Kaszyckiego.

Cud

że przeżyłam wojnę

to cud boski

i nie wiadomo

co z tą boskością

strzepnięta jak kurz

z płaszcza trwogi

Było nie było

było

nie było

wszystko się skończyło

i nawet się śmieję

nie płaczę

 

            przeżyłam

pięknego nordyka

w zielonym mundurze

co mierzył mi

w serce

i pijanego Azjatę

zbawiającego

moją ojczyznę

 

przeżyłam

zwycięstwa i klęski

jak każdy

 

chroniła mnie matka

ja chroniłam dziecko

jak każdy

 

żyłam

nie lepiej

nie gorzej

jak każdy

     Zofia Garbaczewska-Pawlikowska - malarka, poetka, należy do Związku Literatów Polskich, Konfraterni Poetów i Bronowickiego Koła Przyjaciół Sztuk Wszelkich, uczestniczka wielu wystaw zbiorowych (m.in. W Pałacu Pugetów, Śródmiejskim Ośrodku Kultury, Galerii Helena) oraz indywidualnych (w kraju i za granicą). Stała ekspozycja jej obrazów znajduje się w Pałacu Villa Serbelloni w Bellagio (Włochy). Jako poetka opublikowała tomiki: "Alfabet tajemnic" (1991), "Kłódka czasu"(1993), "Zagłębienie dłoni" (1994), "Skarby na czarną godzinę" (1995), "Obłaskawić dzień"(1996), "Opieram się o wiatr" (wybór wierszy, 1996), "Zmiana kalendarzy" (1997),"Nie ma ciszy" (1998), "Mini szepty" (1998), "Trzecia część życia" (1999), "Oto jestem" (2000),"Okruchy raju" (2000), "Zakręty" (2001), "Paląc fotografie" (2002), "W blasku zachodzącego życia" (2003), "Cisza między wierszami" (2005), "Jutra może nie być" (20056/2007), "Zakamarki pamięci" - wybór jubileuszowy (2007), "Żyję z przyzwyczajenia"(2009) oraz tom prozy autobiograficznej: "Krajobraz życia" (1996).

tekst:(info)

foto: Andrzej Makuch


W środku Zofia Garbaczewska-Pawlikowska, po lewej Freda Leniewicz, w głębi Dorota Kochanowicz, spotkanie prowadzi Krzysztof Lisowski foto Andrzej Makuch



Zapraszam do obejrzenia galerii!




 ___________________________________________________________________________________________




OPŁATEK WIGILIJNY LITERATÓW W OBIEKTYWIE ANDRZEJA MAKUCHA




od lewej Dorota Lorenowicz z gitarą i Irena Kaczmarczyk, w środku Mirosław Czopek. Marzena Dąbrowa Szatko, Joachim Neander, Kamila Szutowska i Małgorzata Pfisterer z prawej foto Andrzej Makuch



Zapraszam do obejrzenia galerii!




 ___________________________________________________________________________________________




"TORBUSOWA WIGILIA 2011"

W KRAKOWSKIM ODDZIALE ZWIĄZKU LITERATÓW POLSKICH

 

     Andrzej Krzysztof Torbus. Człowiek legenda. Jeden z najwybitniejszych poetów Krakowa, bo Kraków ma swoje legendy i swoich poetów. Przygarnął ich wieki temu, tak jak obecnie nasz Oddział Związku Literatów Polskich przygarnęli Państwo Marzena i Krzysztof Pierścionkowie dając nam siedzibę. i dom. Wczoraj - 21 grudnia - byliśmy razem: bohater wieczoru Andrzej; Jego najnowszy okolicznościowy tomik "Moje wigilie, moje zimy"; Andrzej Mróz z zespołem; nasi Mecenasi oraz my - Zarząd i członkowie łamiący się opłatkiem. Wieczór był piękny. Kazimierska zima na zewnątrz, a wewnątrz , w naszych piwnicach Rubinstein Residence byliśmy tak bardzo razem, że ten właśnie wieczór można uznać za najciekawsze artystyczne spotkanie roku.

     Andrzej jest poetą wyjątkowym. Mistrzowsko kreśli obrazy, nastrój i atmosferę. W każdym jego wierszu słowa brzmią tak, że poruszają w odbiorcy struny wszystkich zmysłów. W każdym jego wierszu czuć ciepło. Można się przy nim grzać jak przy ognisku, a kiedy strofy wchodzą w czulszą, refleksyjną nutę, dotykają głębi naszego człowieczeństwa, prostych stanów, zwyczajnych przeżyć - opisanych jakże niezwykle(!). Gdy słuchaliśmy wierszy Andrzeja, rzeczywiście - "wigilią zapachniał cały dom". Ten nasz oddziałowy dom, w którym wczoraj prócz wierszy wybrzmiały, przy stole pokrytym białym obrusem - kolędy oraz liczne i piękne życzenia, którymi się obdarzyliśmy. Zanikły spory i ambicje. To właśnie zasługa Tych wierszy. Jak również zasługa organizatorów, którzy zadbali zarówno o doznania duchowe, jak i kulinarne. Poczęstunek podkreślił uroczysty charakter  spotkania. Nie będę się tu wdawał w szczegóły. Wiem, że Irenka Kaczmarczyk poczyniła jak zawsze, znakomitą relację z tego wydarzenia. Chciałem się z Wami raczej podzielić osobistymi refleksjami. Podziękować poecie - Andrzejowi Krzysztofowi Torbusowi za ten wyjątkowy dar, który posiada, a którym się z nami szczodrze "łamał".

 

"Wigilią pachnie cały dom

o bliskich myśli każdy

zapal choinkę wyjdź przed sień

poszukaj pierwszej gwiazdy"

 

     Co takiego jest w tych strofach, że aż w gardle ściska? Zacytowałem, dla przykładu, jedną zwrotkę z wiersza "Kolęda". Niby nic takiego. Tylko pozornie! Czyż nie jest to obraz powrotu do najpiękniejszych dziecięcych lat? Czyż nie jest to zachęta do oderwania się od tej brutalnej, brudnej rzeczywistości tu i teraz i spojrzenia w gwiazdy? Jak wyszukać tą, pierwszą nie spoglądając w niebo? Czy dzieci są jeszcze dziś tego uczone. By czekać, by szukać, by. czuć.

 

"Na stole leży bochen chleba,

a obok dymi siana stóg.

Szeptają w ciszy igły sosen,

że nocą się narodzi Bóg"

 

     Oto kolejny przykład nastroju, w jaki nas wprowadził Poeta w wierszu "Wigilia". Weszliśmy do naszego domu z tego całego zgiełku współczesności, ze świata: pędu, rywalizacji, animozji, by wsłuchać się w wigilijny szept poezji Andrzeja. Wiersze ukoiły nas. Jego świat wszedł w naszą jaźń. Jak wielki talent musi mieć twórca, by wzbudzić tyle wzruszenia! Poezja ta może być uznana za staromodną. Autor szukał rymów. Jednak jakie znalazł!!! Te Torbusowe rymy noszą - zwłaszcza dziś w świecie wiersza wolnego - znamiona mistrzostwa, a forma ujmowania obrazów, dobierania słowami sytuacji i tematów przenoszą czytelnika (bądź słuchacza) w innym wymiar czystej, niczym nieskażonej poezji, która pokazuje swój odwieczny lwi pazur, swą siłę oddziaływania.

Pod przykryciem tych znakomitych rymów, fascynujących obrazów, zapachów możemy też dostrzec wielką głębię przesłania i pytań stawianych światu przez Autora:

 

"o północy

kiedy już będzie po wszystkim

pójdziemy między ludzi

głosić stare prawdy

w które i tak nikt

nie wierzy"

 

czy też inne obszary goryczy, prawd o trwaniu i jego rozterkach w wierszu "Rozmowa wigilijna":

 

"(.)

spóźniony gość w drzwi nie zastuka

i nikt się nie urodzi

skłóconych z sobą ludzi

jemioła nie pogodzi

(.)"

 

Jak dobrze znamy z życia, że nie każda wigilia jest świętem, że często wigilijne łzy są jakby bardziej gorzkie, że bywa i tak, iż człowiek czeka "jak już będzie po wszystkim". Tyle mamy za sobą wigilii , ile lat życia ma każdy z nas. Na pewno kilka z nich trochę bardziej "pamiętamy". Były jakimś punktem zwrotnym, jakąś goryczą, jakimś smutkiem. I tych prawd poezja Andrzeja nie omija, przez co tym bardziej jej szczerość wciąga nas w obszar naszych sumień, naszych rozliczeń ze sobą i ludźmi. Chwała Jej za to.

 

"A może jest zima

 

Siedzimy przy stole

pijemy herbatę

bo dobra na katar

na chłód co się wkrada

 

mówimy bez sensu

do ścian do kredensu

do sprzętów

co zmarły na zawał

 

a może jest zima

a może jest biało

a może to trawa

jeszcze

co trwało

 

nadejdzie zasypie

na dobre na smutno

na pewno pojutrze

a może już jutro

nieważne

 

Siedzimy przy stole

piszemy do siebie

kartka za kartką

listonosz się śmieje

 

siedzimy bez ruchu

czekamy na gości

a kto ich zaprosił

a kto ich zaprosił?

 

Siedzimy bez światła

do czwartej do szóstej

dlaczego tak cicho

tak chłodno

tak pusto

 

A może jest zima.?"

 

     Wszystkie dane nam aspekty Świąt, obrazy tej szczególnej wigilijnej nocy oraz refleksje poetyckie Andrzeja spowodowały, że padły między nami ważne słowa życzeń, wybaczeń, nadziei. Nigdy nie zapomnimy tej wigilii.

Wyjątkowość wieczoru uświetnił Andrzej Mróz, Jego żona Maria Mróz i Anna Szaleniec niesamowitymi piosenkami i kolędami, w tym do tekstu Autora. Wyraźne więzy przyjaźni pomiędzy oboma Andrzejami dawało się odczuć, co zwielokrotniło siłę działania tych dwóch form przekazu artystycznego. Wiersze Andrzeja są też jakby stworzone dla muzyka i Muzyki, stanowią kopalnię tekstów do przyszłego zaadaptowania.

Muzyka oraz poezja uniosły nas pod wigilijne niebo pełne metafor.

Tomik Andrzeja jest miniaturą wybitną. Z jednej strony utrzymuje swoistą retro stylistykę, będąc zarazem genialnym studium stanu, w jakim znalazła się nasza epoka, dylematów, jakim podlega człowiek współczesny, które jaskrawo ukazują się właśnie w takim świątecznym okresie, kiedy samotność boli najmocniej.

Starajmy się o tym nie zapomnieć - nigdy i nigdzie.

Dziękujemy Ci, Andrzejku.

 

Tekst i fotografia:

Andrzej Walter

22 grudnia 2011, Gliwice

 

 

PS

Wykonałem kilka zdjęć. w tym portret Andrzeja, zamyślonego, wzruszonego. to naprawdę Wielki Poeta, świetny Kolega, a do tego. "nie da się." Go nie lubić - gratuluję Imienniku! Ten Wieczór był wyjątkowy.

Andrzej Walter

 

 



 ___________________________________________________________________________________________




Wyjątkowy Wieczór na Kazimierzu (8)

 

 

Kolęda

 

wigilią pachnie cały dom

o bliskich myśli każdy

zapal choinkę wyjdź przed sień

poszukać pierwszej gwiazdy

 

i przynieś siana cały bróg

i ryb pachnący więcierz

dla ciebie leśnych zwierząt trucht

wywróży to co zechcesz

 

a potem będziesz całą noc

wpatrywać się w tę ciszę

dopóki ci na szybie mróz

kolędy nie wypisze

 

Andrzej Krzysztof Torbus z tomu "Moje wigilie moje zimy"

 

 

     Oto jeden z wierszy Andrzeja Krzysztofa Torbusa, który wybrzmiał podczas Literackiej Wigilii, zorganizowanej przez Zarząd Krakowskiego Oddziału ZLP w dniu 21 grudnia 2011r. w piwnicach Hotelu Rubinstein na Krakowskim Kazimierzu.

     Nastrój tego wieczoru udzielał się od wejścia: półmrok, świąteczne dekoracje, elegancko i suto zastawiony stół. Właściciele hotelu, Państwo Marzena i Krzysztof Pierścionkowie, zadbali o to szczególnie. Jeśli jeszcze dodać ciepłe słowa, którymi powitała literatów Gospodyni artystycznej piwnicy, to możemy utwierdzić się w przekonaniu, iż jesteśmy sobie wzajemnie potrzebni, a nasza obecność dodaje także temu magicznemu miejscu choćby szczyptę splendoru. Dlatego też w powitalnym słowie prezes Magdalena Węgrzynowicz-Plichta nie szczędziła podziękowań skierowanych pod adresem Mecenasów.

     A potem już oddaliśmy się poetyckim uniesieniom, słuchając w skupieniu wierszy Andrzeja Torbusa, członka Krakowskiego Oddziału Związku Literatów Polskich, który sprawił nam niespodziankę, przynosząc jeszcze pachnący świeżym drukiem nowy tom poezji: " Moje wigilie moje zimy". Przeczytał kilkanaście utworów, zabierając nas w świat niezwykłej, poetyckiej wyobraźni. Do kilkunastu wierszy Andrzeja Torbusa skomponował muzykę Andrzej Mróz -legenda polskiej piosenki turystycznej, który uświetnił nasze przedświąteczne spotkanie, wykonując kilka utworów do słów i muzyki własnej a także zaprezentował przedpremierowo piosenkę do tekstu Torbusa "Mieszczucha z gór kolęda". Wybrzmiały więc przedbożonarodzeniowe Andrzejowe strofy: "Na kolędę jeszcze za wcześnie/ Choć już gwiazdka na orbicie się kręci/ Śledzie moczą się w occie znudzone/ A panierka do karpia nos nęci// Grzyby już nie takie suszone/ Śliwki trochę straciły na wadze/  Mak struchlały schował się w strucli/ Jeszcze chwila, a będziemy już razem". Kobiece głosy, bo wespół z Andrzejem Mrozem, śpiewała Jego żona Maria Mróz i Anna Szaleniec, dodały blasku piosenkom o zimowym Krakowie, aniołach, wigilijnej kolędzie na szybie. Jakżeż podobała się kolęda dedykowana zmęczonym, ale szczęśliwym kobietom, krzątającym się w kuchni przed świętami.

     Spektakl poetycko-muzyczny "Kolędą pachnie cały dom" zakończył się pokazem teledysków autorstwa Andrzeja Mroza. Oczarowani anielskimi, zimowymi obrazkami Podwawelskiego Grodu przeszliśmy do biesiadnej piwnicy, gdzie na śnieżnych obrusach, pośród zielonych gałązek, świec, pyszniły się  różnorakie smakołyki tudzież białe i czerwone wino. I oczywiście - opłatki.

     Życzenia zdały się nie mieć końca. "Poetycka rodzina" na czele z prof. Bolesławem Faronem i dr. Jackiem Kajtochem okazała się uzdolniona wokalnie i pod kierunkiem grającej na gitarze koleżanki Doroty Lorenowicz, śpiewała stare, polskie kolędy. Niechętnie więc wykruszaliśmy się z artystycznej piwnicy Państwa Pierścionków, wchodząc prosto w noc i przyprószone śniegiem ( jak na życzenie) miasto. Bogatsi nie tylko o nowe wiersze Andrzeja Torbusa i piękne kompozycje Andrzeja Mroza.

 

 

Kraków, 22.12.2011

tekst: Irena Kaczmarczyk

foto: Andrzej Walter

 


Wigilią pachnie cały dom - Andrzej Torbus od lewej, Andrzej Mróz w środku, Anna Szaleniec i Maria Mróz z prawej



Zapraszam do obejrzenia galerii!




 ___________________________________________________________________________________________






 ___________________________________________________________________________________________






 ___________________________________________________________________________________________




"Tatuaż na jabłku"  - promocja tomu wierszy Romy Jegor

 

       Już z grudniowych zapowiedzi w " Lamelli" Śródmiejskiego Ośrodka Kultury w Krakowie można było wnosić, iż spotkanie z Romą Jegor, członkinią Krakowskiego Oddziału ZPL, mieszkającą w Mikołowie, będzie należało do niezwykłych. Takich, na które warto, a nawet musi się przyjść, i to koniecznie! Kto więc tego wieczoru 15 grudnia 2011r. przybył do Sali Fontany Klubu Dziennikarzy "Pod Gruszką" w Krakowie, miał okazję wysłuchać Jej znakomitych, oryginalnych wierszy z czterech tomów poezji: Wieczór w kocim futrze (2004), Bieleją księżyce paznokci (2006), Salamandra (2008) i Tatuaż na jabłku (2010).

 

     Poetka poprzedziła prezentację  wypowiedzią na temat własnej drogi twórczej. Mówiła o inspiracjach, o tzw. "twórczym natręctwie", pod pojęciem którego kryją się, albo pewne zauważone sytuacje, albo jedno, a niekiedy zbitka urokliwych słów, które powodują, iż nie można się od nich uwolnić i zaczynają powoli obrastać w treść. Nabierają kształtu wiersza. To jest tak, jak z muzyką- mówiła - gdy przylgnie do człowieka jakiś motyw, trudno się od niego wyzwolić.

 

     Roma Jegor wyznała, iż postrzega swoją twórczość, jako swoisty rodzaj pamiętnika, obserwując z latami "dorastanie wierszy". I dlatego zaczęła prezentację, zachowując chronologię, od pierwszego tomu "Wieczór w kocim futrze". Przed czytaniem utworów z drugiego tomu "Bieleją księżyce paznokci" powiedziała, że zwycięstwo, czyli otrzymanie pierwszej nagrody w Ogólnopolskim  Konkursie   Poetyckim,  organizowanym  przez   Towarzystwo   Liberum   Arbitrium

(wynikiem czego było wydanie przez organizatorów wyżej wymienionej publikacji), "popchnęło" ją do kontynuowania twórczości. I w dwa lata później  pojawiła się kolejna książka poetycka "Salamandra",  którą wstępem opatrzył znany katowicki dziennikarz, publicysta, krytyk literacki, pisarz Maciej M. Szczawiński. Pisze on:  Wygnana na margines toczącej się dzisiaj gry "w wiersz" literackość, kunszt budowania metafory, dbałość o czytelny kontekst i intelektualna  sensowność w mnożeniu punktów odniesienia  -  to rzuca się przede wszystkim w oczy, kiedy czytamy najnowsze  teksty Romy Jegor.

 

    Promowany "Pod Gruszką" czwarty tom poezji "Tatuaż na jabłku" został wydany (w Czarnej Serii) przez kulturotwórczą placówkę miasta - Instytut Mikołowski. Książka zachwyca nie tylko okładką, ale nade wszystko, zawartością. O wierszach z tego tomu pisała Weronika Górska (miesięcznik "Sosnart") a także nasza koleżanka związkowa Danuta Sułkowska. Notabene, recenzja Danuty Sułkowskiej była przygotowaną niespodzianką dla Autorki "Tatuażu na jabłku", o której dowiedziała się podczas promocyjnego spotkania. Przekazała ją na ręce Poetki prowadząca wieczór Magdalena Węgrzynowicz -Plichta. W recenzji "Eden i inne tajemnice" Sułkowska pisze:  Początkowo podczas lektury tej książki, ma się wrażenie wejścia w jakiś magiczny, tajemniczy świat, ale w miarę posuwania się naprzód, wyłaniają się w nim znajome kształty i barwy - uczucia, przeżycia i problemy będące udziałem każdego z nas.

 

Z kolei Weronika Górska w recenzji "Historia pewnego związku" podkreśla:

Roma Jegor, pochodząca z Dąbrowy Górniczej mieszkanka Mikołowa, zaczęła pisać, a przynajmniej wydawać wiersze, jako dojrzała kobieta. Może właśnie dojrzałość dała jej odwagę, aby w czwartym tomie poezji posłużyć się postaciami Adama i Ewy, przedstawiając własną koncepcję heteroseksualnej miłości, raju, bóstw i przeznaczenia.

 

      Oceny twórczości poetyckiej Romy Jegor dokonał również znany wszystkim ,warszawski krytyk literacki, Leszek Żuliński. Warto przytoczyć jego słowa, znajdujące się na skrzydełku "Tatuażu na jabłku": Siłą tych wierszy jest wyobraźnia i konsekwencja w budowaniu "jednolitego obrazu" i nastroju. Co najważniejsze: Roma Jegor ma swój własny język, oryginalny, swój; nie da się jej przyrównać do jakiejś konkretnej poetyki czy do powinowactwa (uzależnienia). Buduje swój własny świat - a to w poezji najtrudniejsze. Jest w tych wierszach subtelność, ale i mądrość - tak, mądrość! ; wykreowana artystycznym trawieniem doświadczenia życiowego i wmyślania się w sensy.Wizja świata, intuicja życiowa, wydelikacenie na sprawy delikatne, na niuans obrazowy i psychologiczny- to walory znakomite.

 

       15 grudnia 2011r. w Sali Fontany odebraliśmy Romę Jegor, wyśmienitą  mistrzynię pióra, jako kobietę, która (powtarzając za Martą Fox, autorką posłowia do tomu "Wieczór w kocim futrze") potrafi się zatrzymać, przycupnąć, pomyśleć, zobaczyć, zastanowić się i dostrzec to, co umyka bezpowrotnie, która potrafi opowiadać lirycznie i dramatycznie, drapieżnie i sentymentalnie, ironicznie i z dystansem, potrafi zdecydowanie wybijać takt  i szeptać teatralnie.

 

   Należy jeszcze dodać, iż Autorka "Tatuażu na jabłku" otrzymała z rąk prezes KOZLP specjalny literacki upominek - czerwone marmurowe jajko. A my wszyscy, długo pozostawaliśmy pod ogromnym wrażeniem niebanalnej poezji, która wybrzmiała w równie niebanalnym miejscu - w Sali Fontany "Klubu Dziennikarzy "Pod Gruszką. No cóż, wyjątkowa poezja, wyjątkowe miejsce.

  

Wieczór promocyjny uświetniła pianistka Dorota Kochanowicz.  

 

 

Wieża Eiffla

 

Stoję między nogami Tour Eiffel

właśnie rodzi mnie Paryż

transfuzją dzwonów mostów katedr

i platanów

białych żeber Sekwany ciemnych żył

katakumb

już spijam pianę ulic przed zaciszem księgarń

sączę korony królów wino tłumu ciężkie

i łodzie kandelabrów w cesarskich sypialniach

i zbroje pokonanych i okrzyk Joanny

Rodzi mnie wieża Babel tysiącem języków

misternie przeplecionych przez konstrukcje domów

i nagle jestem miastem ja dziecko zaścianków

czuję ciężar korony pochmurnego nieba

Mam znów zachłanne oczy i głębokie gardło

jestem gotowa walczyć toczyć wiersz ulicą

bluźnić jak ten bezdomny z białą kołdrą gazet

by później już pod szczytem samej rodzić miasto

Pod moimi nogami wykluwa się jajo

wyżej nade mną tylko wszyscy święci katedr

 

Kiedy pies idzie do nieba


Panie doktorze jeszcze nie.
Oddech tak dzielnie trzyma się firanki
i łapy jeszcze biegną. Pewnie ma sen o kocie -
dajmy mu go wyśnić.

Panie doktorze ta igła taka duża aż
nie do wiary jak łatwo wchodzi w sen.
Parę kropli i stanął świat. I dzień się położył.
Tylko kulawy szpak klęczy przy rododendronie
a ja mam takie zimne kolana jakby mi zamarzły
w brązowych psich ślepiach
(mówią że kot na kolanach bardzo rozgrzewa).

Panie doktorze czy ma pan teraz coś na drżenie warg
na zarastanie opuszczonej ścieżki za domem
albo na miskę przy progu która przestała być głodna?
Ja wiem że pan nie leczy ludzi ale mnie coś w środku
tak bardzo skowyczy.

 

 

 

Roma Jegor

 

Urodziła się w Dąbrowie Górniczej. Mieszka i pracuje w Mikołowie.

Jest członkiem Górnośląskiego Towarzystwa Literackiego, laureatką wielu konkursów poetyckich. Wydanie drugiego tomiku pt. "Bieleją księżyce paznokci" było nagrodą za zajęcie pierwszego miejsca w Ogólnopolskim Konkursie Poetyckim organizowanym przez Wydawnictwo Liberum Arbitrium.

Pozostałe konkursy, w których była nagrodzona, lub wyróżniona to m.in.  Konkursy Jednego Wiersza organizowane przez Dom Kultury Chorzów, Dąbrowa Górnicza, Sławków (trzykrotnie), Katowice - Koszutka, Katowice-Szopienice, Katowice-Zawodzie, Pszczyna, a także w III Ogólnopolskim Biennale Poezji im  K.I. Gałczyńskiego,  pod Honorowym Patronatem  Prezydenta Szczecina i Kiry Gałczyńskiej, XII Ogólnopolskim Konkursie Wierszy "O Laur Klemensa Janickiego" w Centrum Kultury "Zamek" w Poznaniu, XV Ogólnopolskim Konkursie Poetyckim Książnicy Płockiej-O liść dębu" i in.

 

Wiersz pt. "Śląskie podwórka" znalazł się w antologii poezji inspirowanej fotografią, pt.

"Pisane światłem"(Wydawnictwo BOSZ, Olszanica).

 
Poezja Romy Jegor przedstawiana była w czasopismach : "Akant", "Śląsk", "Migotania, Przejaśnienia", "Znaj", a także drukowana w licznych antologiach pokonkursowych.
Wiersze poetki pojawiają się też na  internetowych stronach "PKPzin", "Polis2008" , "Fragmentu" oraz  Parnas.pl. Można je usłyszeć w audycjach poetyckich na antenie Radia Katowice.

 

 

tekst: Irena Kaczmarczyk

                                                                                          foto: Andrzej M. Makuch

Kraków, 17.12.2011                                                             

 




Roma Jegor foto Andrzej M. Makuch



Zapraszam do obejrzenia galerii!




 ___________________________________________________________________________________________




-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

 

Krakowski Oddział
Związku Literatów Polskich

i Klub Dziennikarzy "Pod Gruszką"

 

zapraszają na promocję

 

 

 

Literata Krakowskiego

 

 

z udziałem autorów:

 

Joanna Bąk, Renata Batko,

Józef Bratko, Marzena Dąbrowa-Szatko,

Arkadiusz Frania, Ignacy Fiut,

Krystyna Alicja Jezierska, Irena Kaczmarczyk,

Julian Kawalec, Leszek Konarski,

Dorota Lorenowicz, Maciej Naglicki,

Janusz Orlikowski, Danuta Perier-Berska,

Anna Pituch-Noworolska, Joanna Rzodkiewicz,

Danuta Sułkowska, Alicja Tanew,

Jerzy Tawłowicz, Andrzej Walter

 

 

oprawa muzyczna: Izabela Jutrzenka-Trzebiatowska - fortepian

 

prowadzenie:          Joanna Krupińska -Trzebiatowska

                                Magdalena Węgrzynowicz-Plichta

 

 

29.12. (czwartek) 2011 r., godz. 18.00

ul. Szczepańska 1, I piętro

 

-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

 ___________________________________________________________________________________________






 ___________________________________________________________________________________________




 

"Serce z widokiem na Giewont"-

promocja tomu poetyckiego Jerzego Tawłowicza

 

             Jerzy Tawłowicz wydał dotychczas 3 tomy wierszy: Anielskie pieśni w trawie (1995), Oswajanie żywiołów (1998) Szlifowanie garbu (2003).

 

      Zawartość 4. tomu poezji "Serce z widokiem na Giewont" mogliśmy podziwiać w czasie spotkania promocyjnego, które odbyło się w literackim cyklu "Orszak Apollina" w dniu 5 grudnia 2011roku na dużej scenie  Śródmiejskiego Ośrodka Kultury w Krakowie przy ul. Mikołajskiej 2.

      Do rzadkości należy, by autor spotkania poetyckiego, w jednej osobie, wypełnił 90 minut wieczoru nie powodując znużenia wśród odbiorców. A jednak dokonał tego zakopiański poeta, tatrzański bard Jerzy Tawłowicz. Zresztą,  autor "Serca z widokiem na Giewont", członek Krakowskiego Oddziału ZLP zwrócił na siebie uwagę już  podczas  naszej Nocy Poetów, która miała miejsce w czerwcu w  Hotelu Rubinstein na krakowskim Kazimierzu; gdzie wystąpił z kilkoma piosenkami własnego autorstwa. Sposób, jakim posłużył się Jerzy Tawłowicz w Śródmiejskim Ośrodku Kultury był z pozoru prosty: Poeta-bard najzwyczajniej, a jednakowoż  niezwykle zajmująco, czytał i śpiewał swoje wiersze. I, ani się nie spostrzegliśmy,jak umiejętnie poprowadził nas w wysokie szczyty polskich Tatr, do jaskiń, żlebów; w miejsca, gdzie "krokusy wychylają łebki spod śniegu" i gdzie " możesz być motylem albo ptakiem". Szybko więc staliśmy się bliscy  kolegom jego szlaków górskich, którym poświęcił kilka wzruszających wierszy, jak również innym bohaterom, chociażby niewidomemu poecie Tomkowi Opoce, czy  mieszkającemu w Paryżu koledze z lat szkolnych, a dziś członkowi  Związku Kompozytorów Francuskich - Jerzemu Nawrockiemu.

     Jerzy Tawłowicz wyśpiewał też  tego wieczoru wiersze miłosne, adresowane, obecnej na spotkaniu, żonie oraz utwory dedykowane synowi i zgromadzonym na sali słuchaczom ( jako życzenia z okazji nadchodzących świąt Bożego Narodzenia). Zwyczajowo jednak, wieczór promocyjny rozpoczął (co czyni od dwóch lat, kiedy to - jak mówił- halny zdmuchnął Jego Matkę )  właśnie wierszem poświęconym najważniejszej Osobie życia.

     Spotkanie, w formie bisu, zakończył aktorskim odczytaniem kilku pierwszorzędnych limeryków, chociaż - jak wyznał - nie lubi schematów, zamykania słów w sztuczne ramy, rymy i inne wymogi wersyfikacyjne.

     Podsumowując, można powiedzieć, iż tym razem niszczycielski, poniedziałkowy halny spełnił podwójną pozytywną rolę: zdmuchnął znad Krakowa smog i "przywiał"  bardzo interesującego zakopiańskiego Poetę, który zasypał krakowian lawiną tatrzańskiej, nastrojowej poezji, oblepiając ich wrażliwość znakomitymi metaforami, obrazami, muzyką. Nie tylko instrumentalną. Muzyką Tatr.

    Spotkanie promocyjne poprowadziła Magdalena Węgrzynowicz-Plichta, która zainspirowana tytułem promowanego tomu i fotografiami Autora, dołączonymi do książki, głośno marzyła o zakopiańskim rajdzie turystycznym dla członków KOZLP; nosiłby on nazwę " Serce z widokiem na Giewont". 


Jerzy Tawłowicz - urodził się w 1952 roku w Gdańsku, ale od dziecka mieszka w Zakopanem. Od 1977 r. zawodowy przewodnik tatrzański . Zadebiutował w 1989 r. w kwartalniku Podtatrze. Swoje wiersze i fraszki publikował też w Tygodniku Podhalańskim, Halach i Dziedzinach, Dzienniku Polskim, Naszych Stronach, Echu Janowa, Mateczniku oraz w paru wydawnictwach zbiorowych. Jest laureatem kilku ogólnopolskich konkursów poetyckich. W 1993 r. był członkiem grupy założycielskiej reaktywującej, zawieszony w okresie "stanu wojennego" zakopiański Klub Literacki. W latach 1995- 2005 członek Zarządu (sekretarz) tego Klubu. Od 2002 r. jest stałym współpracownikiem Podhalańskiej Redakcji Dziennika Polskiego, dla którego pisze cotygodniowe felietony praz cykle artykułów. Był członkiem kilku zakopiańskich, amatorskich zespołów teatralnych (m.in. Teatru Przy Stoliku i Sceny ANTRAKT). Jest autorem scenariuszy licznych teatrzyków poetyckich. Zajmuje się fotografią, tworzy też rysunki, grafiki i akwarele uczestnicząc w zbiorowych i indywidualnych  wystawach artystycznych. Gra na gitarze, do części swoich wierszy komponując muzykę. Dotychczas ukazały się tomiki poetyckie (ilustrowane rysunkami i grafikami autora): Anielskie pieśni w trawie (1995, Oswajanie żywiołów (1998) Szlifowanie garbu (2003)

 

     Przed zacytowaniem dwóch wierszy z promowanego tomu warto przytoczyć choćby fragment recenzji pióra  literaturoznawcy  dr Anny  Mlekodaj:

 

Jedni ludzie wybierają góry, inni zostają przez nie wybrani.  Jerzy Tawłowicz należy do wybrańców. Przygodę z górami zaczynał jak wszyscy, od naruszenia ich monumentalnego spokoju, od wtargnięcia w ich idealną bezludzką równowagę. Nienasycona fascynacja była po jego stronie. Kamienna obojętność po stronie gór. Z czasem wszystko się zmieniło. Góry odsłoniły przed nim swoje tajemnice. Oswoił je, jak oswaja się dzikie zwierzę. Zaczął rozpoznawać i rozróżniać nastroje skalnych grani, nauczył się odczytywać zawiłe pismo potoków, przyswoił skalę dźwięków, którymi rozmawiają kamienie, poznał kolor i zapach górskiej ciszy w różnych porach roku i dnia. Stał się poetą gór.

       "Serce z widokiem na Giewont" to zapis takiego właśnie doświadczenia gór.

 

Aniołowie jednego dnia


jeszcze nam dłonie granitem pachną

jeszcze w oczach

przestrzeni po brzegi

lecz my

już oczyszczeni z błękitu

skrzydła

do plecaków chowamy ukradkiem


aniołowie jednego dnia


nad spokojnym wieczornym stawem

zatajeni przed światem

schodzimy

do domów.


Moje góry ?


moje góry zaczynają się nigdzie

i kończą nigdzie

tak - wprost za progiem snu mego


i są ze mną tam

gdzie uparcie w myślach je niosę


wspaniałe

moje góry zaczynają się wszędzie

i kończą wszędzie

gdzie chcę.


                                   

 

                                                                                                           Kraków, 6 .12.2011

 

                                                                                                        tekst : Irena Kaczmarczyk

                                                                                                        fot.:   Andrzej Makuch

 




Jerzy Tawłowicz - promocja tomiku poetyckiego Serce z widokiem na Giewont



Zapraszam do obejrzenia galerii!




 ___________________________________________________________________________________________




"GDZIE PŁOSZY SIĘ SEN"- KRAKOWSKI DEBIUT RENATY BATKO



Mam nadzieję, że autorka Renata Batko, urodzona w Krakowie, ten wieczór literacki z cyklu Orszak Apollina, na zawsze zachowa w pamięci - tymi słowami po powitaniu gości Prezes Krakowskiego Oddziału Związku Literatów Polskich Magdalena Węgrzynowicz-Plichta rozpoczęła krótkie wprowadzenie, informując publiczność, że prawdziwym bohaterem spotkania jest poezja zawarta w debiutanckim tomie o onirycznym tytule: "Gdzie płoszy się sen" i prezentacja pomyślana jest jako spektakl poetycki - brawa więc powinny podkreślać wyjątkowe przeżycia i że liczy na to, że takie spontaniczne oklaski w trakcie występu młodych aktorów i muzyków pojawią się właśnie.

 

     Kiedy znów oświetlono scenę, na krzesłach tyłem do publiczności w pierwszym rzędzie siedziała autorka oraz Łukasz Batko, w drugim - Aleksandra Batko i Klaudia Sikorska. Zbieżność nazwisk nie jest przypadkowa - wśród recytujących znalazły się bowiem dzieci poetki. Na oboju (z boku sceny) grała Izabela Berdy, a przy fortepianie zasiadła Dominika Peszko. W trakcie spektaklu recytujący aktorzy i autorka nieśpiesznie podchodzili do środka sceny i w punktowym oświetleniu "przeprowadzali" zasłuchaną publiczność przez kolejne "kartki książki", tak umiejętnie oddzielone nastrojową muzyką, że jeszcze przez chwilę można było zadumać się nad sensem i pięknem dopiero co wybrzmiałych strof. Ciekawe rozwiązanie sceniczne - minimum elementów i dobre oświetlenie - pozwoliło skupić uwagę na osobie interpretującej poezję, a dobre nagłośnienie na barwie i intonacji głosu, a tym samym na melodyce i rytmie wierszy z tomu "Gdzie płoszy się sen", które są różnorodne (białe, wolne, stroficzne, sylabotoniczne) i to jest m.in. jedną z zalet tej poezji.

 

     Szczególne brawa należą się samej autorce, która bez okazania tremy z pamięci recytowała swoje wiersze, i zapewne nie był to Jej aktorski debiut, choć w oficjalnej nocie biograficznej podaje tylko, że ukończyła X LO im. K.E.N., jest absolwentką Wydziału Geologicznego - Poszukiwawczego i Studium Pedagogicznego AGH w Krakowie. Duszą zawsze krakowianka, mieszka i pracuje w Jaworznie.

 

Poetka należy do Koła Młodych Pisarzy Krakowskiego Oddziału Związku Literatów Polskich. Wspólny krakowski debiut Koła Młodych Pisarzy (31.10.2011 r.) Renata Batko ma już za sobą, ale ten wieczór na scenie w Śródmiejskim Ośrodku Kultury z 7 listopada 2011 r. był dlatego jedynym i niepowtarzalnym, że dotyczył pierwszego samodzielnego tomu poetyckiego. Z definicji debiut (franc. début - pierwszy rzut) czyli pierwsze publiczne wystąpienie w jakiejś dziedzinie jest dla debiutującego niezmiernie ważnym przełomowym wydarzeniem w życiu, tremującym, dodającym skrzydeł, ale też wywołującym lęk: jak odbiorca zareaguje - czy zachwyci się czy też zauważy same wady. Dlatego w literaturze, gdzie debiut oznacza pierwszy wydany utwór danego autora, do stawienia czoła krytyce literackiej i szerokiemu gronu czytelników, można przygotować się etapami, drukując pojedyncze wiersze w prasie codziennej, w magazynach literackich i okolicznościowych almanachach różnych grup twórczych. W tym znaczeniu Renata Batko miała mocne wejście - zadebiutowała podczas XXXVIII Krakowskiej Nocy Poetów. A ponadto drukowała w almanachach ZLP i STAL, magazynie "ISKRA", antologii Jurajskiej Jesieni Poetyckiej. Związana jest także z grupą literacką "Każdy", działającą przy Śródmiejskim Ośrodku Kultury.

    

tekst: (info)

 
Stacja Przemyśl
 
biegła z rozwianym włosem
po cienkiej linii torów
szukała stacji z napisem
Pomyślność
znalazła jedynie stację
Przemyśl
myśli i nie wie
gdzie ręka lewa gdzie prawa                                
gdzie płoszy się sen gdzie jawa 
gdzie granica bólu  radości 
gdzie kończy się sen o miłości
gdzie zaczyna         
dziewczyna na szynach 
jak na łyżwach życia     
 
 
 
Uśmiech delfina
 
delfiny w zatoce Taiji
mają uśmiech 
malowany ręką Stwórcy
 
słońce w zatoce Taiji
nie zachodzi czerwienią
ono tonie w rzezi wód
 
fale w zatoce Taiji
łagodnieją wieczorami 
dokonując ablucji
 
proszę nie filmować
to tylko kolejna eksterminacja
przeprowadzona w imię równowagi ekosystemu
 
"Japońscy rybacy zabijają rocznie ponad 23 tys delfinów,
A jedno z największych łowisk znajduje się w zatoce Taiji.
Mimo głosów sprzeciwu z całego świata ten proceder wciąż trwa."
Film "Zatoka delfinów" USA 2009
 

 

 




Renata Batko przy mikrofonie



Zapraszam do obejrzenia galerii!




 ___________________________________________________________________________________________




-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------

 

Krakowski Oddział
Związku Literatów Polskich

i Klub Dziennikarzy "Pod Gruszką"

 

zapraszają na wieczór literacki z cyklu

 

 

Niezatarte autografy

 

 

w programie promocja tomiku

 

 

Romy Jegor

 

 "Tatuaż na jabłku"

 

 

 

 

recytacja: Autorka

prowadzenie: Magdalena Węgrzynowicz-Plichta

oprawa muzyczna: Dorota Kochanowicz - fortepian

 

 

15 XII (czwartek) 2011 r., godz. 18.00

ul. Szczepańska 1, I piętro

 

-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------

 ___________________________________________________________________________________________





 ___________________________________________________________________________________________





LITERACKIE WIECZORY NA KAZIMIERZU (7)

 

     W cyklu "Literackie Wieczory na Kazimierzu" Anna Pituch-Noworolska promowała 30 listopada 2011 roku najnowszy tom  prozy poetyckiej: "Gobeliny". Książka zawiera 11 krótkich utworów - "gobelinów", z których jeden: "Liść dzikiego wina" Autorka w całości zaprezentowała przybyłym na spotkanie gościom, pośród których oprócz członków KOZLP i przyjaciół, znalazła się najbliższa Rodzina, w tym dwoje wnucząt, które sprawiły, iż atmosfera nabrała kameralnego i ciepłego charakteru.

     Opowiadając o genezie powstania, tkanych słowem, prozatorskich "Gobelinów", Anna Pituch-Noworolska ujawniła, iż inspiracją był niekiedy szczegół, który pojawił się na drodze codziennego bytowania, innym razem obrazy ulubionych malarzy. W każdym z "gobelinów" mówiła - jest coś, jakieś słowo, zdarzenie nawet banalne, spotkanie z człowiekiem o takiej a nie innej postaci, wyglądzie, a dalej to już moja fantazja. Ostatni "gobelin" jest pewnym początkiem pisania o trudnym zderzeniu kultur zachodniej Europy i bliskiego wschodu w warunkach najtrudniejszych, jakie stworzył człowiek po wzajemnej ekspansji, czyli niekończących się wojen. Staram się zrozumieć, dlaczego zamiast budować, człowiek niszczył, i to w imię wspaniałych ideałów. Tytuł "gobeliny" wziął się stąd, że w tamtych czasach jedyną formą rejestracji otaczającego świata było malarstwo lub tkane obrazy, czyli gobeliny.

     Tego wieczoru, pomimo oryginalnej i pięknej muzyki, pochodzącej z tradycji irlandzkiej, głównym i szczególnym bohaterem stało się jednak słowo. Autorka wyznała, iż przywiązuje do niego ogromną wagę: Kocham słowo, jego znaczenie, barwę, smak - mówiła, odpowiadając na trudne pytanie o subiektywną definicję poezji. Podkreślała, iż Jej zawód - jest lekarzem pediatrą, immunologiem - nie ma nic wspólnego z literaturą, ale mając humanistyczną duszę, od zawsze odczuwała potrzebę pisania i wiersze zaczęła już tworzyć w szkole średniej. Kiedy zapełniłam nimi kilka notesów, pisząc zawsze tylko piórem, musiałam zdecydować o ich losie, postanowiłam je wydać - powiedziała.

     Debiutowała późno. Opublikowała 3 tomy poezji: "Bukiety czasu"(2006), "Gotyk"(2008), "Jesienny księżyc"(2009). Dorobek poetycki Autorki "Gobelinów" to zestaw kunsztownej, dojrzałej liryki osobistej a także odniesień do kultury starożytnej, sztuki średniowiecza, architektury, podróży. Na okładce "Gotyku" czytamy: Po okresie fascynacji kulturą starożytnego Egiptu odkryłam sztukę średniowiecza. Podziwiam to, co pozostało z tamtych czasów nie tylko w Polsce, ale i w wielu krajach Europy. Podróże to moje drugie hobby, a Toskania jest miejscem, w którym mogłabym pozostać na dłużej.

    W twórczości Anny Pituch-Noworolskiej często przewija się motyw upływającego czasu, co dało się zauważyć choćby w przejmującym wierszu "Stare kobiety", który przeczytała tego wieczoru oprócz wielu innych, najnowszych utworów, przygotowywanych do druku. Uzupełniając biogram artystyczny znakomitej krakowskiej literatki należy dodać, iż Anna Pituch-Noworolska mieszka i pracuje w Krakowie. Jest członkiem Krakowskiego Oddziału Związku Literatów Polskich.

     7.Wieczór Literacki na Kazimierzu prowadziła Magdalena Węgrzynowicz-Plichta. Muzyką irlandzką spotkanie oprawili: Małgorzata Wilczyńska (flet) i Grzegorz Mazur (mandolina, gitara).

 

ANNA PITUCH-NOWOROLSKA o sobie:

     Urodziłam się w Krakowie i tu ukończyłam wszystkie stopnie edukacji szkolnej a potem studia wyższe w ówczesnej Akademii Medycznej. Jestem pediatrą, immunologiem. Pracuję i mieszkam nadal w Krakowie, który uważam za najpiękniejsze miasto Europy z jego atmosferą, zabytkami, starymi. krętymi ulicami. Spacer Kanoniczą, wędrówki po Kazimierzu, chwila zadumy w kościele Augustianów, katedrze wawelskiej (zwłaszcza wtedy, gdy cisza, światła świec tworzą niepowtarzalny nastrój), pomaga odzyskać spokój i równowagę, dodaje sił.
     Pisałam już od czasów szkoły średniej, ale nie były to czasy na debiuty poetyckie. Poza poezją pisałam artykuły programowe i tematyczne reportaże jako dziennikarz studencki. Stan wojenny spowodował długą przerwę w pisaniu, do którego wróciłam po 1990 roku. Gdy narosła ilość zeszytów zapełnionych drobnym pismem postanowiłam je wydać. Z racji wieku, zawodu piszę dużo o zjawiskach przyrody (często jako odreagowanie ciężkich dni, trudnych sytuacji zawodowych) i o przemijaniu. Patrząc na małych pacjentów, walczących z ciężkimi chorobami, przegrywających swoje życie, mam niemal namacalne uczucie kruchości naszego bytu na tej planecie, ulotności naszych problemów, przypadkowości naszego losu. Po stracie bliskich mi osób w ostatnim czasie, to uczucie chwilowej tylko obecności bardzo się nasiliło. Próbuję to uchwycić w słowa

 

Wspomnienie

 

Czekam na windę

Jedzie gdzieś z parteru

To pewnie ty

Z torbą zakupów

Niedbale zarzuconą na plecy

Oddasz mi ją mrucząc,

że dajesz radę,

że wcale nie taka ciężka

i opowiesz

że tak długo to trwało

bo w kasie jest nowa kasjerka

bo szukałeś ulubionego sera

a w ogóle to jest nowe stoisko

i tak zeszło

A przecież stygnie herbata

W kubku z reklamą Tetley tea.

Zjeżdżam windą samotnie

I wciąż nie mogę się z tym pogodzić.

 

 

Głowa chłopca

Czy odszedłeś czy w ogóle byłeś
Czy może wyśniłam to w nocy
Jak efeba głowę śliczną
W cień kotary uchwyconą
Jeszcze życia niepełną
A już nieśmiertelną.

 

Kraków, 1.12.2011

tekst: Irena Kaczmarczyk

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

      




Anna Pituch-Noworolska



Zapraszam do obejrzenia galerii!




 ___________________________________________________________________________________________




JUBILEUSZ BARBARY PALUCHOWEJ

 

To już dwadzieścia pięć lat od debiutu poetyckiego Barbary Paluchowej! Można powiedzieć - srebrne literackie gody. Z tej okazji 24 listopada br. odbyła się w Powiatowej i Miejsko-Gminnej Bibliotece Publicznej w Starym Sączu okazała uroczystość pn. "WSTĄPIŁAM DO WAS".

Jubilatka obdarzona jest licznymi talentami - uprawia poezję i dziennikarstwo,  maluje, zajmuje się różnymi rodzajami grafiki, w tym grafiką komputerową. Dlatego na benefisie goście mogli podziwiać różne dziedziny sztuki. Uroczystość rozpoczęło otwarcie wystawy poświęconej twórczości oraz licznym sukcesom Barbary Paluchowej. Zgromadzono tam w gablotach wszystkie wydane przez Poetkę książki, niektóre numery gazety "Znad Popradu", dyplomy i medale. Na stołach rozłożono bardzo grube i ciekawe albumy z fotografiami, wycinkami prasowymi i innymi przedmiotami dokumentującymi Jej sukcesy twórcze, a na ścianach powieszono obrazy i grafikę Jej autorstwa.

Kolejnym punktem programu była prezentacja poezji Barbary Paluchowej. Wiersze czytała sama Autorka, młodzież gimnazjalna i koledzy po piórze. Nie zabrakło również opinii krytyków literackich o tej twórczości.

Uroczystość jubileuszowa stała się okazją do promocji najnowszego tomiku piwniczańskiej Poetki - "Wyspy jaśminowe". Jest to książka poświęcona miłościom życia Barbary - uczuciom do męża, dzieci, miejsc i spraw najważniejszych. Wiersze zgromadzone w tej książce, powstawały na przestrzeni wielu lat, jest więc ona rodzajem tematycznego, poetyckiego pamiętnika.

I wreszcie nadszedł czas na performance. Takie momenty goście spotkań artystycznych lubią szczególnie. Jubilatka podeszła do sztalug i szybkimi muśnięciami węgla tworzyła wspaniałe rysunki. A w tle płynęła melodia i słowa poświęconej Piwnicznej piosenki autorstwa Barbary Paluchowej.

A potem były gratulacje i życzenia (niektóre wierszowane - oczywiście napisane przez kolegów - poetów). Był też płonący tort i długie rozmowy o poezji i innych dziedzinach sztuki.

 

tekst: Danuta Sułkowska

 

BARBARA KRĘŻOŁEK-PALUCH (PALUCHOWA) - art. plastyk, dziennikarka, poetka - pisze w języku literackim i w gwarze górali nadpopradzkich i pogórzan, animatorka kultury, od urodzenia związana z Beskidem i Ziemią Sądecką, szczególnie z uzdrowiskami Krynicą i Piwniczną Zdrojem gdzie mieszka i tworzy. Naczelny plastyk Nowego Sącza w latach 1978 - 1983. Redaktor naczelna pisma lokalnego "Znad Popradu", wychodzącego od 20 lat w Piwnicznej Zdroju. Projektantka wnętrz, małych form arch.: pomnik rozstrzelanych w Młodowie, element archit. dekoracyjno informacyjny Nowy Sącz, na rogatkach miasta, graficzka - okładki, ilustracje i rysunki do książek.

     Autorka 11 tomików poezji, (Wiersze, Zielenią ku niebu, Trawy płyną, Dom bez okien, Rozmowa z wiatrem, dwujęzyczny polsko-rosyjski Kusoczek Beskida, W zwierciadle mojego czasu, Moim górom, W bioły izbie dusy, Na moim drzewie, Wyspy jaśminowe). Napisała również i zilustrowała książki poetyckie dla dzieci: Za co babcia kocha Kraków, O kwiatach i Agatce Niejadce, O Piotrusiu Obżartusiu.

     Pomysłodawczyni i organizatorka w Piwnicznej Zdroju Międzynarodowych Spotkań Poezji i Muzyki Gór "Wrzosowisko" (w r. 2010 XII edycja), Międzynarodowego Konkursu Poetyckiego "Sen o Karpatach" (VIII edycja) i I pleneru malarskiego "Beskid pędzlem zapisany". Członkini ZPAP, ZLP i Grupy Literackiej "Sądecczyzna". Zasłużony Działacz Kultury, Kawaler Orderu Uśmiechu, Zasłużony dla Ziemi Sądeckiej, Gloria Artis  2009, laureatka nagrody im. Władysława Orkana 2010.

 



Mlodzież wiersze czyta...



Zapraszam do obejrzenia galerii!




 ___________________________________________________________________________________________




 

 

 

"MOJEJ MIŁEJ"- PROMOCJA TOMU POETYCKIEGO KRYSTYNY ALICJI JEZIERSKIEJ

 

     5. tom poezji Krystyny Alicji Jezierskiej zatytułowany "Mojej miłej" to zbiór uroczych 39. "kwiatowych" wierszy, zamkniętych w pięknej okładce projektu Joanny Plichty (z fotografią autorki wykonaną przez Anetę Kielan). Książkę wydało Wydawnictwo SIGNO, a zredagowała Magdalena Węgrzynowicz-Plichta, która również poprowadziła promocję (29 listopada 2011r.) w Sali Fontany Klubu Dziennikarzy "Pod Gruszką".

     Spotkanie miało charakter spektaklu poetycko-muzycznego. Wzięło w nim udział trzech wykonawców: Autorka, Hanna Swaryczewska (mezzosopran) oraz syn Autorki, poeta komponujący muzykę do słów własnych i tekstów matki - Hubert Jezierski (gitara).

Teatralny przekaz, w którym za rekwizyty posłużyły słomkowe kapelusze, przywołał w sepii głębokiego listopada powiew lata, zapach kwiatów, pełniących w wierszach Jezierskiej rolę podwójną: piękna samego w sobie, ale też ważnego łącznika pomiędzy podmiotem lirycznym i kimś bliskim. Pogodne, proste, nawiązujące do natury wiersze Krystyny Alicji Jezierskiej, pozwoliły odbiorcom wyłączyć się z hałasu współczesności, zatrzymać w uśmiechniętym świecie Jej strof.

     Poetka wydała pierwszy tom wierszy "Deszcz złotych przecinków" w roku 1997. Potem kolejno: "Z Muzami nad Krakowem"(1998), "Morzem malowane"(2000), "Gdańska sonata"(2011). We wszystkich utworach - jak podkreślała recenzentka Jej twórczości Anna Kajtochowa - Krystyna Alicja Jezierska, inżynier z wykształcenia, humanistka z zamiłowania, uczulona jest na barwę i klimat uczuciowy miejsca, wprowadza nas w świat przeżyć pięknych, prawdziwych, widocznych w zasięgu ręki i oczu. Powściągliwie pokazuje na co dzień ukrywane marzenia, tęsknoty, nadzieje. Zaś Tadeusz Zygmunt Bednarski pisząc o liryce Poetki podkreśla: utwory te nie są zbudowane według martwych zasad wersyfikacyjnych, ograniczających wymogi tonizmu czy sylabotonizmu z zachowaniem średniówki, ale bieg werbalny mają żywiołowy, jak żywiołowa - dodałabym jeszcze, zawsze uśmiechnięta - ich twórczyni.

Wiersze Krystyny Alicji Jezierskiej, członkini Krakowskiego Oddziału Związku Literatów Polskich zamieszczane były na łamach "Życia Literackiego", "Przekroju", "Poezji dzisiaj" oraz w licznych krakowskich almanachach. Także w "Tygodniku Salwatorskim", gdzie pełniła rolę wiceprezesa ZKPSzW do spraw poezji. Autorka "Miłej mojej" jest również twórczynią nowel poetyckich, tekstów piosenek i ballad (znanych z wydania płytowego).

 

Mojej miłej

                       piosenka ze snu

Mojej miłej

dam gerbery

szczęśliwe czerwienią,

podaruję pęk rumianków

niech się bielą mienią,

włączę do nich chabry,

maki, leśne dzwonki,

a najchętniej Jej przyniosę

dzisiaj całą łąkę.

 

Mojej miłej

dam gerbery

szczęśliwe czerwienią,

podaruję pęk rumianków

niech się bielą mienią,

w darze dam gwizd kosa

z dzwonieniem skowronka

niech swym głosem ją obudzi

rankiem cała łąka.

Kraków, 30.11.2011

                                                                                              tekst: Irena Kaczmarczyk

foto: Magdalena Węgrzynowicz-Plichta

 

 

 

 



od lewej Hubert Jezierski, Krystyna Alicja Jezierska i Hanna Swaryczewska



Zapraszam do obejrzenia galerii!




 ___________________________________________________________________________________________





 ___________________________________________________________________________________________




"NIETUTEJSI" - SPOTKANIE Z POEZJĄ MARZENY DĄBROWY SZATKO

 

 

     W cyklu " Niezatarte autografy" dnia 24 listopada 2011r. w Klubie Dziennikarzy "Pod Gruszką" odbył się spektakl poetycko-muzyczny znanej krakowskiej poetki Marzeny Dąbrowy Szatko. Jego tytuł "NIETUTEJSI" - jak powiedziała na wstępie prowadząca spotkanie Magdalena Węgrzynowicz-Plichta - jest zapowiedzią nowej książki poetyckiej, chociaż Autorka prezentowała również wiersze z poprzednich tomów: "Pory przelotne"(1995), "Odejście mitu"(2000), "Próba zbliżenia"(2005), "Powrót na Ogrodową"(2007), "Próba rekonstrukcji"(2008). Warto nadmienić, iż "Próba rekonstrukcji", wydana staraniem MDK im I. K. Gałczyńskiego w Krakowie była nagrodą za zajęcie I miejsca w Konkursie Poetyckim II Zimowego Salonu Artystycznego, zorganizowanego dla małopolskich pedagogów-poetów, plastyków, muzyków przez ww. placówkę. Już wtedy, podczas promocji "Próby rekonstrukcji" Marzena Dąbrowa Szatko wystąpiła ze swymi podopiecznymi, utalentowanymi uczniami, którzy wraz z Nią wyreżyserowali i pokazali piękny spektakl poetycko-muzyczny przed zgromadzoną publicznością nauczycieli i sympatyków poezji.

     Również w Klubie Dziennikarzy "Pod Gruszką" młodzież krakowskiego X LO im. Komisji Edukacji Narodowej w osobach: Magdy Kawałek, Oli Wróblewskiej, Kamila Jastrzębskiego, Pawła Wydrzyńskiego oraz Joanny Zbroi i Roberta Purwina (duet gitarowy) w znakomity sposób interpretowała wiersze swej nauczycielki. Sama Poetka, z nie mniejszym talentem, czytała utwory w interesującej oprawie dźwięków fletu, na którym wirtuozowsko grał Joachim Neander.

     Ale nie tylko sposób przekazu zachwycił licznie zgromadzonych w prestiżowym miejscu Sali Fontany Klubu Dziennikarzy "Pod Gruszką". Poezja Marzeny Dąbrowy Szatko, jak i sama Autorka - stwierdziła w zagajeniu Magdalena Węgrzynowicz-Plichta - lubi zaskakiwać. Nie odniosła się, co prawda, konkretnie do samej twórczości, ale kto zna utwory Marzeny Dąbrowy Szatko ten wie, że Poetka nieustannie zaskakuje. Środkami wyrazu. Odkrywczą metaforyką. Znakomitą plastyką wiersza. Nagromadzeniem detali, szczegółów, które doskonale konstruują obraz podejmowanego tematu. Tematów. Bo twórczość Jej nie ogranicza się tylko do jednego motywu. Dosyć często jednak oscyluje wokół zjawiska przemijania, nieustannego rozpadu, maksymalnej entropii. Wokół słów: byliśmy, jesteśmy, nie będzie nas. To zainteresowanie upływem czasu - jak zauważa Katarzyna Turaj-Kalińska - zwłaszcza sposób jego demonstrowania, jest jednym z wyznaczników artystycznej dojrzałości Poetki. W przeczytanych na spotkaniu wierszach w sposób mistrzowski oddała całe bogactwo uczuć towarzyszących upływowi czasu. Nie tylko skupiając się na przemijaniu życia ludzkiego, ale również na umierających pejzażach, w które wkomponowane jest istnienie człowieka. Było też sporo odniesień do obrazów malarskich artystów XX w., które zainspirowały Poetkę do napisania utworów.

        Dlatego też uczestnicy spotkania z wartościową poezją Marzeny Dąbrowy Szatko, która - przywołując znów słowa Katarzyny Turaj-Kalińskiej - jest jedną z najciekawszych propozycji w najnowszej poezji polskiej, wyszli ze spektaklu z dużym ładunkiem refleksji i podziwu dla bohaterów wieczoru. Z oczekiwaniem na datę promocji zapowiadanego tomu, zwłaszcza, że sama Poetka w taki oto zajmujący sposób anonsuje jego tematykę:

 

NIETUTEJSI

 

Nietutejsi ożywają w wierszach, gdy znikają mi z oczu. W jakiś sposób opuszczają moje życie - wyjeżdżają z kraju albo przekraczają niewidzialną granicę ciszy. Odchodzą dalej niż na "do widzenia". Ziarno ich nieobecności pada na glebę wierszy i na pewien czas zamiera, by obudzić się, gdy nagle błyśnie podobny, choć cudzy gest, gdy w powietrzu zagra nuta babiego lata z dawno przebrzmiałej jesieni albo gdy z nagła przemówi zapomniana fotografia. Wtedy Nietutejsi przychodzą - zjawiają się jak kiełkujące pędy, rozrastają się i ...sami się piszą. To o nich jest ten wieczór. Bo Nietutejsi wciąż żyją wśród nas.

 

Powoli my także przygotowujemy się do odlotu. Wszak żyjemy na skraju teraźniejszości, jeszcze tu i już trochę tam, gdzie staniemy się Nietutejsi. Granica naszej nietutejszości jest niekiedy mało uchwytna - oto próbujemy się przyjaźnić z dawno nieobecnymi albo sami siebie rozpoznajemy jako prawie nieobecnych w świecie, do którego wciąż należymy. Śledzimy powidoki przestrzeni i własne oddalanie się stąd.

 

Z czasem ubywa nas, ubywamy - między innymi. Zostają po nas notesy i rękawiczki, obrazy, fotografie, portrety, książki, miasta - wszystko to bez nas. Trudno sobie wyobrazić rzeczywistość po nas, ale możemy zobaczyć, jak wygląda rzeczywistość po tych, których już nie ma. Pewnego dnia zwrócił moją uwagę obraz Maria Cesariny'ego pt. "Kiedy malarz jest nieobecny", przedstawiający prawdziwie martwą naturę - czarną płaszczyznę w ramce. Na szczęście inni malarze i poeci nie odchodzą tak pochopnie, ale towarzyszą nam w wędrówce, do końca są z nami. Dzięki nim istniejemy, nawet Nietutejsi.

 

 

ECHO

 

żagle zwinięte

łopoczą lniane rękawy

i nogawki z drelichu

rybacy dzielą połów

na kamieniach

łódki kolebią się przy brzegu

falują kapelusze

 

zaraz się rozejdą

              rozeszli

pójdą w stronę rybnego targu

poszli

kiedyś pomrą

           pomarli

 

przeszłość nic sobie nie robi

z naszych czasów

przeszłych przyszłych i obecnych

 

fotografia unieśmiertelnia

moment z życia śmiertelnych

ułamek sekundy

w błysku migawki

 

czasem pozwala odgadnąć

minutę

po

   tem

jeden krok do nicości

                       wieczności

gdzie

będą nie będą

 

odejdą stąd

odeszli

zostanie puste miejsce

zostało

 

na papierze nie widać

opuszczonego brzegu

oni ciągle tu są

 

fotografia litościwie

nie zdradza

końca drogi

 

Marzena Dąbrowa Szatko - absolwentka filologii polskiej Uniwersytetu Jagiellońskiego, od 1997r. nauczycielka języka polskiego w X Liceum Ogólnokształcącym w Krakowie. Publikowała w licznych almanachach i pismach literackich, w tym niemieckojęzycznych (tłumaczenia), członek ZLP, grupy poetyckiej Każdy, związana ze środowiskiem Teatru Stygmator, od lat promuje twórczość literacką swoich uczniów, prezentując ją w krakowskich centrach kultury, Radiu Alfa czy - niekiedy- na forum ogólnopolskim (konkursy literackie). Opiekunka Koła Młodych przy Krakowskim Oddziale ZLP.

 

Kraków, 27.11.2011r.

tekst: Irena Kaczmarczyk

foto: Joanna Rzodkiewicz

 

 

 





Marzena Dąbrowa Szatko


Zapraszam do obejrzenia galerii!




 ___________________________________________________________________________________________






 ___________________________________________________________________________________________




-------------------------------------------------------

 

Krakowski Oddział Związku Literatów Polskich

i Klub Dziennikarzy "Pod Gruszką"

 

zapraszają na wieczór literacki z cyklu

 

Niezatarte autografy

 

 

w programie promocja tomiku poezji

 

Krystyny Jezierskiej

 

"Mojej miłej"

 

 

oprawa muzyczna:

                     

  Hanna Swaryczewska - śpiew
        Hubert Jezierski - śpiew i gitara

 

 

prowadzenie:      Magdalena Węgrzynowicz-Plichta

 

29 XI (wtorek) 2011 r, godz. 18.00

ul. Szczepańska 1, I piętro

 

-------------------------------------------------------

 ___________________________________________________________________________________________



MEMORIA GRATUM FACIT - O WDZIĘCZNOŚCI STANOWI PAMIĘĆ (SENEKA)

 

 

    Listopad sprzyja wspomnieniom, przywoływaniu tych, którzy odeszli, których nie ma już wśród nas, dlatego też Krakowski Oddział Związku Literatów Polskich podjął próbę zorganizowania pierwszego z cyklu spotkań dedykowanych pamięci nieżyjących koleżanek i kolegów.

 

    Dnia 18 października 2011 roku w Klubie Dziennikarzy "Pod Gruszką" na apelu stanęli:

zmarły w lutym 2004 roku pisarz Ryszard Kłyś, zmarły 21 sierpnia 1999 roku w Krakowie poeta - założyciel grup poetyckich Muszyna i Barbarus - Jerzy Harasymowicz oraz dwie poetki Katarzyna Sztąpka i Wanda Tatara-Czopek, które opuściły nas niedawno, dzięki czemu pamięć o nich pozostała wciąż żywa.

 

    Pani prof. Elżbieta Stefańska-Kłyś w trakcie rozmowy z wiceprezes oddziału Joanną Krupińską-Trzebiatowską opowiadała o swoim mężu Ryszardzie, kreśląc postać pięknego, wspaniałego mężczyzny, w którym była bezgranicznie zakochana i któremu poświęciła się bez reszty. Nie była w stanie natomiast odpowiedzieć na pytanie, dlaczego ten znakomity pisarz w ostatnich dwudziestu latach swojego życia nie tworzył. Uwikłany w zawieruchę dziejową, jako członek Armii Krajowej aresztowany i prześladowany przez władze komunistycznej Polski, był postacią bez wątpienia tragiczną i wojna, która odcisnęła na nim szczególne piętno, przewija się na kartach jego powieści. Odczytane fragmenty "Powrotu do Edenu", przedstawiające w sposób prawdziwie poruszający działania AK na rzecz ratowania społeczności żydowskiej,  przybliżyły narracyjne możliwości pisarza, zachęcając tym samym obecnych do sięgnięcia po jego książki.

 

    W Klubie Dziennikarzy "Pod Gruszką" zjawiła się również wdowa po Jerzym Harasymowiczu, pani Maria Harasymowicz, z którą rozmowę przeprowadziła prezes KOZLP Magdalena Węgrzynowicz-Plichta, zaś głosu czytając i mówiąc z pamięci wybrane wiersze, użyczył poecie Robert Marcinkowski.

 

    Wiersze Katarzyny Sztąpki czytała w dalszej części wieczoru Joanna Rzodkiewicz, zaś sylwetkę Wandy Tatara-Czopek wskrzesiła (w obecności męża poetki pana Mirosława Czopka) Danuta Perier-Berska. Oprawę muzyczną spotkania stworzyła młoda i utalentowana pianistka Izabela Jutrzenka-Trzebiatowska. Spotkanie zakończyło wspomnienie o Katarzynie Sztąpce i odczytanie wierszy poetki, pisanych tuż przed śmiercią z tomu: "Podaruj mi swoje sny", w interpretacji Magdaleny Węgrzynowicz-Plichty.

 

tekst: info jim

foto: Joanna Rzodkiewicz, Robert Marcinkowski, Andrzej Makuch

        

 

 




Joanna Krupińska-Trzebiatowska i prof. Elżbieta Stefańska-Kłyś foto Andrzej Makuch


Zapraszam do obejrzenia galerii!




 ___________________________________________________________________________________________



"Krople z innego snu"- promocja tomu poetyckiego Alicji Tanew

 

     Promocja nowej książki poetyckiej "Krople z innego snu" Alicji Tanew odbyła się 14 XI 2011 w jej własnej  Piwnicy Artystycznej ATA przy ul. Czarnowiejskiej w Krakowie. "Scenę Ata" - tak dokładnie nazywa się owe czarowne miejsce - Alicja Tanew prowadzi od lutego 2010r., promując w niej poetów, aktorów, artystów, uznanych i tych, którzy są debiutantami. Tworzy tu  także własne spektakle poetycko-muzyczne. Wiadomo, utalentowana Alicja pisze wiersze, śpiewa, komponuje, gra na pianinie. W takich dłoniach ATA kwitnie, owocuje, przyciąga artystyczną bohemę Krakowa.

Co Alicja mówi sama o sobie?

     "Jestem poetką i kompozytorką, absolwentką Wydziału Prawa UJ, wykonuję zawód radcy prawnego, Debiutowałam w Studenckim Kabarecie Piosenki "Sowizdrzał" w Krakowie. Mój "Romans na pół rosyjski" zdobył pierwszą nagrodę w Telewizyjnej Giełdzie Piosenki w 1972 roku, wtedy też stworzyłam, razem z Mieczysławem Święcickim, dla Telewizji Łódzkiej, spektakl muzyczny "Niedokończony romans". W latach osiemdziesiątych nawiązałam stałą współpracę z Radiem Kraków, jako autorka scenariuszy, słuchowisk i bajek, z własną muzyką. W 1980 r., moje słuchowisko "Przybieżeli przy niedzieli" wygrało konkurs Radia Kraków na audycję dla Radia Watykan. Jestem też autorką "Misterium Bożonarodzeniowego" przedstawionego w Filharmonii Krakowskiej w 1997 r. Moje piosenki śpiewano w "Piwnicy pod Baranami", a także w telewizyjnych "Spotkaniach z balladą" i cyklicznych programach rozrywkowych "Kogiel Magiel". Stworzyłam spektakle poetycko-muzyczne dla telewizji: "Całe nieba słów" - 1985 r., "Marzenia całkiem zwyczajne" - 1991 r., "Czas uderza" - 1992 r. Moje wiersze ukazywały się w "Życiu literackim", a także w antologiach poetyckich "Bronowickiego Karnawału Literackiego" - Mydlniki 2005 i 2010.Wydałam tomik poezji - "Zamienię kurtkę na miłość" 1992, "Zbieranie przecinków" 2007 oraz bajkę muzyczną "Noc w mrowisku, czyli leśna przygoda Honoraty" 2008.Od lat jestem związana z Teatrem "Stygmator", śpiewam piosenki do których sama pisze słowa i muzykę. Jestem finalistką Ogólnopolskiego Przeglądu Piosenki Autorskiej "OPPA" 2000 i "OPPA" 2005".

     Zaiste, imponujący to biogram artystyczny, z którego nic nie da się wyjąć, bo wszystko istotne, znaczące, ważne. Nic zatem dziwnego, że na spotkanie z poezją Alicji Tanew przybyło mnóstwo przyjaciół, artystów, poetów, w tym  też  wielu  naszych  członków, gdyż w ubiegłym roku Autorka " Kropli z innego snu" dołączyła do grona Krakowskiego Oddziału Związku Literatów Polskich.

Wieczór w ACIE był przede wszystkim bardzo nastrojowy. Pełen dojrzałej, miłosnej poezji. Pełen muzyki. Wystąpiło kilku znanych krakowskich artystów. Wiersze, oprócz Poetki, czytała znakomita polska aktorka teatralna i filmowa Lidia Bogaczówna. Ona też napisała wstęp do promowanej książki, fragmenty którego przytoczyła na początku spotkania. W owym wstępie Lidia Bogaczówna pisze: "wiersze Alicji nie podlegają analizie, one są do poruszenia emocji, do wyśpiewania, do zawstydzenia, do milczenia". Tak też odbieraliśmy poetycki świat Autorki " Kropli z innego snu". Prawie wszystkie piosenki, które wybrzmiały tego wieczoru, były autorstwa Alicji Tanew, a wykonali je: sama Poetka ( piano - Walentyn Dąbrowski), Anna Ryś i Katarzyna Krzyńska z Niezależnej Grupy Teatralnej "Porfirion" ( do tych dwóch tekstów muzykę napisała Grażyna Łapuszek). Prawdziwą niespodzianką okazał się występ Lidii Jazgar - współzałożycielki, menedżerki i wokalistki zespołu "Galicja", która wykonała piosenkę - do jednego z tekstów promowanego tomiku - "Gdyby się tak przyczepić do lata". W subtelną poezję Alicji Tanew znakomicie wkomponowały się dwie ballady, które wyśpiewał w języku rosyjskim, do słów W. Wysockiego, Vladimir Stockman. O spójną kompozycję całości wyśmienicie zadbał prowadzący promocję fotografik, poeta, prozaik Jarosław Naliwajko. I oczywiście Gospodyni, która jest niewątpliwie Muzą tej piwnicy, jej dobrym duchem. Alicja, która - jak powiedziała Lidia Bogaczówna - nie wyrasta z miłości. Jest jak Wróżka, która wszystkiego czego dotknie, w Nadzieję i w Radość zamienia!


Kraków, 15.11 2011

tekst: Irena Kaczmarczyk

foto: Magdalena Węgrzynowicz-Plichta




Alicja Tanew


Zapraszam do obejrzenia galerii!




 ___________________________________________________________________________________________



---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

 

Krakowski Oddział
Związku Literatów Polskich

i Klub Dziennikarzy "Pod Gruszką"

 

zapraszają na wieczór literacki z cyklu

 

 

Niezatarte autografy

 

 

w programie spektakl poetycki

 

 

Marzeny Dąbrowy Szatko

 

 "NIETUTEJSI"

 

 

 

recytacja: Autorka

prowadzenie: Magdalena Węgrzynowicz-Plichta

oprawa muzyczna: Joachim Neander - flet,

 

W spektaklu wystąpią członkowie grupy teatralnej

X Liceum Ogólnokształcącego w Krakowie

 

 

24 XI (czwartek) 2011 r., godz. 18.00

ul. Szczepańska 1, I piętro

 

-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------

 

 ___________________________________________________________________________________________



Targujemy się...

 

 

No, może ten tytuł to lekka przesada, ale jeśli uznać go za neologizm znaczeniowy, staje się całkiem odpowiedni, ponieważ faktem jest, iż uczestniczymy w XV Targach Książki. Tak! Krakowski Oddział Związku Literatów Polskich po raz pierwszy ma na Targach swoje stoisko! Jesteśmy też organizatorami dwóch paneli dyskusyjnych, a do udziału w jednym z nich, nasza wiceprezeska - Joanna Krupińska-Trzebiatowska - zaprosiła kolegów z SPP. To był, moim zdaniem, znakomity pomysł!

Zatem - targujemy się, czyli bierzemy udział w Targach. Siedzimy na stoisku i oferujemy do sprzedaży nasze książki, no i czasem targujemy się dosłownie, czyli negocjujemy ceny z potencjalnymi nabywcami, dążącymi do kupienia naszego "towaru" za jak najniższą kwotę.

Wokół tłumy i gwar. Tu i tam długaśne kolejki. Co chwila reklamy, komunikaty, różne konkursy i inne atrakcje. Większość przemieszczających się po hali ludzi tylko przegląda książki, ale od czasu do czasu ktoś decyduje się na zakup.

W pewnym momencie zatrzymują się przed naszym stoiskiem dwie dziewczyny - tak na oko - studentki. Zachęcam: "Kupcie wiersze. Dużo ładnych wierszy za parę złotych." I pokazuję jeden z naszych almanachów Nocy Poetów. Ale dziewczyny przeglądają indywidualne tomiki. Nie mogą się zdecydować, więc biorę mój zbiorek fraszek i aforyzmów i czytam jeden z żartobliwych tekstów. Uśmiechają się, ale chyba wolą coś "poważnego", bo znowu przeglądają tomiki. Wreszcie jedna decyduje się na moją "Rzekę". Pyta ile kosztuje. Odpowiadam, że jakoś się dogadamy. Dziewczyna otwiera portmonetkę i mówi: "Mam całe 10 złotych". W oczach ma nadzieję, że nie wydrę jej tej drogocennej dychy. Całej! Przegarniam drobne w portfelu i kładę na ladzie 5 złotych. Rozpromieniona dziewczyna podaje mi banknot i chwyta monetę. Odchodząc, jeszcze się ogląda z uśmiechem.

Sprzedaję jeszcze egzemplarz "Za klauzurą". Pan wygląda na mocno zainteresowanego treścią książki (może ma nadzieję, że odkrywam w niej jakieś potężne tajemnice klasztoru kontemplacyjnego...?). Po bardzo delikatnej (i nieudanej) próbie targowania się, płaci wymaganą kwotę. Z dedykacji, którą na jego prośbę wpisuję do książki, wnoszę, iż jest ona przeznaczona na prezent.

Jak widać - niewiele tego mojego prywatnego targowania się było. Ale nie to jest przecież najważniejsze.

Obecność na Targach Książki, to dla mnie wielka radość. A spędzone tam godziny, są czasem po prostu magicznym. Książka była zawsze nieodłącznym i koniecznym elementem mojego życia. Czytanie, posiadanie książek. Pisanie też, ale to przychodziło i odchodziło. Falami.

Od dawna prawie w ogóle nie mogę kupować książek. Nie mam już miejsca na nowe. Dobrze, że jeszcze czasem udaje się "obdarować" bibliotekę powiatową (bierze dla filii) egzemplarzami, których najmniej żal i robi się na moich półkach odrobinę luźniej. Ale i tak bardzo muszę się pilnować, żeby nie ulec namiętności i nie "zaszaleć" z zakupami. Do miejsc, gdzie sprzedawane są książki, wchodzę więc głównie po to, aby zobaczyć nowości i "pobyć w dobrym towarzystwie". Ale na Targach zakupy jednak zrobiłam. I to jakie! Pachnące świeżutką farbą drukarską tomiki Wisławy Szymborskiej, Tomasa Tranströmera i Zbigniewa Herberta!

Przeglądam moje "zdobycze" podczas dyżuru na naszym stoisku. Zrobiło się przed nim na chwilę pusto. Przechodzi tylko wolnym krokiem jeden młody człowiek. Wygląda na podobnego do mnie, czyli takiego, który chce sobie przede wszystkim pochodzić, popatrzeć, pobyć w tym niezwykłym klimacie, jaki mają królestwa książek.

Chłopak zatrzymuje się przed naszym "kramikiem" i czyta, poruszając lekko ustami, nasz szyld. Potem patrzy z sympatyczną miną na ludzi pod nim i idzie dalej.

Komentuję to żartobliwie: "Czytają nasz szyld. Jest dobrze".

No, właśnie. A może trzeba to powiedzieć poważnie?

ZLP był paskudnie wplątany "w minione czasy". Te uwikłania jeszcze w jakimś sensie nadal istnieją przez ludzi - naszych kolegów. Atmosferę wokół ZLP pewno oczyszczą przyszłe pokolenia. Ale my jesteśmy TERAZ. I teraz musimy zmierzyć się z tym problemem. Dlatego uważam, że udział KOZLP w Targach Książki jest najważniejszym dokonaniem naszego nowego Zarządu. Najbardziej znaczącym spośród zrealizowanych dotąd zadań (a sporo ich już!).

Siedząc tam, pod naszym szyldem, czułam, jakbyśmy wyszli z mroków na świat; na jakąś prostą..., lub na wielką, jasną przestrzeń...

Pewno przesadzam (ech ta nasza nadwrażliwość!). Ale tegoroczne Targi Książki, to było dla mnie duże święto. Szkoda tylko, że w tym święcie tak wielu kolegów nie wzięło udziału...

 

tekst: Danuta Sułkowska

foto: Roma Jegor, Joanna Rzodkiewicz, Magdalena Węgrzynowicz-Plichta





Nasze stoisko na XV Targach Książki; od lewej Marzena Dąbrowa Szatko, Danuta Sułkowska, Joanna Rzodkiewicz, Joanna Krupińska -Trzebiatowska




Zapraszam do obejrzenia galerii!




 ___________________________________________________________________________________________



15.Targi Książki w Krakowie

To już historia. 15. jubileuszowa edycja Targów Książki w Krakowie pod Honorowym Patronatem Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej Bronisława Komorowskiego już za nami. Potwierdziły się słowa Umberto Eco, będące hasłem przewodnim targów: "Nie myśl, że książki znikną", gdyż owszem, książki znikały, ale ze stoisk, których w tym roku - jak informują media -  było 539. W imprezie literackiej wzięło udział ponad 400 autorów, pisarzy polskich i zagranicznych m.in. Graham Masterton, Janusz Głowacki, Andrzej Stasiuk, Julia Hartwig, Katarzyna Grochola a także gości odbywającego się równolegle 3.Międzynarodowego Festiwalu Literatury im. Josepha Conrada. Na targach byli obecni laureaci tegorocznych nagród literackich: Marian Pilot (Nike), Ignacy Karpowicz (Paszport "Polityki") oraz Andrzej Franaszek (Nagroda Kościelskich).Niestety, tegoroczny Laureat Literackiej Nagrody Nobla - Tomas Gösta Tranströmer nie mógł przybyć na Krakowskie Targi, ale jego tomiki można było kupić przy stoisku Oficyny Literackiej. W ciągu tych czterech dni na terenie całego Krakowa odbywały się spotkania z autorami książek i można było upolować autograf niejednej polskiej literackiej gwiazdy.

      Jak donoszą media, po raz kolejny został pobity rekord odwiedzających tegoroczne Targi - 35 tysięcy (w 2010 roku było ich 32 tys.). Trudno się dziwić, bo krakowskie Święto Książki jest wydarzeniem o ogólnopolskim zasięgu, gromadzi w jednym miejscu i czasie setki wydawców, autorów, miłośników literatury. Są imprezą wielopłaszczyznową, na którą składają się prezentacje ofert wydawniczych polskich i zagranicznych, wystawy, konkursy, pokazy, prelekcje, spotkania z autorami, panele dyskusyjne.  

        Dlatego niesłychanie ważnym wydarzeniem było zaistnienie Krakowskiego Oddziału ZLP na Targach, jako literackiej organizacji związkowej. Nasi autorzy sprzedawali i podpisywali swoje książki przez cztery dni przy stoisku D44. Krakowski Oddział zorganizował, w ramach imprez towarzyszących Targom, 2 panele dyskusyjne. Jeden z nich odbył się w siedzibie KOZLP w Hotelu Rubinstein Residence, pt.: "Uczestnictwo w masowej kulturze a znajomość literatury narodowej", w którym wzięli udział: Marzena Dąbrowa-Szatko, Leszek Konarski, dr Jacek Kajtoch, dr hab. Wojciech Kajtoch (całość prowadziła - Magdalena Węgrzynowicz-Plichta). Kolejna zaś dyskusja publiczna odbyła się na terenie Targów i nosiła tytuł : "Konotacje terminu: "literatura kobieca" i asocjacje z terminem: "literatura dla kobiet"", w której rozmówcami, pod kierunkiem prowadzącej panel wiceprezes KOZLP Joanny Krupińskiej-Trzebiatowskiej, byli : prof. Agnieszka Ogonowska, dr Elżbieta Wojnarowska, prof. Ignacy Stanisław Fiut i Józef Baran.

Cieszy niezmiernie, iż liczba odwiedzających Targi Książki systematycznie wrasta i to właśnie Kraków wysunął się na czoło wśród organizowanych w Polsce tego typu imprez. Świadczy to też o jednym, że Polska - pomimo nieciekawych statystyk w tym zakresie- jednak czyta, a na pewno - sądząc po tłumach zainteresowanych książką - czyta Kraków!

9.11.2011

tekst: Irena Kaczmarczyk

foto: Joanna Rzodkiewicz, Magdalena Węgrzynowicz-Plichta, Andrzej Makuch

 






Nasze stoisko na XV Targach Książki; od lewej Irena Kaczmarczyk, Lidia Żukowska, Magdalena Węgrzynowicz-Plichta




Zapraszam do obejrzenia galerii!




 ___________________________________________________________________________________________





 ___________________________________________________________________________________________



________________________________

PIWNICA ARTYSTYCZNA SCENA ATA

ul. Czarnowiejska 93, Kraków

dnia 14.11.2011. godz. 19.00

wstęp wolny

promocja tomiku poetyckiego

Alicji Tanew

"Krople z innego snu"


 prowadzenie - Jarosław Naliwajko
wiersze czyta - Lidia Bogaczówna
tematy muzyczne - piano Walenyn Dąbrowski

__________________________________________________________

 

 

 ___________________________________________________________________________________________



Krakowski Oddział
Związku Literatów Polskich

i Klub Dziennikarzy "Pod Gruszką"

 

zapraszają na wieczór literacki z cyklu

 

 

Niezatarte autografy

 

 

w programie promocja tomiku poezji

 

Zofii

Garbaczewskiej-Pawlikowskiej

 

"Było nie było"

 

 

 

recytacja: Freda Leniewicz

prowadzenie: Krzysztof Lisowski

oprawa muzyczna: Dorota Kochanowicz - fortepian

 

 

 

10 XI (czwartek) 2011 r, godz. 18.00

ul. Szczepańska 1, I piętro


 ___________________________________________________________________________________________





 ___________________________________________________________________________________________



 

TYM, KTÓRZY PRZEPŁYNĘLI STYKS

 

 

     Zapowiadany od kilkunastu dni na stronie Krakowskiego Oddziału ZLP Wieczór Zaduszkowy w Piwnicy Artystycznej ATA przy ul. Czarnowiejskiej 93 w Krakowie zmaterializował się. 27.10.2011 r. wnętrze piwnicy Alicji Tanew wypełniło się do ostatniego krzesła. Nie zawiedli poeci, nie zawiedli miłośnicy poezji.

 

     Listopadowe wiersze oraz utwory dedykowane osobom Zmarłym: bliskim, przyjaciołom, koleżankom i kolegom naszego oddziału, którzy przepłynęli już rzekę Styks, wytworzyły refleksyjny, nostalgiczny nastrój. Wybrzmiały strofy zmarłej w marcu br. Anny Kajtochowej z tomu "Cień Ozyrysa" i "Rosa przedświtu" w interpretacji Joanny Rzodkiewicz i Magdaleny Węgrzynowicz- Plichty. Lidia Żukowska przeczytała wiersz poświęcony pamięci Lidii Zamkow, znakomitej reżyserki i aktorki teatralnej. Maciej Naglicki podzielił się ze słuchaczami wzruszającym utworem, napisanym po śmierci dziadka. W podobnym tonie wybrzmiała poezja naszych członków: Marzeny Dąbrowy Szatko, Ireny Kaczmarczyk, Doroty Lorenowicz, Anny Pituch-Noworolskiej, Joanny Pociask-Karteczki, Joanny Rzodkiewicz, Alicji Tanew, Andrzeja Krzysztofa Torbusa, Magdaleny Węgrzynowicz-Plichty oraz wielu innych krakowskich poetów.

 

    Zaduszki Poetyckie prowadziła członkini naszego oddziału, Organizatorka i zarazem właścicielka piwnicy - Alicja Tanew, która śpiewała, akompaniując sobie na fortepianie, nastrojowe piosenki własnego autorstwa tudzież własnej kompozycji, co doskonale współbrzmiało z tematyką jesiennej poezji. Kilka piosenek do słów Gospodyni wieczoru zaśpiewała Agata Jędrusik.

 

Tekst: Irena Kaczmarczyk

Foto: Magdalena Węgrzynowicz-Plichta

 

 




Alicja Tanew


Zapraszam do obejrzenia galerii!




 ___________________________________________________________________________________________



---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

 

 

 

XV Targi Książki w Krakowie i Krakowski Oddział Związku Literatów Polskich

 

zapraszają   4.11.2011r.   (piątek)    o godz.    18.00  na

 

 

 

dyskusję "Uczestnictwo w masowej kulturze a znajomość literatury narodowej"

 

 

Udział biorą: Marzena Dąbrowa-Szatko, Leszek Konarski,

dr Jacek Kajtoch, dr hab. Wojciech Kajtoch

 

Prowadząca: Magdalena Węgrzynowicz-Plichta Prezes KOZLP

 

Miejsce: Rubinstein Residence, ul. Szeroka 12

 

 

 

---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

 

 

 

XV Targi Książki w Krakowie i Krakowski Oddział Związku Literatów Polskich

 

zapraszają   5.11.2011r.   (sobota)   o godz.   17.00   na

 

 

panel "Konotacje terminu: "literatura kobieca" i asocjacje z terminem:

"literatura dla kobiet""

 

Udział biorą: prof. Agnieszka Ogonowska, dr Elżbieta Wojnarowska,

prof. Ignacy Stanisław Fiut, Józef Baran

 

Prowadząca:  Joanna Krupińska-Trzebiatowska Wiceprezes KOZLP

 

Miejsce: Targi Książki w Krakowie, ul. Centralna 41a

 

 

 

---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------



 ___________________________________________________________________________________________



 ___________________________________________________________________________________________



Irena Kaczmarczyk

 

MIŁOSZ - TWARZĄ DO PACYFIKU

 

 

Wieczorny most

Tysiące rąk

Zimnych na poręczy

              Kikau, tłum. Cz. Miłosz

 

Pacnąłem w muchę

A uderzyłem

W kwitnącą gałąź

           Issa,  tłum. Cz. Miłosz

 

Kobieta.

Jak gorąca jej skóra

Którą zakrywa

           Dama Sute-jo, tłum. Cz .Miłosz

 

Wierzba.

I dwie albo trzy krowy

Czekające na prom

 

              Shiki, tłum.Cz. Miłosz  

(haiku zaczerpnięte z Programu zapowiadającego Spektakl)

 

 

    To tylko garstka z wielu zaprezentowanych na spektaklu poetycko-muzycznym "MIŁOSZ- twarzą do Pacyfiku" haiku, jakie wyrecytowali w dn. 23 X 2011 r. aktorzy na Dużej Scenie Teatru im. J. Słowackiego w Krakowie. Spektakl wystawiono już wcześniej w Muzeum Sztuki i Techniki Japońskiej Manggha podczas Krakowskiej Nocy Poezji 2011 a wkrótce (8 listopada) po raz kolejny można będzie podziwiać doskonałą interpretację tekstów pochodzących z "Wypisów z ksiąg użytecznych", jedynej w swoim rodzaju antologii, która ma charakter w zupełności subiektywny.

 

    Czesław Miłosz dokonał przekładu i umieścił w niej wiersze z różnych epok, z różnych kręgów kulturowych, które wg niego są bardzo ważne dla dzisiejszego człowieka. Można było zatem podziwiać interpretację wierszy poetów starożytnych Chin, Japonii, współczesnych twórców europejskich i amerykańskich, zwłaszcza, że czytali je tak znakomici aktorzy Teatru im. J.Słowackiego, jak: Joanna Mastalerz, Natalia Strzelecka, Anna Tomaszewska, Rafał Dziwisz, Błażej Wójcik, Tomasz Międzik. Niezwykła aranżacja muzyczna wybitnych instrumentalistów (w tym gościa specjalnego EMAMA, grającego na hinduskiej tabli, humbaku i instrumentach perkusyjnych), przygotowana pod kierownictwem Grzegorza Frankowskiego znakomicie współbrzmiała ze słowem i sprawiła prawdziwą ucztę miłośnikom poezji, którzy wypełnili teatr do ostatniego miejsca.

 

    Spektakl wg scenariusza i opracowania Joanny Mastalerz, Natalii Strzeleckiej i Marty Waldery podzielono na cztery części: Miasto-Noc, Miasto-Dzień, Skóra Kobiety i Podróż. Najciekawiej wybrzmiała część trzecia, gdzie aktorzy czytali erotyki starojapońskie, utwory z sanskrytu, anglojęzyczną poezję kobiecą. Recytowane na tle pojedynczych instrumentów potęgowały zmysłowy nastrój części zatytułowanej "Skóra Kobiety".

 

     Miłość, samotność, przemijanie, ulotność piękna - ten poetycki zapis najbardziej intymnych przeżyć wybitnego poety pozwolił widzom poznać Miłosza, jakiego nie znamy, jeszcze raz rozsmakować się w kunsztownych strofach, zwłaszcza iż ku końcowi chyli się już ROK MIŁOSZA 2011.

 

Kraków, 26.10. 2011

 

 ___________________________________________________________________________________________



Irena Kaczmarczyk

 

 

SZELMOSTWA MARIA VARGASA LLOSY

 

 

    "Gdyby nie dobre książki, które przeczytałem, miałbym dużo węższą wizję świata"- Mario Vargas Llosa* - to jeden z cytatów, który przesuwał się na ekranie filmowym kina Kijów. Centrum w Krakowie przed rozpoczęciem spektakularnego wydarzenia literackiego, jakim niewątpliwie było spotkanie z laureatem ubiegłorocznej Literackiej Nagrody Nobla. Zorganizowało je w dniu 22 X 2011roku Wydawnictwo Znak, krakowski Instytut Cervantesa i Fundacja Bielecki Art.

    Spotkanie z Noblistą rozpoczęło się o godzinie 17. Przed wypełnioną po brzegi salą kinową (wejście za zaproszeniami) goście programu prowadzili rozmowę z pisarzem, zadając mu pytania dotyczące m.in. powołania literackiego, inspiracji twórczych, warsztatu pracy, języka, jakim posługuje się w swoich książkach. Pytano o ulubionych pisarzy, przekłady. W dyskursie z prozaikiem prowadzący nawiązali do mowy noblowskiej, którą autor "Marzenia Celta" wygłosił podczas odbioru Nagrody Nobla w Sztokholmie - swoistego, pełnego kunsztu arcydzieła, które podziwiał cały literacki świat.

    Mario Vargas Llosa powiedział, iż Jego powołaniem tak naprawdę jest literatura i to jej właśnie poświęca największą część swojego życia, ale nie należy do pisarzy, i nie lubi takich twórców, którzy pisząc zupełnie izolują się od świata, zamykają w gabinetach, czy bibliotekach po to, aby "żyć wygodniej i lepiej w swoich snach".

    Mówił, że zaczął pisać w dzieciństwie. Właściwie od momentu, kiedy stwierdził, że potrafi czytać. Zawsze więc do przeczytanych książek dopisywał swoje zakończenia. Tematy do powieści czerpie z życia. Szczególnie troszczy się o formę utworu, jasność wypowiedzi i równowagę między treścią a formą, rzeczywistością i fikcją, chociaż nierzeczywistość -

mówił - nadaje smak literaturze i sieje ziarno niepokoju.

    Rozmawiając o warsztacie pisarskim dodał, iż młodzi autorzy sądzą, że im bardziej skomplikowanie się pisze, tym uzyskuje się większą głębię. A tymczasem każdą historię w powieści można opisać na dziesiątki sposobów, ale najtrudniej jednak wybrać taką formę, aby historia była dobrze, przystępnie i w jasny sposób opisana. Podkreślił, że literatura powinna być ważnym elementem kształcenia.

    Z ulubionych pisarzy, którzy dostarczyli mu wielu literackich olśnień i inspiracji wymienił m.in.: Flauberta, Dostojewskiego, Tołstoja, Joyce'a, Cervantesa. Z najwybitniejszych, najbardziej cenionych przez siebie, wymienił Josepha Conrada, uważając go za wyjątkowego twórcę wielkich powieści politycznych, wspaniałego obserwatora życia. Powiedział, że Joseph Conrad był dla niego "rodzajem gąbki, zbierającym po drodze wszystkie obawy, lęki". Podziwia go za wyśmienity język angielski, w jakim pisał swoje ksiązki. Sam - wyznał - 

nie ośmieliłby się pisać w języku innym niż hiszpański, gdyż wg niego każdy język jest naznaczony kulturą i historią narodu, doświadczeniami dzieciństwa, regionalizmami i specyficzną melodią i ciszą.

- Nie wiem, co znaczy "cisza" w danym języku, w jaki sposób "milczą" inne języki - podsumował wypowiedź - więc nie ośmieliłbym się napisać powieści w języku obcym.

    Według autora  Rozmowy w "Katedrze", który jest także aktywnym publicystą, pisarz nie powinien się izolować od spraw bieżących. Winien brać udział w debacie publicznej. Jak podkreślił, jego udział w życiu społecznym podsuwa mu wiele tematów, które wykorzystuje potem  w  swoich powieściach. Noblista nie obawia się zagrożeń dla książki, nie uważa aby książka mogła przegrać z ekranem. Zwłaszcza w Polsce, gdzie na spotkania z nim przychodzą tłumy czytelników. W Polsce wydano do tej pory 19 tytułów i sprzedano 400 tysięcy jego powieści.

     Na ostatnie zadane pytanie: jak wygląda świat, gdy kończy pisać książkę; co czuje: ulgę czy smutek? odpowiedział - Pustkę! Nie robię więc sobie wakacji od pisania i zaczynam kolejną powieść!

    Po zakończeniu rozmowy z Noblistą wyemitowano starą kreolską piosenkę - jako szczególny prezent dla Maria Vargasa Llosy - w wykonaniu Magdy Navarrete.

 

    Szelmostwa Maria Vargasa Llosy" -  taki tytuł nosiło wydarzenie - było 12.z kolei spotkaniem z  cyklu "Dorwać Mistrza". Gośćmi wieczoru byli: Abel Murcia Soriano, dyrektor Instytutu Cervantesa w Krakowie, Maciej Stasiński z Gazety Wyborczej.

Całość prowadził Filip  Łobodziński z Newsweeka.

 

    Spotkaniu z cyklu "Dorwać Mistrza z udziałem Maria Vargasa Llosy" towarzyszyła wystawa fotografii z podróży do Peru i Boliwii autorstwa Joanny Bąk (członkini Koła Młodych przy Krakowskim Oddziale ZLP) i Doroty Szelezińskiej. W niedzielę 23 października br. w kinie Pod Baranami odbył się specjalny pokaz ekranizacji powieści Maria Vargasa Llosy "Święto kozła".

Mario Vargas Llosa (urodzony 28 marca 1936 roku w Peru), jeden z najwybitniejszych współczesnych pisarzy, autor wielu powieści, opowiadań, sztuk teatralnych i literatury faktu, publicysta i polityk. Pisać zaczął już we wczesnej młodości, a swą debiutancką powieść Miasto i psy wydał w wieku dwudziestu siedmiu lat. Jest laureatem wielu prestiżowych nagród literackich, w tym Nobla w 2010 r. Wśród jego najlepszych powieści znajdują się między innymi Rozmowa w "Katedrze", Ciotka Julia i skryba, Kto zabił Palomina Molero?, Święto kozła, Pantaleon i wizytantki, Zielony dom. W swojej twórczości Llosa sięga do wielu gatunków i konwencji literackich, nie stroni od wątków autobiograficznych i wyrafinowanych gier z czytelnikiem. 7 października 2010 r. Komitet Noblowski ogłosił decyzję o przyznaniu mu nagrody Nobla w dziedzinie literatury.

 

* (cytat pochodzi z wywiadu Gillese Anquetila i Francoisa Armaneta w "Le Nouvel Observateur")

 

Kraków, 24.10 2011